piątek, 10 styczeń 2020 08:52

Milioner, który jako dziecko został porzucony przy śmietniku

Napisane przez Radosław Konieczny
Oceń ten artykuł
(0 głosów)
Milioner, który jako dziecko został porzucony przy śmietniku Instagram

Freddie Figgers jako niemowlę został porzucony obok śmietnika na terenach wiejskich Florydy. Przypadkowy przechodzień zauważył go i wezwał policję. Freddie został skierowany do szpitala, w którym przebywał przez 2 dni, gdzie zajęto się jego drobnymi obrażeniami.

Po otrzymaniu pomocy lekarskiej Freddie został umieszczony w systemie opieki zastępczej. Został przyjęty przez Nathana i Betty Figgers, którzy mieszkali w pobliskim Quincy na Florydzie i mieli już własną córkę. Figgersowie, etatowi rodzice zastępczy, szybko postanowili adoptować Freddiego.

Dorastając, Freddie był wyśmiewany przez inne dzieci, które nazywały go "śmietnikowym dzieckiem".

- Jest to obszar wiejski, więc wszyscy się o tym dowiedzieli - powiedział Figgers, który ma teraz 30 lat. - Moi rodzice powiedzieli mi prawdę o tym, co się wydarzyło, kiedy nieco podrosłem. Dużo o tym myślałem jako dziecko i muszę przyznać, że było to naprawdę zawstydzające, gdy byłem młodszy.

W okresie nauki w szkole podstawowej Freddie odnalazł pasję do komputerów. Jego tata, Nathan, kupił Freddiemu starego Macintosha z 1989 roku w sklepie z artykułami używanymi za 25 dolarów.

- Pomyślał, że komputer może pomóc mi w ucieczce przed zmartwieniami - oznajmił Figgers.

Podziałało. W wieku zaledwie 9 lat Freddie był w stanie demontować i ponownie składać komputer. Później zorientował się, jak użyć starych części radia, aby naprawić komputer Macintosh, tak aby ten mógł się włączyć.

- Nadal go posiadam - wyjawił Figgers o swoim pierwszym komputerze. - To właśnie on wzbudził moje zainteresowanie technologią.

W wieku 13 lat Freddie był tak dobry w majstrowaniu przy komputerach, że miasto Quincy zaczęło go zatrudniać do naprawy komputerów. W wieku 15 lat założył swoją pierwszą firmę z siedzibą w salonie rodziców o nazwie Figgers Computers. Specjalizował się w naprawianiu komputerów i pomaganiu klientom w przechowywaniu danych na serwerach, które stworzył.

- Nie poleciłbym mojej ścieżki każdemu - powiedział Figgers, nawiązując do rezygnacji ze studiów. - Ale to zadziałało w moim przypadku. Kiedy miałem 17 lat, miałem 150 klientów, którzy potrzebowali stron internetowych i miejsca na ich pliki. Po prostu dalej ciągnąłem ten wózek.

Kiedy Freddie był 20-latkiem, Nathan Figgers zaczął cierpieć na chorobę Alzheimera. Zanim Nathan zmarł w 2014 roku, Freddie wynalazł dwukierunkowe urządzenie komunikacyjne GPS, które pomagało znaleźć i śledzić tatę, kiedy ten błąkał się gdzieś będąc zdezorientowanym.

- Stworzyłem urządzenie, które można było włożyć do buta, co pozwoli mi go wyśledzić, a także porozmawiać z nim przez tenże but - oświadczył Figgers. - Trudno było obserwować, jak upada - tego się nie zapomni. Zawsze byłem bardzo wdzięczny jemu i mojej mamie. Nauczyli mnie, że okoliczności nie powinny określać tego kim jestem.

Pomimo tych trudnych okoliczności Freddie był w stanie sprzedać swój wynalazek śledzenia GPS nieujawnionej firmie za 2,2 miliona dolarów w 2012 roku mając 23 lata.

Jego prywatna firma Figgers Wireless, która sprzedaje smartfony i plany transmisji danych, została wyceniona w 2017 roku na ponad 62 miliony dolarów. Figgers jest dumny ze swojej działalności, ale twierdzi, że nadal jest pasjonatem łączenia technologii z opieką zdrowotną i bezpieczeństwem.

- Najlepsze, co człowiek może zrobić, to wpłynąć na drugą osobę - skomentował.

Mężczyzna sprzedaje bezprzewodowy glukometr dla osób z cukrzycą, który pozwala pacjentom pobierać i udostępniać poziomy glukozy za pośrednictwem technologii Bluetooth. Pracuje też nad projektem podobnym do technologii "inteligentnych butów", aby pomóc rodzinom w utrzymywaniu kontaktów z bliskimi doświadczającymi bezdomności.

- To mógłbym być ja na ulicach - mógłbym być bezdomny lub martwy, gdyby nie znaleziono mnie przy tamtym śmietniku.

Freddie dowiedział się, kiedy dorastał, że jego biologiczna matka była prostytutką uzależnioną od narkotyków. Nigdy jej nie spotkał i utrzymuje, że nie jest tym zainteresowany.

- Moi rodzice adoptowali mnie i dali mi miłość i przyszłość - powiedział. - Starali się, aby świat był lepszym miejscem, a teraz to właśnie jest tym, co chcę robić osobiście.

Źródło: LightWorkers.com

Skomentuj

Free Joomla! template by L.THEME