sobota, 29 grudzień 2018 11:41

Zbrodnia doskonała w wykonaniu bliźniaków w Niemczech

Napisane przez Piotr Zelek
Oceń ten artykuł
(0 głosów)
Trybunał Sprawiedliwości w Monachium Trybunał Sprawiedliwości w Monachium

To koncept wręcz uwielbiany przez scenarzystów: zbrodnia doskonała. Ale w hollywoodzkich filmach nawet najsprytniejszy spisek jest zwykle wykolejeniony przez nieprzewidziany atak. Tymczasem rzeczywista napaść w Niemczech wydaje się łamać tę zasadę wraz z jej moralnym podtekstem, że zbrodnia nie popłaca. W styczniu 2009 roku biżuterię o wartości 6,8 miliona dolarów skradziono ze skrzynek Kaufhaus des Westens, luksusowego siedmiopiętrowego domu towarowego, powszechnie znanego jako KaDeWe i będącego berlińskim symbolem Kolumny Zwycięstwa i Bramy Brandenburskiej. Trzech zamaskowanych złodziei w rękawicach złapanych na kamerach obserwacyjnych ześlizgujących się ze sznurów ze świetlików sklepu, przechytrzyło tamtejszy wyrafinowany system bezpieczeństwa.

Tamtej nocy udało im się uciec, ale zostawili dowody: DNA, znalezione w kropli potu na lateksowej rękawicy wyrzuconej obok drabiny linowej, która docierała do parteru. Policja gromadziła materiał przez niemiecką bazę danych o przestępstwach. I przytrafił im się strzał w dziesiątkę - a w zasadzie dwa.

Komputer zidentyfikował 27-letnich bliźniaków jednojajowych - Hassana i Abbasa O. Bezrobotni i urodzeni w Libanie bracia mieszkają Dolnej Saksonii od pierwszego roku życia, ale nadal nie mają prawa do stałego pobytu. Mają kryminalną przeszłość, w tym kradzieże i oszustwa.

Policja aresztowała braci 11 lutego w pasażu gier hazardowych i oskarżyła ich o włamanie - przestępstwo, które grozi 10-letnim wyrokiem pozbawienia wolności. Ale 18 marca, zanim sprawa trafiła do sądu, zostali wypuszczeni na wolność. Bliźniacy - którzy nie komentowali zarzutów - "śmieją się z prawa w tym kraju" - ocenił niemiecki Bild.

A żart polegał na tym: władze nie miały wyboru, ponieważ orzeczenie sądowe brzmiało następująco: "Z dowodów, które mamy, możemy wywnioskować, że przynajmniej jeden z braci brał udział w zbrodni, ale nie było możliwe ustalenie, który konkretnie". Bliźnięta jednojajowe dzielą 99,99% swoich informacji genetycznych, a drobne różnice są niemożliwe do wyizolowania ze względu na ich naturę - mają skłonność do spontanicznych mutacji ograniczonych do niektórych narządów lub tkanek. "Rozpoznanie tych [różnic] oznaczałoby przeprowadzenie sekcji podejrzanych" - mówi Peter M. Schneider, ekspert sądowy z Kolonii. "Nasze ręce są związane w takim przypadku", mówi ekspert w dziedzinie prawa karnego Hans-Ullrich Paeffgen z Uniwersytetu w Bonn. "Prawo nie pozwala nam na zatrzymanie kogoś na czas nieokreślony tylko dlatego, że jest podejrzany o popełnienie przestępstwa, może to mieć miejsce gdzie indziej, ale wolałbym żyć w kraju, w którym ktoś winny nie jest skazany za brak rozstrzygających dowodów, niż w państwie, w którym niewinni ludzie są zamykani".

To nie pierwszy raz, kiedy tożsamość jednego z bliźniaków okazała się niemożliwa do ustalenia. Materiał genetyczny może udaremnić testy na ojcostwo, jeśli oboje bliźniacy przyznają się (lub też nie) do ojcostwa dziecka. W USA ława przysięgłych w procesie gwałtu w Houston trafiła na ślepy zaułek w 2005 roku, kiedy DNA odzyskane na miejscu zbrodni pasowało do bliźniaków jednojajowych, którzy porwali swoją ofiarę razem. Rok wcześniej w Bostonie podejrzany gwałciciel obwiniał swojego bliźniaka, gdy ukazano mu pasujące DNA. Mimo że był już skazany za gwałt, ława nie mogła się zgodzić na werdykt, a sędzia zamknął proces sądowy. Na początku 2009 roku bliźniak jednojajowy podejrzany o przemyt narkotyków i skazany na śmierć w Malezji został uwolniony, gdy sąd nie mógł dowieść ponad wszelką wątpliwość, czy to on lub jego brat popełnili zbrodnię.

Jeśli pojawią się wcześniej niespotkane dowody, nowy nakaz aresztowania może zostać wydany przeciwko Hassanowi i Abbasowi O. w każdej chwili w ciągu kolejnych 10 lat. Policja będzie nadal ich obserwować, mając nadzieję, że zostanie doprowadzena do łupu. Ale z zawieszonymi nakazami aresztowania bracia mogą swobodnie podróżować, a władze nie mogą korzystać z linii telefonicznych ani trzymać zakładek na rachunkach bankowych.

"Młyny sprawiedliwości mielą powoli, a czasem niezbyt dobrze" - mówi zrezygnowany Paeffgen. Bliźniaki się nie zgadzają: "Jesteśmy dumni z niemieckiego systemu prawnego i wdzięczni", oświadczyli berlińskiemu dziennikowi Der Tagesspiegel poprzez członka ich rodziny po ich wypuszczeniu.

Źródło: Time.com

Skomentuj

Free Joomla! template by L.THEME