piątek, 09 wrzesień 2016 08:15

Jak chłonąć język obcy? Na ratunek seriale!

Napisane przez Piotr Zelek
Gubernator z „The Walking Dead” także może nas czegoś nauczyć! Gubernator z „The Walking Dead” także może nas czegoś nauczyć!

Często na zajęciach przychodzi mi usłyszeć pytanie: „Piotrek, jak najlepiej jest się uczyć języka obcego?”. Oczywiście nie ma tutaj jednej, uniwersalnej, jasnej i przejrzystej odpowiedzi. No, chyba że zapisać się na kurs do „Standardu”! :) Póki co chętnie podzielę się jednak z Wami, drodzy czytelnicy, sposobem, który w moim przypadku sprawdził się w stu procentach.

Otóż ja, odkąd tylko sięgam pamięcią, uczyłem się i chłonąłem język angielski na zasadzie „rzucenia się na głęboką wodę”. Kiedy byłem (nieco rozbrykanym zresztą) dzieciakiem, mama postanowiła kupić mi (zapewne nie było to działanie celowe) pewną gazetę z Królikiem Bugsem na okładce i kasetą magnetofonową w środku. Nie pamiętam już nawet jej tytułu, ale całkiem możliwe, że brzmiał on mniej więcej tak: „O.K.”. Więc oto ja, pożyczywszy od mojego starszego brata tzw. walkman, słuchałem godzinami tej kasety, w której aktorzy dubbingujący postaci ze „Zwariowanych Melodii” tłumaczyli pewne zwroty z języka angielskiego, stosowali je w autentycznych sytuacjach oraz zadawali dzieciakom stosowne zadania. Wsłuchiwałem się w serię takich kaset, zamiast delektować się nagraniami Budki Suflera czy Ich Troje. Jakby to ładnie określić? Świr, o. W ten oto sposób od samego początku miałem mocny start w język angielski. Zadziałała tutaj w większej mierze podświadomość, więc panowie Jung i Freud mogliby tutaj być dumni.

Wiadomo — jako osoba dorosła, która pragnie poznać jakiś nowy język, ciężko o wsłuchiwanie się długimi godzinami w nagrania audio. Raz, że przeważnie nie ma na to czasu, a dwa — nie jest to szczególnie pasjonujące dla pełnoletnich. Dlatego też w takim wypadku gorąco polecam... oglądanie seriali. Zagranicznych, rzecz jasna. Dzięki temu chłoniemy język i poznajemy różne przydatne, najczęściej używane zwroty. Żeby zwiększyć efektywność naszego „edukacyjnego oglądania”, polecam - kiedy już zdobędziemy dany serial/film z legalnego źródła ;) - popracować nieco nad napisami. Przede wszystkim - zorganizować je sobie w wersji językowej, która jest obecna w nagraniu. Więc jeżeli delektujemy się seansem „The Walking Dead” czy „House of Cards”, to pobierzmy sobie angielskie napisy.

Ktoś powie — zaraz, zaraz. Od samego początku mam balansować pomiędzy lawiną zagranicznych zwrotów, sentencji i słówek? Tak, w tym właśnie zawarty jest cały sens tej strategii! Możemy jednak nieco ułatwić sobie pierwsze starcia z takową. Wystarczy wejść na stronę Waytomaster, wgrać nasze napisy, a serwis ten wyłapie te, które mogą być „trudniejsze”. Wtedy zaprezentuje nam tłumaczenia danych słów, następnie wgra je do naszych napisów, a my podczas seansu będziemy mogli oglądać te słówka z tłumaczeniem w nawiasie. Proste, łatwe i przyjemne. A - i skuteczne, dodajmy!

Także — łączmy przyjemne z pożytecznym i oglądajmy seriale bądź filmy. Zasłońmy się przy tym chęcią do poznania języka obcego. Opinia publiczna wybaczy! :)

Czytany 587 razy Ostatnio zmieniany wtorek, 20 wrzesień 2016 08:23

Skomentuj

Free Joomla! template by L.THEME