piątek, 18 styczeń 2019 14:37

Dziennikarz, który okazał się seryjnym mordercą

Napisane przez Piotr Zelek
Oceń ten artykuł
(3 głosów)
Dziennikarz, który okazał się seryjnym mordercą Pixabay

Historia Vlado Taneskiego przywodzi na myśl fikcyjne zdarzenia rodem z "Nagiego Instynktu" czy "Wolnego strzelca". Poczynania dziennikarza opowiadającego o własnych morderstwach przypominają fabułę thrillera z Hollywood, ale sprawa ta jest jak najbardziej prawdziwa.

Kiczewo jest odległym miastem na południowo-wschodnich zboczach masywu górskiego Bistra w Macedonii. W latach 2003-2007 obywatele Kiczewa byli atakowani przez seryjnego mordercę znajdującego się pośród nich. Vlado Taneski, miejscowy dziennikarz "Utrinski Vesnik" ("Dziennika Porannego") zawsze ochoczo opisywał makabryczne morderstwa. Za każdym razem posiadał poufne informacje, których nie mieli inni reporterzy.

Z biegiem lat Taneski zaskarbił sobie renomę w Kiczewie jako niezwykle utalentowany i nad wyraz pracowity dziennikarz. Pracował on w branży przez ponad dwadzieścia lat i zyskał wielu fanów. W rzeczywistości nikt nawet nie podejrzewał, że seryjny morderca działał w ich nieco nudnawym mieście, dopóki Taneski nie zasugerował tego w jednym ze swoich tekstów. Autor określił bezlitosnego zabójcę mianem "Potwora z Kiczewa".

Pierwszą ofiarą była 64-letnia sprzątaczka Mitra Siljanovska. W 2005 roku została zgwałcona, pobita, a następnie uduszona kablem telefonicznym. Jej poćwiartowane ciało znaleziono w plastikowej torbie na wysypisku śmieci w Kiczewie. Uznano wówczas, że odpowiedzialni za tę makabryczną zbrodnię byli dwaj mężczyźni, których nieco wcześniej uznano za winnych morderstwa innego człowieka. Taneski oczywiście uczestniczył w procesie i opublikował imponujący reportaż.

Doniesienia o kolejnych zabójstwach ucichły aż do listopada 2007 roku, kiedy to zaginęła 56-letnia Ljubica Lichoska. W lutym jej poćwiartowane ciało zostało odnalezione w plastikowym worku na innym wysypisku śmieci w mieście. Kilka miesięcy później, 16 maja, 65-letnia Zivanę Temelkoską spotkał ten sam los co jej poprzedniczek. Została zgwałcona, pobita, a następnie 13 razy dźgnięta ostrym narzędziem w głowę.

Morderca był wkrótce łączony z zaginięciem 78-letniej kobiety, której nie widziano od momentu jej zniknięcia w 2003 roku. Pasowała ona do tego samego profilu ofiary, co inne kobiety.

Taneski był więcej niż chętny do podejmowania śledztw i informowania o tych morderstwach - zawsze był w centrum uwagi. "18 maja, tuż po makabrycznym morderstwie Zivany Temelkoskiej, zadzwonił i opowiedział nam tę historię" - wspomina inny reporter z gazety będącej pracodawcą Taneskiego.

Kiedy Taneski nie ustawał w pisaniu tekstów o kolejnych morderstwach, policja stawała się coraz bardziej podejrzliwa. Wydawał się on ujawniać informacje, które nie zostały opublikowane nigdzie indziej w mediach. W rzeczywistości upubliczniał on detale, które znałby tylko i wyłącznie zabójca. Wiedział dokładnie, w jaki sposób kobiety zostały zabite, a nawet rodzaj materiału, którym zostały uduszone. "Ciało było związane kawałkiem kabla telefonicznego, którym kobieta była wcześniej duszona" - czytamy w jednym z jego reportaży.

Żurnalista otwarcie wyśmiewał miejscową policję za - jak to określił - "nielogicznych" podejrzanych o morderstwa, a nawet spekulował, w jaki sposób zabójca uprowadzał swoje ofiary. Bezustannie przesłuchiwał członków rodziny ofiar, prosząc ich o szczegółowe informacje na temat ich życia i przeszłości, a także dzielił się swoimi własnymi teoriami dotyczącymi tego, kto może być zaangażowany w daną sprawę.

Wkrótce okazało się, że Taneski wiedział tyle o tamtych morderstwach, ponieważ to właśnie on był zabójcą. Policja aresztowała go i zaprowadziła na posterunek, aby dokonać przesłuchania i pobrać próbkę DNA. Okazało się, że DNA dziennikarza pasowało do tego odkrytego na miejscu zbrodni.

Żaden z jego przyjaciół ani znajomych nie mógł uwierzyć, że to on był zabójcą. "Wszyscy jesteśmy zszokowani", powiedział Ljupco Popovsi, redaktor naczelny "Utrinski Vesnik". "Znam go jako wyjątkowo spokojnego człowieka i nigdy bym nie uwierzył, że jest zdolny do dokonania czegoś takiego". Była żona Taneskiego oznajmiła, że przez 31 lat cieszyła się z ich "idealnego małżeństwa". Jedyny raz, kiedy mogła sobie przypomnieć, że jej mąż jawił się jako agresywny, miał miejsce kiedy para mieszkała z rodzicami, z którymi miał on dość burzliwe relacje. Szczególnie z matką - a na dodatek uległy one pogorszeniu po tym, jak jego ojciec popełnił samobójstwo w 1990 roku.

Taneski zabrał motywy stojące za morderstwami do grobu. Powszechnie uważa się, że motywowała go nienawiść, którą odczuwał wobec swojej matki. Życie i wygląd fizyczny ofiar były bowiem łudząco podobne do jego zmarłej rodzicielki.

Źródło: Morbidology

Skomentuj

Free Joomla! template by L.THEME