środa, 23 styczeń 2019 10:56

Wydarzenia ze Szkocji, które były inspiracją Krwawych Godów z "Gry o Tron"

Napisane przez Piotr Zelek
Oceń ten artykuł
(1 Głosuj)
Wydarzenia ze Szkocji, które były inspiracją Krwawych Godów z "Gry o Tron" Pixabay

Pomimo tego, że "Gra o Tron" to oszałamiający serial telewizyjny opowiadający o smokach, zlodowaciałych nieumarlakach i magii krwi, który jest przy tym oparty na serii powieści fantasy, mnóstwo wątków w nim zawartych ma swoje korzenie w rzeczywistych wydarzeniach historycznych.

Autor powieści George R.R. Martin jest zapalonym miłośnikiem krwawej historii Wysp Brytyjskich. Wydarzenia takie jak Wojna Dwóch Róż czy powstanie Wału Hadriana wyraźnie odcisnęły swoje piętno i ukształtowały świat Westeros.

Uwaga - spoilery!

Jednak jeden z wątków "Gry o Tron" posiada szczególne i wyraźne nawiązanie do historycznych wydarzeń ze Szkocji okrytych złą sławą. Kiedy na ekranie telewidzów transmitowano po raz pierwszy scenę Krwawych Godów, wielu miłośników serialu nie mogło otrząsnąć się z olbrzymiego szoku. Co jednak wydaje się być jeszcze bardziej mrożące krew w żyłach - wydarzenia te miały miejsce w rzeczywistości. Dwukrotnie.

Czarna Wieczerza

W serialu, jak i w serii książęk, młody bohater Robb Stark traci życie w brutalny i wstrząsający sposób. On, jego matka i większość poddanych zostają zamordowani podczas uczty biesiadnej zorganizowanej w celu uhonorowania ślubu w rodzie Freyów.

Z pewnością był to tragiczny finał losów Młodego Wilka. Okazuje się, że podobne wydarzenia zakończył żywot historycznej postaci - jednego ze szkockich szlachciców.

W 1440 roku potężny klan Douglasów był postrzegany jako poważne zagrożenie stabilności w państwie przez ich rywali. Podobne zdanie wyrażali ludzie blisko związani z młodocianym królem Jakubem II.

Jeśli wierzyć historykom, nastoletni earl (najstarszy i pierwotnie najwyższy brytyjski tytuł feudalny, następnie arystokratyczny) William Douglas został zaproszony na wieczerzę przez króla Jakuba, której organizatorami byli sir William Crichton oraz Alexander Livingston. W pewnym momencie biesiady podarowano Williamowi głowę czarnego byka (symbol śmierci), po czym on i jego brat zostali następnie pochwyceni, wyniesieni z sali i zamordowani.

Część ekspertów wykłóca się o okoliczności towarzyszące temu wydarzeniu, sugerując, że "Czarna Wieczerza" to zaledwie lokalna legenda. Mimo to faktem jest, że młodzi Douglasowie zostali pojmani i uśmierceni w niejasnych okolicznościach - w wyniku czego ich armia wkrótce obległa Edynburg.

Można zauważyć kilka podobieństw pomiędzy tym wydarzeniem a "Krwawymi Godami":

- William Douglas miał zaledwie 16 lat, czyli dokładnie tyle samo co Robb Stark w serii książek,
- obie rzezi były poprzedzone omenami: głową byka lub dzika podczas "Czarnej Wieczerzy" i odgrywaniem przeklętej pieśni "Deszcze Castamere" podczas trwania "Krwawych Godów",
- głowa Robba Starka została odcięta, a na jej miejsce postawiono głowę jego wilkora. Douglasów także ukrócono o głowy, a tuż przed tym wręczono im głowę byka



Jakub II nie był jednak tak okrutny jak Joffrey. Niektóre źródła podają, że błagał on o niezabijanie Douglasów.

Warto także wspomnieć o tym, że George R.R. Martin zawsze dostrzegał podobieństwa pomiędzy Północą w jego dziele a Szkocją jako historyczne królestwo. To wyjaśnia skąd wzięło się drugie historyczne odniesienie do "Krwawych Godów".

Rzeź w Glencoe

Na początku 1692 roku sprzymierzeńcy nowego króla Wilhelma III Orańskiego zauważyło, że część najbardziej niepokornych klanów zbyt długo zwlekała z zadeklarowaniem swej lojalnośći względem nowego monarchy. Obawiano się, że nadchodzi bunt.

W akcie wyrachowanej bezwzględności, zwolennik Wilhelma - kapitan Robert Campbell - odbył podróż do Glencoe wraz ze 120 wojownikami. Dowódca spodziewał się uroczystego powitania oraz gościnności ze strony klanu MacDonald, który był wówczas uważany za jednego z najsilniejszych potencjalnych przeciwników korony.

Po około dwunastu dniach pobytu Campbell i jego ludzie zaatakowali niczego nie spodziewających się gospodarzy. Niektórzy członkowie klanu MacDonald zostali zastrzeleni lub zadźgani na śmierć. Kolejne tuziny uciekły w popłochu w las, gdzie i tak czekała na nich śmierć z powodu nieludzko niskich temperatur panujących tam podczas zimy.

- w tym wypadku to goście zamordowali gospodarzy, co jest oczywistym odwróceniem wydarzeń przedstawionych w "Krwawych Godach" - tym niemniej w obu przypadkach naruszono święte prawa gościnności,
- istnieją podejrzenia, że część armii próbowało ostrzec MacDonaldów. W książce niektórzy Freyowie są wydaleni z zamku, gdyż uważano ich za zbyt przyjaznych względem Starków,
- rozkazem Campbella było "wybicie MacDonaldów i wymazanie ich z kart historii". W "Grze o Tron" rzeź Starków miała podobne zamierzenie (trwałe pozbycie się oporu wobec korony),
- w Glencoe niektóre tabliczki do tej pory głoszą (po części żartobliwie) pogardę dla Campbella. Podobna nadszarpnięta reputacja dotknęła ród Freyów w "Grze o tron".

Gorzej niż w fikcji

W wywiadzie z 2013 roku Martin wyjaśnił, w jaki sposób tworzył przebieg brutalnych wydarzeń z "Krwawych Godów". Zasugerował przy tym, że to naruszenie niepisanych praw gościnności najbardziej utkwiło w pamięci czytelników i widzów.

- Nieważne jak wiele dodaję tam od siebie - oznajmił Martin. - Historia zna przypadki, które są znacznie gorsze od tych zaprezentowanych w moich książkach - skwitował.

Źródło: Scotsman.com

Skomentuj

Free Joomla! template by L.THEME