środa, 30 styczeń 2019 10:31

Ptasi terror w Japonii

Napisane przez Piotr Zelek
Oceń ten artykuł
(3 głosów)
Ptasi terror w Japonii Pixabay

Mężczyźni ubrani w szare kombinezony przeszukują ulice i dachy w małych grupkach, mając na celu ochronę miasta przed zagrożeniem. Rozglądają się za charakterystycznymi znakami: rozdartymi workami na śmieci, wiązką gałęzi na słupach elektrycznych czy skrzydlatymi złoczyńcami we własnej osobie.

- Jest jedna! - rozlega się podekscytowany okrzyk.

I rzeczywiście - jedno z tych złowrogich ptaszysk przelatuje beztrosko nad głową krzykacza. To oczywiście wrona, która przy okazji tego ceremonialnego przelotu wydaje charakterystyczny dla siebie dźwięk.

Mowa o tzw. "patrolu wronowym" firmy Kyushu Electric Power, której zadaniem było polowanie na wrony - w 2008 roku ich gniazda na słupach elektrycznych spowodowały szereg przerw w dostępie do prądu w mieście o populacji sięgającej pół miliona obywateli na południowej wyspie Kyushu w Japonii.

Takie braki to tylko jeden z problemów, które powstały w związku z nagłym wzrostem populacji wron. Ich liczba poszybowała w górę tak bardzo, że zdawały się one podejmować rywalizację z człowiekiem o przestrzeń w tym niezwykle zatłoczonym regionie. Lokalne społeczności szukały sposobów na przemieszczenie lub zredukowanie populacji wron, ponieważ coraz większe stada głośnych złowrogich ptaków przejmowały kontrolę nad parkami i rezerwatami przyrody, siejąc terror nad tamtejszymi mieszkańcami.

Była to plaga rodem z dzieł Hitchcocka, a wrony były gotowe do odegrania swojej roli. Dzięki imponującej rozpiętości skrzydeł, budzących postrach czarnym dziobom i ostrym pazurom, wrony spotykane w Japonii są większe, bardziej agresywne i straszniejsze od ich odpowiedników z innych rejonów świata.

Ataki zdarzały się, choć trzeba przyznać, że nieczęsto. Wygłodniałe ptaszyska zakrwawiały twarze dzieci, próbując wyrwać im cukierki z dłoni. Zdaniem urzędników miejskich wrony podkradały nawet młode piesków preriowych i kaczątka z tokijskiego zoo.

Nikt nie był w stanie podać dokładnej liczby wron w Japonii, ale ornitolodzy i przedstawiciele rządowi w większych miastach oznajmili, że populacja wron wzrosła niebotycznie od lat 90. Władze Tokyo deklarowały, iż doliczono się dokładnie 36400 tych ptaków w dużych parkach w 2001 roku, natomiast liczba ta wynosiła zaledwie 7000 w późnych latach 80. Zdaniem władz udało się zredukować tę populację do 18200 w 2008 roku. Jednak ornitolodzy stwierdzili, że rzeczywista liczba wron w Tokyo była wówczas bliższa... 150 tys. ptaków! Dodali przy tym, że część wron mogła przenieść się na inne tereny w obawie przed pułapkami przygotowanymi przez miasto.

Zdaniem ekspertów głównym czynnikiem sprzyjającym wzrostowi populacji wron jest coraz to większa ilość śmieci, produkowanych poprzez zamiłowanie Japończyków do zachodniego stylu życia opartym na konsumpcji i marnotrawieniu. Śmieci te stanowią swojego rodzaju "orgię jedzeniową" dla wron, które są padlinożercami. Jednym ze sposobów walki z tymi ptakami jest umieszczanie odpadów w żółtych plastikowych torbach (jest to kolor, którego ptaki rzekomo nie dostrzegają), a także zasypywanie śmieci siatką o drobnych szparach, co chroni przed sporych rozmiarów dziobami.

Mimo to wrony okazały się nad wyraz sprytne w udaremnianiu ludzkich wysiłków w kierunku opanowania tej plagi. Niektóre ptaszyska próbowały nawet przechytrzyć "wronowe patrole" w Kagoshimie - część z nich zaczęła budować sztuczne gniazda jako przynęty, aby odciągnąć patrolowców z dala od ich prawdziwych "domów".

- Próbują nas wyrolować - oświadczył Kazuhide Kyutoku, zastępca szefa grupy bezpieczeństwa Kyushu Electric sprawującej patrole. - Nie chcą oddać swojego terytorium ludziom - dodał.

Kyutoku skomentował także, iż mimo że patrole odbywały się dwa razy w tygodniu i zdołały usunąć w pewnym momencie 600 gniazd, ich liczba nadal wzrastała, stąd też notowano coraz więcej przypadków przerw w dostawie prądu. Największa z nich miała miejsce w marcu 2008 roku, kiedy to z uwagi na działalność ptaszysk spowodowała brak energii elektrycznej w centralnym porcie w Kagoshimie. W innym przypadku aż 610 domostw i firm straciło dostęp do prądu na 48 godzin, gdy wrona wetknęła dziób w linię wysokiego napięcia.

Wrony wykazały także zaskakującą zdolność do niszczenia supernowoczesnej infrastruktury technologicznej Japonii. W latach 2006-2008 przedsiębiorstwa energetyczne w Tokio zgłosiły prawie 1400 przypadków wron, które przecinają kable światłowodowe, najwyraźniej tworząc z nich materiał do budowy ​​gniazd. Przerwy w dostawie energii elektrycznej stały się codziennością w całym kraju, w tym jeden w 2007 roku w północnej prefekturze Akita, gdzie koniecznym było wyłączenie na chwilę jednej z szybkich linii kolejowych.

- Japończycy tak panicznie reagują na wrony, ponieważ boimy się ich - powiedział Michio Matsuda, członek zarządu Wild Bird Society of Japan i autor książek o wronach. - Nie jesteśmy pewni, czasami, kto jest mądrzejszy: my czy wrony - dodał.

Ekspansja wron spowodowała moralne dylematy w Japonii - kraju, który szczyci się brakiem przemocy i harmonią z naturą, ponieważ programy odstrzałów są jedyną naprawdę skuteczną metodą kontroli populacji.

Tokio było jednym z pierwszych miast, które podjęły tak stanowcze działania pod przewodnictwem gubernatora Shintaro Ishihary. Rozwścieczony nakazał miastu działać, gdy wrona tańczyła mu na głowie podczas gry w golfa - relacjonują urzędnicy miejscy.

W 2001 roku miasto zaczęło zakładać pułapki w parkach i rezerwatach przyrody, używając surowego mięsa jako przynęty. W ciągu następnych siedmiu lat miasto pochwyciło ponad 93 tys. wron, które zabito poprzez przyklejenie mięsa do worków na śmieci wypełnionych trującym gazem. Tokio twierdzi, że liczba skarg związanych z wronami od mieszkańców spadła w wyniku tego procederu.

- W dawnych czasach wrony i ludzie mogli żyć razem w pokoju, ale teraz gatunki te się gryzą - powiedział Naoki Satou, kierownik w dziale ochrony środowiska w Tokio, który przeprowadzał środki zaradcze przeciwko wronom. - Wszystko, co chcemy zrobić, to wrócić do tego złotego wieku współistnienia - komentował.

Wkrótce inne społeczności, takie jak Tsuruoka (miasto w północno-zachodniej prefekturze Yamagata) podjęły podobne kroki. - W 2007 roku władze Tsuruoki zainstalowały pułapki, po tym jak około 7 tys. wron przejęło park centralny i plac zabaw pobliskiego liceum - oznajmił Soichiro Miura, szef działu środków ochrony środowiska w mieście. Dodał przy tym, że uczniowie skarżyli się na odchody wron tak grube, że musieli oni kryć się pod parasolami, a ponadto do klas co jakiś czas wlatywał ptak, by kraść drugie śniadania.

Podczas gdy miasto twierdziło, że w zeszłym roku zabito tylko 200 wron, użycie pułapek wywołało społeczny sprzeciw. Miejscowy ornitolog Michiyo Goto z Uniwersytetu Yamagata wezwał do stosowania rozwiązań alternatywnych bez przemocy, takich jak przenoszenie kruków poza miasto poprzez budowanie atrakcyjnego siedliska do gniazdowania, które powinno być jasno oświetlonym obszarem bez zarośli, by umożliwić drapieżnikom schronienie.

- Kiedy zaczniemy je wytępiać, końca nie widać - powiedziała Goto. - Nie można powstrzymać szkód, chyba że wytępimy każdą wronę co do jednej - skwitowała.

Źródło: The New York Times

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Free Joomla! template by L.THEME