środa, 20 luty 2019 12:12

Karta SIM z trackera GPS zabitego bociana doprowadziła do wystawienia rachunku na 10 tys. zł

Napisane przez Radosław Konieczny
Oceń ten artykuł
(4 głosów)
Karta SIM z trackera GPS zabitego bociana doprowadziła do wystawienia rachunku na 10 tys. zł Pixabay

Polska organizacja charytatywna otrzymała rachunek w wysokości 10000 zł po tym, jak urządzenie śledzące umieszczone na bocianie białym został skradzione w Afryce - a umieszczona tam karta SIM posłużyła później do wykonania mnóstwa kosztownych połączeń telefonicznych.

Grupa EkoLogiczna w kwietniu 2017 roku umieściła urządzenie GPS na ptaszysku o imieniu Kajtka, gdy spędzała ona wiosnę w Polsce. Ustrojstwo miało śledzić poczynania bociana podczas migracji na południe do Afryki. Kajtka odbyła swoją podróż w sposób jak najbardziej bezpieczny, a 1 lutego 2018 roku ponownie wyruszyła na północ na europejskie letnie wakacje.

Dziesięć dni później Kajtka dotarła do doliny Błękitnego Nilu w Sudanie i nagle się zatrzymała. Można przypuszczać, że był to przystanek śmierci, ponieważ ptak nie ruszył się już ponownie, aż do 26 kwietnia, kiedy sprawy nabrały dziwacznego obrotu dla naukowców monitorujących GPS Kajtki.



Tego dnia sygnał wyruszył w obwodową 25-kilometrową podróż, po czym zniknął. Następnie, 7 czerwca, firma telefonii komórkowej przesłała ogromny rachunek za kartę SIM Kajtki. Grupa ostrzegała wcześniej, że w zeszłym miesiącu ktoś oddzielił tracker i użył karty SIM do 20-godzinnych połączeń telefonicznych.

Wszystko wskazuje na to, że Kajtka została upolowana przez drapieżników lub padła ofiarą wewnętrznych pasożytów, które mogą nękać takie ptaki. Następnie pewna przedsiębiorcza dusza znalazła urządzenie śledzące, zaniosła go do kogoś z nieco większą wiedzą i odpowiednimi narzędziami, a następnie zaczęła nadrabiać zaległości w kontaktach z zagranicznymi znajomymi lub korzystać z usług telefonicznych za darmo.

Przewoźnicy dalekobieżni

Białe bociany są niesamowitymi stworzeniami, przelatującymi tysiące kilometrów rocznie z Europy Zachodniej aż do Południowej Afryki. Aby oszczędzać energię, unikają przeprawy przez Morze Śródziemne, a zamiast tego latają przez "most lądowy" na Bliskim Wschodzie lub szybują nad Cieśniną Gibraltarską.

Dzięki miniaturyzacji technologii i coraz bardziej powszechnemu rozprzestrzenianiu sieci telefonii komórkowej biolodzy mogą znacznie lepiej badać te migracje. Wczesne próby użycia nieporęcznych i nie-aerodynamicznych trackerów powodowały, że ptaki były zabijane przez ich ciężar i zwiększało to prawdopodobieństwo, że zostaną one zabite przez drapieżniki.

Bociany białe są obecnie pod szczególną ochroną ze względu na obawy w Europie przed rozprzestrzenianiem się wirusa Zachodniego Nilu, który jest przenoszony przez ptaki zakażone przez komary. Choć zwykle nie jest to śmiertelne dla ludzi, rozprzestrzenia się niczym pożar i zabił ponad 1110 Amerykanów, odkąd po raz pierwszy pojawił się w USA w 1999 roku w dzielnicy Queens w Nowym Jorku.

Niektóre bociany są nosicielami wirusa Zachodniego Nilu, choć wydaje się, że niektóre z tych ptaków opracowały mechanizmy obronne, aby sobie z tym poradzić. Jedenaście bocianów zainfekowanych zjadliwą formą wirusa znaleziono w Izraelu w 1998 roku, ale jak dotąd nie wydaje się, że rozprzestrzenił się on na ludzi, wspomagany zakazem transfuzji krwi od Amerykanów w niektórych krajach.

Śledzenie tych wzorców migracji i, miejmy nadzieję, ograniczenie rozprzestrzeniania się Zachodniego Nilu, jest znacznie łatwiejsze dzięki nowoczesnej technologii. Być może jednak twórcy trackerów powinni dodać nieco więcej zabezpieczeń, w przeciwnym razie te wspaniałe stworzenia mogą zostać ofiarą polowań poprzez swoje karty SIM.

Źródło: The Register

Skomentuj

Free Joomla! template by L.THEME