czwartek, 28 marzec 2019 16:09

Historia pojmanej 14-latki, która przechytrzyła swojego porywacza

Napisane przez Radosław Konieczny
Oceń ten artykuł
(3 głosów)
Historia pojmanej 14-latki, która przechytrzyła swojego porywacza Pixabay

Był 6 września 2006 roku - w godzinach popołudniowych 14-letnia Elizabeth Shoaf z Leaning Tree Road w Lugoff w Południowej Karolinie szła do domu po wyjściu ze szkolnego autobusu. Zegarki wskazywały wówczas godzinę 16:30. Podczas przechadzki podszedł do niej mężczyzna w mundurze bojowym. Był to Vinson Filyaw, bezrobotny przestępca seksualny, którego policja usiłowała odnaleźć przez kilka miesięcy po tym, jak zmolestował on pewnego 12-latka. Filyaw zyskał zaufanie Elizabeth, twierdząc, że jest policjantem.

Po założeniu kajdanek na nastolatkę, Filyaw zaprowadził Elizabeth w głąb lasu na około godzinę, tak aby ją zdezorientować. W końcu przyprowadził ją do podziemnego bunkra, który wykopał w ziemi obok swojej przyczepy. Schronienie to miało nieco ponad metr szerokości i 6 metrów długości.

W środku znajdował się ręcznie wykopany wychodek, prowizoryczne łóżko i półki wykonane z gałęzi. Były tam też dwa granaty domowej roboty i pistolet flarowy. Bunkier znajdował się około 1,5 kilometra od domu Elizabeth.

Będąc już pod ziemią, Filyaw rozebrał przerażoną dziewczynę, związał ją łańcuchami, a następnie zgwałcił. Taki stan rzeczy utrzymywał się przez 10 dni. Mężczyzna gwałcił Elizabeth od dwóch do pięciu razy dziennie. Co więcej, Filyaw umieścił ładunki wybuchowe wokół szyi dziewczyny i ostrzegł ją, że całość wybuchnie, jeśli ta spróbuje uciec. Jak twierdził sam porywacz, w pobliżu znajdował się zbiornik wodny w postaci stawu. Może to oznaczać, że zamierzał on przetrzymywać swoją ofiarę w bunkrze przez kolejne miesiące, jeśli nie lata.

Kiedy Elizabeth nie wróciła do domu ze szkoły, jej rodzice zgłosili jej zaginięcie. Pomimo ich niebezpodstawnych obaw, że stało się coś złego, policja założyła, iż była to tylko młodzieńcza ucieczka z domu. Rodzice utrzymywali, że tego typu rozwiązanie nie byłoby w jej stylu. Mimo to policja odmówiła uruchomienia tzw. "Amber Alert" (system alarmowy, który służy do udostępniania fotografii zaginionych dzieci poprzez rozpowszechnianie komunikatów środkami masowego przekazu) i sklasyfikowała ją jako uciekinierkę.

W przeciągu następnych 10 dni, Elizabeth pracowała nad zdobyciem zaufania jej porywacza. Próbowała dotrzeć do niego mówiąc o rzeczach, które go interesowały i ujawniając, że interesują ją one w tym samym stopniu. Próbowała sprawić, by mężczyzna uwierzył, że nastolatka cieszy się z takiej sytuacji i jego towarzystwa. W końcu zaczął pozwalać Elizabeth wychodzić na świeże powietrze. Dziewczyna sprytnie zostawiała kosmyki włosów na ziemi, mając nadzieję, że ktoś je znajdzie i "połączy kropki".

Dziesiątego dnia Elizabeth zapytała Filyawa, czy może użyć jego telefonu do grania w gry. Kiedy mężczyzna zasnął, Elżbieta wysłała do swojej rodziny liczne wiadomości. Jej matka otrzymała wiadomość tekstową od córki, w której ta poinformowała ją, że przebywa w dziurze w ziemi i że słyszy ciężarówki jadące obok. Policja była w stanie wyśledzić numer telefonu do wieży telefonicznej w pobliżu podziemnego bunkra.

Gdy policja była już na jego tropie, Filyaw dowiedział się o całej sprawie po obejrzeniu wiadomości na telewizorze z zasilaniem bateryjnym. Początkowo był wściekły na Elizabeth: „Bałam się, że umrę. Był wściekły" - wyjawiła. Gniew szybko przerodził się w strach. Co jeśli policja go znajdzie? Zapytana o radę, Elizabeth zasugerowała, żeby uciekł i był oddalony od funkcjonariuszy, którzy szybko zbliżali się do celu. Porywacz posłuchał tej rady i porzucił Elizabeth w bunkrze.

Wkrótce po jego odejściu Elizabeth nieustannie krzyczała o pomoc z bunkra, mając nadzieję, że ktoś ją usłyszy. Grupa poszukiwawcza, która przeszukiwała okolicę, usłyszała jej krzyki i ostatecznie odkopała legowisko okrutnego pedofila.

Od tamtej pory trwało polowanie na Filyawa. Helikopter policyjny krążył wokół bunkra i otaczającego go obszaru leśnego. Podczas przeszukiwania odkryto trzy inne bunkry, wszystkie wykopane przez Filyawa. Był on zwolennikiem survivalu, który znał każdy zakamarek okolicznego lasu.

Później okazało się, że Filyaw posiadał system tuneli pod swoim domem, prowadzący do kilku podziemnych bunkrów.

W końcu wytropiono go po tym, jak pewna kobieta zadzwoniła na policję, by powiedzieć, że Filyaw próbował ją porwać przed pizzerią 17 września około 2 w nocy. Policja zatrzymała go podążającego drogą międzystanową 20 około 8 kilometrów od jego domu - był uzbrojony w pistolet na śrut, paralizator i długi nóż myśliwski.

Determinacja Elizabeth by przeżyć była nadzwyczaj imponująca. „Patrzę na nią cały czas i zastanawiam się, przez co przeszła i jak tego dokonała” - powiedział później jej ojciec w rozmowie z  "Today". Elizabeth ukończyła szkołę średnią i politechnikę. Po zostawieniu za sobą traumatycznej przeszłości, pragnie jednej rzeczy - aby jej historia była lekcją dla innych.

Źródło: Morbidology

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Free Joomla! template by L.THEME