środa, 05 październik 2016 09:46

Ferdydurke i dord, czyli słowa-widma

Napisane przez Piotr Zelek
DUCH! DUCH!

W niemal każdym języku na tym świecie można spotkać ciekawe zjawisko. Mam na myśli tak zwane „ghost words” (słowa-widma), które... nie mają żadnego znaczenia, a w słowniku pojawiły się na przykład poprzez błąd drukarski.

Po raz pierwszy określenia „ghost word” użył w 1886 roku profesor Walter William Skeat. W swojej przemowie odniósł się on do słowa „kimes”, które było wówczas błędną pisownią słówka „knives” (noże). „Kime” zostało opublikowane w tekście „Edinburgh Review” w 1808 roku.

Przykładów tego typu zjawisk jest na świecie całkiem sporo. Jednym z najbardziej popularnych z takich terminów w Anglii jest „dord”, które figurowało w słownikach przez osiem lat w XX wieku (niektóre źródła podają, że trwało to nawet 13 lat). Była to pomyłka w druku, a ten niechlubny wpis pojawił się w Webster's New International Dictionary. Innym słowem-widmo w języku angielskim jest chociażby „Phantomnation”.

Kolejne takież słówka można znaleźć m.in. w języku japońskim oraz chińskim. Japońskie „kusege” było mylnie przedstawiane jako „paskudne włosy”, natomiast chińskie „hsiao” było niesłusznie opisywane jako rodzaj specjalistycznego oprogramowania.

W języku polskim jednym z najbardziej znanych słów-widmo jest ferdydurke, czyli tytuł powieści Witolda Gombrowicza. Poloniści nie są jednak zgodni w kwestii jego interpretacji, a zabawę tytułem większość z nich traktuje jako „dopuszczalną”. Dlaczego by nie? :)

Czytany 420 razy Ostatnio zmieniany środa, 05 październik 2016 09:53

Skomentuj

Free Joomla! template by L.THEME