sobota, 06 kwiecień 2019 09:28

Czy strajk jest słuszny? Nauczyciel-stażysta opisuje sytuację i publikuje wysokość zarobków

Napisane przez Piotr Zelek
Czy strajk jest słuszny? Nauczyciel-stażysta opisuje sytuację i publikuje wysokość zarobków Pixabay

Kwestia zbliżającego się wielkimi krokami strajku nauczycieli to obecnie temat numer jeden w polskich mediach. Społeczeństwo pozostaje podzielone - jedni popierają protesty belfrów, inni mieszają ich z błotem. Jak wygląda sytuacja z perspektywy nauczyciela-stażysty, który dopiero puka do bram oświaty? W tym tekście chciałbym podzielić się z Wami moimi przemyśleniami (jak i wysokością zarobków) oraz skonfrontować z rzeczywistością najpopularniejsze mity związane z tym zawodem.

Mam 27 lat, mieszkam w Jaworznie (miasto w województwie śląskim z nieco ponad 92 tysiącami obywateli). Na co dzień pracuję w szkole podstawowej, gdzie uczę języka angielskiego i pracuję z uczniami z klas: czwartych, ósmych, a także trzecich klas gimnazjalnych (gimnazja są w tym roku wygaszane, to ostatni rok szkolny z ich udziałem). Pracuję na cały etat, 18 godzin lekcyjnych w tygodniu. Poza pracą w szkole zajmuję się tłumaczeniami. No dobrze - do rzeczy.

Perspektywy i zarobki

Od 2018 roku awans zawodowy nauczycieli przeszedł pewne zmiany. Aby uzyskać wyższy stopień awansu zawodowego, stażysta będzie musiał zrealizować staż w wymiarze 1 roku i 9 miesięcy (czyli mówiąc prościej - stanowi to dwa lata szkolne). Sytuacja jest jeszcze bardziej skomplikowana, gdyż aby w ogóle ROZPOCZĄĆ staż, trzeba pracować od 1 września i posiadać umowę na czas określony na okres dwóch lat. Jeżeli więc przychodzimy do jakiejś szkoły na roczne zastępstwo, czas ten możemy liczyć jako nieważny - nie będziemy mogli myśleć o wliczeniu go do okresu odbycia stażu.

W wielkim skrócie - jeżeli w dzisiejszych trudnych czasach uda się nawet komuś na stałe zakotwiczyć jako nauczyciel w szkole, to licząc wszystkie wymagane terminy i okresy (czas odbywania stażu, okres pracy na danym stopniu zawodowym itd.) i pracując nieprzerwanie, awans od stopnia nauczyciela-stażysty na nauczyciela dyplomowanego zajmie według dzisiejszych zasad 15 lat.

15 lat. Słownie: piętnaście.

Pracę w szkole rozpocząłem będąc na ostatnim roku studiów magisterskich, wchodząc do podstawówki na zastępstwo za ciężarną nauczycielkę. Miało to miejsce w październiku, tak więc nie mogłem rozpocząć stażu w myśl przepisów. Po roku udało mi się znaleźć pracę w innej szkole podstawowej, również w ramach rocznego zastępstwa. Cyk - kolejny rok w plecy. Brak umowy na dwa lata.

Dodam tylko, że sam staż to cała sterta papierów. Plan rozwoju zawodowego, ocena nauczyciela, opinie, wnioski itd. To oczywiście wiem tylko ze słuchu, od moich starszych kolegów "z branży".

Kwestia zarobków nauczyciela to sprawa nadzwyczajnie elastyczna. Pensje różnią się ze względu na różne czynniki - głównymi są tzw. dodatki motywacyjne przyznawane przez dyrektorów, które w dużej mierze uzależnione są od wielkości miejscowości, w której znajduje się szkoła. Są też wszelkie inne czynniki kształtujące pensję belfra - np. dodatek za lata pracy, warunki pracy itd. Ile więc zarabiam, będąc stażystą w niemałym mieście? Zerknijmy na trzy ostatnie "pobory":

Różnica w zarobkach wynika z zastępstw płatnych, które narzucono mi w tych miesiącach.

Trzeba jeszcze zaznaczyć, że w marcu otrzymałem tzw. "trzynastkę", gdyż udało mi się przepracować ostatnie 12 miesięcy na stanowisku nauczyciela. Otrzymałem wtedy takie pieniądze:

Mamy tutaj do czynienia z dwoma przelewami, gdyż pochodzą one od dwóch szkół, w których pracowałem na przestrzeni ostatniego roku.

Nie znam oczywiście kwot, które zarabiają nauczyciele dyplomowani - z rozmów z nimi wynika, że jest to ok. 2600zł netto. Wskazywałoby to, że wysokości zarobków podawane w mediach ogólnopolskich (sięgające nawet 6000zł brutto) można włożyć między bajki.

Nie mam zamiaru wrzucać gdzieś tutaj podprogowego przekazu na temat zarobków (czyt. mojej opinii), każdy z Was widząc te kwoty może sobie wyrobić zdanie na ten temat - do czego zachęcam.

Mity

Nie znalazłem wpisu, który lepiej prezentowałby podejście przeciwników strajku nauczycieli i osób, które sceptycznie podchodzą do tego zawodu i jego znaczenia. Przyjrzyjmy się zatem poniższej liście i spróbujmy przeanalizować jej punkty z mojej perspektywy:

1. Etat nauczyciela to dzisiaj 18 godzin tygodniowo. Przy czym są to godziny "przy tablicy", czyli innymi słowy godziny lekcyjne. Nie sposób policzyć natomiast godzin, które nauczyciel spędza na pracy poza szkołą, tj. przygotowywanie i ocenianie prac pisemnych, przygotowywanie się do kolejnych lekcji (w tym materiałów w różnej postaci: wideo, zdjęcia, audio, ćwiczenia itd.), zebrania, konferencje, szkolenia, konsultacje, kółka zainteresowań i wiele innych. Do tego mnóstwo pracy papierkowej - sprawozdania, opinie, plan rozwoju i inne. Dochodzi nawet do tego, że w niektórych szkołach wstawienie komuś "jedynki" na koniec semestru/roku trzeba argumentować pisemnie, tworząc tekst na ok. jedną stronę A4. Tak - trzeba rozpisywać, że ktoś się nie uczy albo ignoruje przedmiot i napisać to w kilkunastu zdaniach. Do każdego takiego ucznia osobno.

Ta, przecież tak często przytaczana, osiemnastka - to liczba-widmo. To nie jest tak, że spędzamy 18 godzin tygodniowo w szkole i jedziemy do domu z uśmiechem na ustach, gdzie przez resztę czasu się obijamy.

2. I tak i nie. Część nauczycieli rzeczywiście tak robi - często wynika to z faktu, że mogą sobie na to pozwolić - kwestia przedmiotu. Jeżeli moi uczniowie piszą kartkówkę ze słówek czy danego zagadnienia gramatycznego, to sprawdzenie jej to kwestia paru sekund. Gorzej mają np. nauczyciele matematyki, którzy muszą skrupulatnie sprawdzać wszelkie działania itd.

Bywa też tak, że nauczyciele sprawdzają prace pisemne "na szybko", ponieważ nie mają na to czasu kiedy indziej. Ot tak, po prostu.

3. Tutaj się zgodzę, "dużo wolnego" to rzeczywiście przywilej pracy nauczyciela. Always look on the bright side of life, doceniam ten jeden aspekt.

Żeby jednak nie było tak różowo - wolne w roku szkolnym (święta, ferie) najczęściej spędzamy na papierkach. Nie mamy również prawa do urlopu płatnego w trakcie roku szkolnego - w grę wchodzi albo zwolnienie lekarskie (na którym otrzymujemy ok. 70% normalnego wynagrodzenia) albo urlop bezpłatny (powodujący znaczne straty pieniężne).

4. Być może. Tak samo "wielu" policjantów wcina pączki za biurkiem, "wiele" ekspedientek siedzi z głowami w telefonach lub nawet prowadzi przez nie rozmowy w godzinach pracy, "wielu" kierowców tirów raz za razem zasypia za kierownicą. Takie sytuacje się zdarzają, ale nie powinny one tworzyć wizerunku zawodu jako grupy społecznej.

5. Ciężko wysuwać mi argumenty na tej płaszczyźnie, gdyż nauka języka znacząco różni się od nauki innych przedmiotów: na lekcjach języka angielskiego nauczyciel musi brać pod uwagę materiał oraz formę. Inne przedmioty to tylko i wyłącznie materiał, który trzeba opanować. Często jest go za dużo, aby być w stanie go wyczerpująco opisać przez 45 minut. Chcąc poznać go w całości, trzeba niestety zainteresować się nim samemu, poza godzinami lekcyjnymi.

6. W sensie wszyscy? To taka tradycja w tym zawodzie?

7. Patrz wyżej.

8. Zgoda. Faktycznie można przyciągać uwagę i prowadzić lekcję ciesząc się zainteresowaniem i dobrą dyscypliną klasy, gdyż uczniowie najzwyczajniej w świecie słuchają z uwagą tego, co i jak mówi nauczyciel. Tylko znowu - generalizacja. Wszyscy nauczyciele tak "smędzą"?

9. Większość nauczycieli naprawdę NIE czerpie satysfakcji ze wstawiania złych ocen - no bo dlaczego? Co im to da? Często wyciągamy do uczniów rękę, zadając zadania dodatkowe w ramach projektu lub inne aktywności, które pomogą im w polepszeniu sytuacji z ocenami. Problem polega na tym, że bardzo często uczniowie odtrącają pomocną dłoń i nie robią nic.

Z pustego i Salomon nie naleje.

10. To w jakiś sposób łączy się z punktem ósmym, do którego w tym momencie pragnę Was odesłać.

11. Bzdury.

12. I właśnie o to chcemy teraz zawalczyć. Dobrze opłacany nauczyciel to nauczyciel zmotywowany. Do pracy, do kształcenia się, do jak najlepszego wypełniania swojej misji. Wyższe zarobki to tak naprawdę zaledwie krok w dążeniu do polepszenia oświaty. Krok, który należy wykonać.

13. Czyli w tym zawodzie powinni pracować sami niewykształceni, sfrustrowani, nieznający się na swoim przedmiocie?

To poprawi sytuację.

14. Pełna zgoda. Też jestem zwolennikiem teorii, że nie powinno się zabraniać używania telefonów w szkole - to tworzy sztuczne środowisko, gdyż poza budynkiem szkolnym telefony i technologia są powszechne.

Osobiście pozwalam uczniom na korzystanie z tych dobrodziejstw. Ba - często ich nawet do tego zachęcam, żeby korzystali np. ze słowników w telefonie, pisząc na lekcji list formalny lub inną pracę pisemną tego rodzaju.

15. Nie znam takiego przypadku, ale nie chcę popełniać tutaj błędu poznawczego ("znam/nie znam kogoś takiego, więc wszyscy tak robią/nie robią") tak jak autor tej listy.

16. Bzdury + generalizacja.

17. Patrz punkt 14.

18. Bzdury, w sensie to po przecinku.

19. Bzdury.

20. Dobry nauczyciel potrafi przekazać wiedzę w sposób interesujący. Słaby nauczyciel nie. To naprawdę proste - ponownie trzeba podkreślić, że taka sytuacja ma miejsce nie tylko w szkolnictwie. Są dobrzy i słabi lekarze, są dobrzy i słabi aktorzy, są dobrzy i słabi policjanci - możemy tak bez końca.

 

Do zobaczenia w poniedziałek.

Czytany 30428 razy

9 komentarzy

  • Link do komentarza hanys poniedziałek, 08 kwiecień 2019 11:25 napisane przez hanys

    Skoro praca nauczyciela pociąga za sobą same problemy i nie daje finansowej satysfakcji. To po cholerę się ją wybiera.
    Jestem m.in. z wykształcenia urzędnikiem. Ale po pewnym czasie (doświadczeniach) stwierdziłem, że to nie dla mnie. I tu rozwinę: ludzie, którzy zostali po 10 latach cieszą się z awansu na starszego referenta - śmiech na sali. Zderzenie z betonem urzędniczym. I kontakt z roszczeniową hołotą - obywatelami / petentami.
    Po prostu wybrałem inną ścieżkę kariery - sektor prywatny.
    I to samo radzę nauczycielom. Jak się nie podoba $ to szukamy innego źródła zarobkowania.
    Przykro mi, ale nie popieram roszczeń nauczycieli.

    Ale z drugiej strony ostatnie obietnice pisu (krowa+ / świnia+) to strzał w pysk ogromnej rzeszy ludzi. I tym bardziej radzę im szukanie innej pracy i rzucenie papierami władzy w pysk.

  • Link do komentarza Andrea Kózka niedziela, 07 kwiecień 2019 11:08 napisane przez Andrea Kózka

    Jako stażystka, również ucząca j. angielskiego, mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że opisane przez Pana kwestie, to i tak dopiero mniej więcej połowa problemów... Napisanie drugiej części wymagałoby kolejnej strony...

  • Link do komentarza Rob niedziela, 07 kwiecień 2019 04:55 napisane przez Rob

    Odniosę się do punktu 20,podsumowujac cale te wypociny. Otóż całkowicie sie z tym zgadzam, ale roznica miedzy regularnym pracownikiem a nauczycielami czy w ogóle budżetówką jest taka, że na podwyżkę i uznanie trzeba sobie zapracować. Dobry pracownik dostaje podwyżki i premie, słaby nie dostaje nic i zostaje zwolniony. A wy po podwyżki idziecie wszyscy, bez wzgledu na jakość waszej pracy. A cierpią na tym nasze dzieci. Zaproponujcie system wynagradzania dobrych i karania slabych, jak w normalnej robocie, a nie wmawiajcie ludziom, że wam sie to należy. Postaraj sie, zapracuj na to. Przykro mi, ale nie popieram was.

  • Link do komentarza M niedziela, 07 kwiecień 2019 01:09 napisane przez M

    1800 zl za 18 godzin w tygodniu to nie tak zle.

  • Link do komentarza Paweł sobota, 06 kwiecień 2019 22:36 napisane przez Paweł

    Niestety to Hejted ma rację nie pan Piotr. Po pierwsze w każdym zawodzie na początku zarabia się mało. Proszę spytać się aplikantów adwokackich. Po drogie mam 49 lat i trójkę dzieci. W toku mojej i dzieci edukacji spotkałem 6 nauczycieli, którzy cokolwiek umieli przekazać . Reszta do niczego się nie nadawała. Co do przygotowywania się do lekcji i dokształcania to nauczyciel wybierając podręcznik dostaje od wydawnictwa komplet materiałów tj plany lekcji, sprawdziany itp. W roku 2018 dziennik ustaw miał 16 tys. stron a 2017 ponad 27 tys. Zamienisz się z wypomnianym wyżej aplikantem. W moim powiecie średnia zarobków nauczycieli to 5600zł. Uważam, że nauczyciele powinni zarabiać więcej ale tylko dobrzy po przyzwoitym systemie weryfikacji kwalifikacji. A na to nie chcą się zgodzić. Ps: Moje dzieci świetnie znają angielski ale tylko dlatego, że mają korepetytorkę.

  • Link do komentarza ak sobota, 06 kwiecień 2019 19:24 napisane przez ak

    Piotr,
    W wielu sprawach się z Tobą zgodzę. Ale w tematach na które narzekasz, nie piszesz nic konkretnego...
    1. "Nie sposób policzyć natomiast godzin..." - od kiedy ja żyję na tym świecie godziny są policzalne. Wiem dokładnie ile godzin spędzam na pracy i poza nią (np odbierając telefony w domu czy odpisując na maile, szukając rozwiązań itp.). W pierwszej firmie, w której pracowałem po studiach każdy stróż/cieć potrafił policzyć godziny swojej pracy, wiec zakładam, że nauczyciel powinien potrafić. Może nie po pierwszym roku pracy, ale w kolejnych już tak.
    2. Ile masz tych jedynek na koniec semestru? Jedną, dwie, max trzy w klasie. Strona A4 to na prawdę dla nauczyciela takie wyzwanie? Napisałeś, że w niektórych szkołach. Konkretnie - u Ciebie trzeba czy nie? Pisałeś coś takiego kiedyś?
    Wyobraź sobie, że ja za konferencje i szkolenia też nie dostaję wynagrodzenia, ale zależy mi na podnoszeniu kompetencji. Pracodawca ponosi koszty tych przedsięwzięć, to ja mogę poświęcić swój czas, aby się czegoś nauczyć.
    3. Awans. W mojej branży pierwszy awans (na wyższe stanowisko) można dostać po zdaniu uprawnień budowlanych (wykonawcze lub projektowe). Do tego potrzebna jest odpowiednia praktyka. 1,5 roku z mgr, 3 lata z inż. na pełnym etacie. Od tego odejmują urlop (czy sie wykorzystało czy nie), święta, musi to być praktyka na budowie (od rozpoczęcia do skończenia budowy wpisami w dzienniku budowy). Jak zostaję na budowie po jej oddaniu, to już mi się to nie liczy. Jak siedzę w biurze robiąc np. kosztorysy, to też się nie liczy. Z 3 lat może się zrobić 4-5. Tak po prostu działa nasze piękne prawo. Liczyłem się z tym wybierając zawód.
    4. Wynagrodzenie. Od początku pracy w zawodzie dostawałeś porównywalne pieniądze?
    Ja jako młody inżynier po studiach pierwsze wypłaty miałem na poziomie 1500-1600 netto. Z czego oczywiście na papierze najniższa krajowa, a reszta w kopercie. O 13-tce czy premiach słyszałem z TV i radia. Też było trudno znaleźć pracę. Kilku znajomych zostało oszukanych przez swoich pracodawców (brak pensji). Ty pewnie nawet nie myślisz, że możesz nie dostać wypłaty.
    5. Urlop w trakcie roku szkolnego. Myślisz, że inżynier, czy kierownik może myśleć o urlopie w trakcie budowy? A budowy rozpoczynają się i kończą różnie. Ich koniec rzadko przypada na czerwiec, aby latem sobie na wakacje pojechać. Taki żart branżowy: Szef do pracownika: Lubisz ciepłe piwo i spocone kobiety? Nie. To na urlop pojedziesz zimą! Ba Dum Tss :)

    Na swoją obecna sytuację zawodową nie mogę narzekać, ale w żadnym aspekcie praca nauczyciela nie wydaje mi się wyjątkowa, przeciążona i niedoceniana. Uważam, że Polacy mało zarabiają ogólnie i każdemu należy się podniesienie zarobków, ale nie dramatyzujcie. A jak tak Wam źle to jest jeszcze sektor prywatny i samozatrudnienie - jak w prawie każdym zawodzie. Ludzie potrafią się tez przebranżowić.
    Pozdrawiam

  • Link do komentarza Piotr sobota, 06 kwiecień 2019 18:23 napisane przez Piotr

    Mam 26 lat i pełną edukacje za soba. Odniosę się do tego co napisałes na podstawie własnego doświadczenia.
    1. Dokładnie. Musicie poświęcać "dużo" swojego czasu bo prawie was w szkole nie ma. I jeszcze narzekacie, a gdy uczeń mający 15 przedmiotów musi się do nich przygotować też w swoim wolnym czasie to jeszcze macie czelność mieć pretensje, że nie dał rady.
    2. Tu się zgodzę. Zależy od przedmiotu.
    3. Dokładnie.
    4. Zależy od przedmiotu, ale niestety w większości to prawda.
    5. Też się zgodzę.
    6. Oj prawda, prawda i jeszcze raz prawda. W całej swojej karierze spotkałem dwóch nauczycieli, którzy byli w stanie mnie zarazić chęcią ich słuchania. Na reszcie marzyłem o tym, aby iść spać.
    7. Też prawda. Nie wszyscy, a zdecydowana większość. Spotkał mnie nawet przypadek, gdzie "nauczycielka" (tfu!) wyrzuciła mnie z klasy za to, że miałem złamaną rękę (o czym na tamten moment nie wiedziałem) i przyszedłem do klasy w rękawiczce, bo było mi w nią zimno z powodu słabego krążenia. Kazała mi iść do psychiatry. Serio.
    8. Patrz pkt. 6.
    9. Tu nie chodzi o to, że oni czerpią z tego satysfakcje, a o to, że nigdy nie widzą problemów u siebie. Zawsze winna jest klasa.
    10. True af.
    11. Może nie większość, ale jest duża część, która nie powinna pracować w ogóle z drugim człowiekiem, a tym bardziej z całą klasą młodych ludzi. Dużo z nich się po prostu do tego nie nadaje.
    12. Nigdy nie rozumiałem tego argumentu. Myślisz, że wszystko się zmieni, bo zaczniecie więcej zarabiać? Nie. Tym gorzej, bo zaczną zlatywać się do tego zawodu osoby, z pkt. 11 które liczą tylko na dobre pieniądze, a nie o przekazywanie wiedzy w odpowiedni sposób.
    13. Nie odniosę się do tego.
    14. Racja w 100%.
    15. Dziwne, bo to była stała praktyka podczas mojej edukacji na 90% przedmiotów, a Ty nie spotkałeś się z tym nigdzie? Dziwne.
    16. Bzdury? Hahahha dawno się tak nie uśmiałem. "Dzwonek jest dla nauczycieli, a nie dla uczniów" to jest STAŁY tekst KAŻDEGO nauczyciela jakiego spotkałem. KAŻDEGO. A spróbuj się spóźnić na lekcje.... nie radzę.
    17. Mimo tego, że nauczyciel nie może nam zabronić napicia się w trakcie lekcji to zdecydowana większość na to nie pozwala. Taka jest prawda, a gdy oni chcą się napić kawki albo zjeść, bo "nie mieli czasu na przerwie" to wara się ktoś odezwie. Każdy chyba wie, że jak nauczyciel jak chce kogoś usadzić to to zrobi :).
    18. Nie większość, ale duża część tak ma. Mają się za ch.. wie kogo i nawet kiedy masz racje w 100% to usłyszysz magiczne słowo "nie dyskutuj".
    19. Ależ to też prawda. Jakie bzdury? :D Może nie telefon, ale komputer czy rzutnik to dla dużej części z nich magia. Wynika to głównie z ich wieku lub niechęci nauczenia się ich obsługi, bo przecież od tego mają nas :)
    20. O tym już pisałem. Ja niestety na swojej drodze spotkałem 95% tych "złych" nauczycieli.

    Od siebie moge dodać jeszczę:
    - tworzą swoistą kastę, tak samo jak np. lekarze. Ręka rękę myje. "Ruszysz" jednego to będziesz miał przesrane u wszystkich.
    - traktują nas jak dzieci nawet kiedy mamy po 18-19 lat i wg. Polskiego prawa jesteśmy dorośli
    - większość jest tam tylko odklepać swoje i do domu, traktują swój zawód jak zło konieczne
    - hipokryzja i podwójne standardy to chyba ich cechy zawodowe
    - duża część "wyżywa" się na swoich uczniach za swoje problemy prywatne
    - każdy z nich myśli, że jego przedmiot jest najważniejszy
    Też mógłby jeszcze wymieniać, ale myślę, że już dość się rozpisałem.
    NIE DLA PODWYŻEK DLA NAUCZYCIELI.

  • Link do komentarza Jasiek sobota, 06 kwiecień 2019 18:14 napisane przez Jasiek

    Tak naprawdę, to największą bzdurą, jaka tutaj dla mnie jest, to fakt, że do tego strajku musi dojść. Wszystkie grupy zawodowe są teraz dotykane przez wszelkiego rodzaju podwyżki cen i inne tego typu.

    Do tego do cholery - to zawód stojący u podstawy WSZYSTKIEGO co jest potem. To od nauczycieli różnego szczebla zależy czy będziemy otoczeni przez idiotów, czy rozgarniętych ludzi znających się na swoich rzeczach.

    No cóż... mam tylko nadzieję, że nauczyciele nie będą się szczypać i elegancko przejdą do palenia opon pod sejmem - chyba wszystko mniej inwazyjne od tego rządzący mają w poważaniu :/

  • Link do komentarza bls sobota, 06 kwiecień 2019 17:29 napisane przez bls

    Zrobić 40h tydzień pracy. Zwolnić nadmiar. Reszcie płacić za 40h

Skomentuj

Free Joomla! template by L.THEME