23-letni Joe Arridy, który posiadał wartość ilorazu inteligencji na poziomie 46 i zachowywał się bardziej jak dziecko, przyznał się do morderstwa z 1936 roku - sprawca zgwałcił i zabił siekierą 15-letnią Dorothy Drian w Pueblo w stanie Kolorado.

czwartek, 17 styczeń 2019 18:25

Rzymski teatr śmierci

Rzymianie, jak dobrze wiadomo, posiadali szczególny talent do zabijania i przy całej ich odrazie do składania ofiar z ludzi (Imperium zakazywało składania ofiar tego typu, gdziekolwiek na nie natrafiano), pokazy gladiatorów, okazjonalne akty ludobójstwa i publiczne egzekucje były uznawane za wyższe dobro.

Najbardziej niezwykłym aspektem rzymskich publicznych egzekucji była chęć przekształcenia ich w grę. Trzeba to jednak odpowiednio zrozumieć - nie chodzi o grę egzekucyjną jak w przypadku tytułów fantasy z lat osiemdziesiątych, w których uda ci się przeżyć, jeśli znajdziesz wyjście ze śmiercionośnych podziemi. Była to gra w tym sensie, że zbrodniarz ginął w widowiskowy sposób w teatrze, gdzie oczekiwano od niego odgrywania konkretnej roli. Te teatralne widowiska tradycyjnie odbywały się w amfiteatrze w samo południe, między rankiem i popołudniowymi walkami.

Przykłady:

Ok. 30 r. pne - 40 r. pne: Strabon wspomina w notatkach sycylijskiego herszta bandytów Selurusa, który został umieszczony na drewnianej imitacji Etny, zbudowanej nad klatką dzikich zwierząt. Góra została skonstruowana tak, aby zawalić się po ustalonym sygnale, a Selurus wpadł do klatki, gdzie został rozdarty na strzępy.

Połowa I wieku ne: kryminalista o imieniu Meniskus został spalony żywcem odgrywając rolę Herkulesa. Meniskus był prawdopodobnie przebrany i być może zmuszony do odgrywania roli mitycznego herosa.

Końcówka I wieku ne: Marcjalis opisuje przestępcę, który dobrowolnie zanurzył rękę w ogniu, na wzór Gajusza Mucjusza Scewoli. Zdecydował się on na taki krok najwyraźniej dlatego, że gdyby nie to, zostałby on spalony żywcem.

Ok. 80 r. ne: przestępca został zmuszony, aby ubrać się jak Orfeusz i grać na lirze przed dzikimi zwierzętami. Te rozdarły go na strzępy.

Niejaki "Daedelus" został zrzucony na pożarcie niedźwiedziom. Prawdopodobnie został zrzucony na arenę na sznurze, a następnie jego skrzydła "złamały się". Żeby nie wydawało się to niewiarygodne, istnieje zapis o innym Daedelusie (także przestępcy), który wykonując podobny manewr wylądował tuż obok Nerona w amfiteatrze i opryskał Imperatora swoją krwią. Miało to miejsce mniej więcej pokolenie wcześniej.

"Pazyfae" (najprawdopodobniej przestępczyni) miała być sparowana z bykiem, jak jej odpowiedniczka z greckiej mitologii. Jeśli przeżyje to doświadczenie to i tak zostanie później pozbawiona życia.

Druga połowa II wieku ne: Tertulian wspomina przestępców przebranych za Attisa, wykastrowanego boga. Byli oni, jak możemy się domyślać, publicznie kastrowani. Inni przebrani za Herkulesa zostali spaleni żywcem.

Klemens Rzymski opisuje chrześcijańskie kobiety przebrane za Danaidy i Dirke. Dirke była w mitach przywiązana do rogów byka, więc nie ma wątpliwości, jak to się skończyło...

Ok. 200 r. ne: Perpetua, chrześcijańska męczennica miała przebrać się w mitologiczny strój, ale odmówiła współpracy, została uwięziona i wyprowadzona nago na arenę.

Trzeba jednak zaznaczyć, że źródła są, w taki czy inny sposób, niewystarczające: fraszki, stronnictwo, polemika stronnicza itd. Nie mamy "dziennikarskiego" opisu znikających w ten sposób przestępców. Ale wystarczająco wiele niedoskonałych źródeł może już stanowić fakt.

Być może pozostało tylko jedno pytanie: w jaki sposób władze rzymskie doprowadziły do ​​tego, że skazywano opisywanych kryminalistów na śmierć? Po pierwsze, wielu z nich nie musiało tak skrupulatnie "współpracować". Na przykład biedny, stary Selurus na szczycie swojej zapadającej się góry mógł zostać w odpowiednim momencie odratowany, a sztuka nadal wzbudzałaby ekscytację publiczności, która przyszła zobaczyć, jak umiera. Podobnie kobieta przywiązana do platformy, podczas gdy byk wpadł rozwścieczony na arenę.

Po drugie w niektórych przypadkach mogło istnieć przeczucie, że występując na scenie przestępcą uniknął śmierci lub przynajmniej tej "gorszej" śmierci. Jest na to wyraźna wzmianka w przypadku "Gajusza Mucjusza Scewoli", który poświęcił swoją rękę w płomieniach, aby nie zostać spalonym w całości - czy to oznaczało, że otrzymał miłosierną śmierć, czy też został uwolniony? Podobnie "Orfeusz", który grał dla zwierząt, mógł zostać poinformowany, że gdyby żaden zwierz go nie zaatakował, zostałby uwolniony lub zabity w bardziej humanitarny sposób (ale zapewne wszystko to wydawało się zbyt piękne, aby mogło być prawdziwe - kaci mogli przecież skłamać).

Po trzecie, organizatorzy mogli zaoferować leki uśmierzające ból (a może truciznę?) w zamian za współpracę.

Po czwarte, istnieje udowodniona i całkowicie osobliwa więź między katem i skazanym. Być może więzień postrzegał współpracę jako część paktu pomiędzy zabijanym a zabójcą zawartego w celu odbycia "humanitarnej egzekucji".

Źródło: Beachcombing's Bizarre History Blog

Przed Wami poruszająca historia Aitzaza Hasana Bangasha, pakistańskiego chłopca, którego bohaterska postawa uratowała ponad 2000 uczniów jednej ze szkół we wiosce Hangu.

Free Joomla! template by L.THEME