Latem 1973 roku początkujący reżyser Tobe Hooper - któy zmarł 26 stycznia 2017 roku w wieku 74 lat - wraz z grupą nieznanych aktorów wyruszył wgłąb żaru środkowego Teksasu, by stworzyć swój własny horror. Znosząc nieludzkie temperatury i liczne kontuzje na planie, przy mocno ograniczonym budżecie, stworzyli jeden z najbardziej przerażających obrazów wszechczasów.

Po ponad czterech dekadach od premiery "Teksańska masakra piłą mechaniczną" nadal szokuje i mrozi krew w żyłach dzięki realistycznym zdjęciom, zatrważającym klimacie i marketingowi pod tytułem "oparte na prawdziwych wydarzeniach" - a jego status jednego z najlepszych kultowych klasyków nie słabnie. To całkiem niezły wyczyn jak na skromny film, który doprowadzał obsadę i ekipę filmową do szaleństwa. Kilkudniowe maratony kręcenia zdjęć, latające piły, problemy pieniężne z mafią - oto 20 faktów o jednym z najwybitniejszych przedstawicieli swojego gatunku.

1. Inspiracją były tłumy ludzi podczas świątecznych zakupów

Inpiracje do powstania "Teksańskiej masakry piłą mechaniczną" są zaskakująco różnorodne, począwszy od starań reżysera i współautora scenariusza Tobe Hoopera, by stworzyć współczesną wersję opowieści o Jasiu i Małgosi, a kończywszy na prawdziwych wydarzeniach rzeczywistego mordercy z Wisconsin, Eda Geina. Według Hoopera kluczowym momentem, który doprowadził do powstania tego filmu pojawił się w jego głowie w domu towarowym podczas przedświątecznej gorączki w 1972 roku.

- Wówczas panoszyły się tam tłumy klientów, byłem tym sfrustrowany i akurat znajdowałem się obok stanowiska z piłą łańcuchową. Wtedy już wiedziałem, co trzeba zrobić - oznajmił Hooper w rozmowie z "Texas Monthly". - Skupiłem się na pilarkach i pomyślałem sobie, że jest jeden sposób na przedostanie się szybko przez ten tłum. Wróciłem do domu, usiadłem i w tamtym momencie pojawiła się wena. Cała ta cholerna historia ułożyła się w mojej głowie w 30 sekund: autostopowicz, starszy brat na stacji benzynowej, dziewczyna uciekająca dwukrotnie, scena kolacji, ludzie poza miastem cierpiący na brak benzyny - dodał.

2. Leatherface jest oparty na człowieku, którego znał Hooper

Leatherface, psychopata dzierżący piłę łańcuchową, który przejdzie do historii jako jeden z największych złoczyńców w historii kina grozy, ujawnia oczywiste inspiracje życiem Eda Geina poprzez maskę stworzoną z ludzkiej skóry - jednak Gein nie był jedynym jego prekursorem. Pomysł maski zrobionej ze skóry ludzkiej pojawił się u Hoopera w o wiele bardziej bezpośredni i przerażający sposób.



- Zanim wymyśliłem motyw z piłą, miałem w głowie koncept podobny do trolli pobierających opłaty pod mostem. Zmieniliśmy to ostatecznie na postać, która później przeobraziła się w Leatherface'a. Idea ta wzięła się od lekarza, którego znałem osobiście. Przypomniałem sobie, jak opowiadał mi historię o tym, jak w czasie swoich studiów wraz z kolegami z roku przeprowadzał sekcję zwłok. W pewnym momencie poszedł do kostnicy, oskalpował zwłoki i zrobił sobie maskę na Halloween. Podjęliśmy decyzję, że Leatherface będzie miał nieco inną ludzką maskę, dopasowanądo każdego z jego nastrojów.

3. "Teksańska masakra piłą mechaniczną" nie był pierwotnym tytułem filmu

Po twórczej niemocy Hopper i drugi scenarzysta Kim Henkel ukończyli przedwcześnie scenariusz po kilku tygodniach prac i nadali mu roboczy tytuł "Head Cheese" (pochodził on od sceny, w której autostopowicz opisuje szczegółowo proces tworzenia tego konkretnego produktu wieprzowego). Później zmieniono go na przywołujący dreszcze "Leatherface".  Ostateczny tytuł pojawił się dopiero na tydzień przed rozpoczęciem zdjęć, a zasugerował go Warren Skaaren, ówczesny szef Komisji Filmowej Teksasu, który pomagał przy zbieraniu funduszy na ten projekt.

4. To NIE wydarzyło się naprawdę

Chociaż rzeczywiste zbrodnie Eda Geina znacząco wpłynęły na idee Hoopera i Henkela, to plotka jakoby "Teksańska masakra piłą mechaniczną" była oparta na prawdziwych wydarzeniach wynika tylko i wyłącznie z działań marketingowych. Narracja na samym początku, które obiecuje, że "film, który właśnie zobaczysz, jest opowieścią o tragedii, która spadła na grupę pięciu młodych osób", z pewnością dołożył do tego swoją cegiełkę. Podobnie oryginalny plakat, na którym głoszono: "To, co się stało, jest prawdą!". Pomimo tej sprytnej aury opowieść o Leatherface i jego obłąkanej rodzinie jest dziełem fikcyjnym.

- Słyszałem wielokrotnie ludzi, którzy głosili, że znali oryginalnego Leatherface'a - wspominał Gunnar Hansen, odtwórca głównej roli.

5. Gunnar Hansen nie był oryginalnym Leatherface'm

Trudno wyobrazić sobie kogoś innego w tej roli poza masywnym Gunnarem Hansenem, który zmarł w 2015 roku - ale najwyraźniej nie był on pierwszym wyborem twórców. Gdy po raz pierwszy usłyszał o powstawaniu takiego filmu, Hansen (wówczas świeżo upieczony absolwent uczelni w Austin) usłyszał, że byłby świetny w takiej odsłonie, ale rola ta była już zarezerwowana dla kogo innego. Ostatecznie jednak pierwotny Leatherface zrezygnował z udziału w tym projekcie.

- Dwa tygodnie później ponownie do mnie zadzwoniono i usłyszałem, że gość obarczony zadaniem odegrania tej roli leży pijany w pokoju motelowym i nie chce wyjść. Twierdził, że wokół tego projektu piętrzą się czarne chmury i odchodzi. Zadzwoniłem więc do Boba Burnsa i oświadczyłem, że jestem zainteresowany udziałem w filmie - skomentował Hansen.

Aktor mierzący 193 centymetry o wadze 136 kilogramów otrzymał angaż z marszu w chwili, w której zobaczył go reżyser.

6. Postać Leatherface'a była zainspirowana prawdziwymi pacjentami klinik psychiatrycznych

Hansen był zmuszony do wymyślenia sposobów wyrażenia tego, kim był Leatherface bez wypowiadania żadnych słów (poza bełkotliwą sceną, którą Hooper ostatecznie wyciął z filmu). Kiedy Hooper zażyczył sobie, aby postać "kwiczała jak świnia", Hansen udał się na wieś i przysłuchiwał tym zwierzętom. Następnie, aby odzwierciedlić umysłową chwiejność postaci, udał się do szpitala psychiatrycznego w Austin i obserwował ruchy pacjentów, które następnie wcielił do swojej roli.

7. Hooper liczył na łagodniejszą kategorię wiekową

Chociaż film znany jest z makabrycznych okaleczeń i "flaków", większość przemocy jest tam raczej "sugerowana" aniżeli prezentowana bezpośrednio. Stało się tak dlatego, że Hooper liczył na łagodną ocenę kategorii wiekowej filmu, dzięki czemu mógłby dotrzeć do szerszej publiczności (w tamtym czasie nie istniała kategoria PG-13). Ludzie z "Motion Picture Association of America" poinformowali go, że może mu w tym pomóc ograniczenie ilości krwi na ekranie.

- Kiedy oglądasz film, zauważ, że pokazano na nim może dwie uncje krwi - żartował później Hooper. Niestety intensywność filmu doprowadziła do otrzymania kategorii "R", nawet jeśli nie jest on ostatecznie tak krwawy, jak się ludziom wydaje.

8. Narratorem jest młody John Larroquette

Groźna narracja otwierająca film jest natychmiastowym ustawieniem tonu, który przygotowuje publiczność do naprawdę przerażającego doświadczenia. Do kogo należy głos, który wprowadzał poczucie zagrożenia? Do Johna Larroquette'a ("Richie Milioner", "Randka w ciemno" czy "Gun"), wówczas nieznanego aktora, który został polecony reżyserowi przez przyjaciela. Hooper poprosił Larroquette'a, aby naśladował Orsona Wellesa przy czytaniu i okazało się to strzałem w dziesiątkę.

9. Zdjęcia były drogą przez mękę

"Teksańska masakra piłą mechaniczną" została wyprodukowana z budżetu opiewającego zaledwie na 60 tys. dolarów, zebranego przez Billa Parsleya, administratora Texas Tech i byłego członka Texas Legislature, który uważał się za producenta filmowego. Nawet w tamtych czasach był to budżet, który nie robił większego wrażenia (słynny niskobudżetowy "Halloween" został wyprodukowany za pięc razy tyle kilka lat później), co oznaczało niskie płace i długie godziny pracy dla obsady i ekipy. Co gorsza, produkcja miała miejsce podczas rekordowych upałów teksańskiego lata, a ekipa produkcyjna posiadała jedną wspólną łazienkę. Aktorzy nosili kostiumy, których nie mogli przebierać ponieważ posiadali tylko jeden zestaw ubrań, a stale towarzyszyły im kości i gnijące mięso będące rekwizytami. Praktycznie nikt z załogi pracującej nad filmem nie uniknął uszczerbku na zdrowiu, a upał i fetor urosły w pewnym momencie do tego stopnia, że aktorzy podbiegali do okien w przerwach, by zwymiotować i zaczerpnąć trochę świeżego powietrza.

Wiele lat później Hooper opisał to doświadczenie w sarkastyczny sposób, określając je mianem "interesującego lata".

10. Legendarna scena posiłku była kręcona podczas całodniowego maratonu

Scena posiłku pod koniec filmu, w której Sally (Marilyn Burns) jest terroryzowana przez Leatherface'a i jego rodzinę stanowi jedną z najbardziej intensywnych sekwencji w kinie grozy. Czujemy się tak, jakbyśmy mieli do czynienia z grupą ludzi, którzy powoli popadają w obłęd. Okazuje się, że... mogła to być prawda.

Poza nadmiernym ciepłem i nieprzyjemnym zapachem, podczas kręcenia tej sceny podjęto się kolejnego wyzwania: trzeba było nakręcić ją w jeden dzień, ponieważ John Dugan, aktor wcielający się w rolę dziadka, nie chciał ponownie przechodzić przez 10-godzinny proces nakładania makijażu.

W rezultacie obsada i ekipa pracowały przez 27 godzin, aby nagrać tę scenę, która w filmie trwa zaledwie przez kilka minut.

11. Obsada nie przepadała za Franklinem

Paul Partain, który w filmie wciela się w rolę Franklina, podszedł do swojej pracy bardzo merytorycznie. Jego postać to brat Sally, który porusza się na wózku inwalidzkim i wywołuje gniew publiczności, ponieważ jest zły na swoich pełnosprawnych przyjaciół, gdyż nie może się bawić tak jak oni.

- Byłem wtedy młodym i niedoświadczonym aktorem, który nie potrafił zrozumieć, że to nie teatr - wspominał Partain. - Nie musiałem pozostawać w swojej roli przez cały czas. Kiedy po raz pierwszy przeczytałem scenariusz, mogłem wyczuć, że był to gość, którego nikt tam nie chciał. Od razu wiedziałem, że jest on nieznośny - dodał.

Zaangażowanie Partaina działało równie dobrze zarówno przed, jak i za kamerą. W pewnym momencie przestał się nawet odzywać do Burnsa, a po latach Hansen wspominał, że Franklin był jedyną postacią, którą zabił na ekranie z radością.

12. Ofiary Leatherface'a traktowały go jako wyrzutka poza zdjęciami

Będąc pokaźnych rozmiarów mężczyzną, który każdego dnia pracował w nieludzkim upale w wełnianym kostiumie, którego nie mógł wymienić, Gunnar Hansen miał problemy już podczas kręcenia "Teksańskiej masakry piłą mechaniczną". Pod koniec produkcji śmierdział on tak bardzo, że reszta obsady i ekipy unikała jedzenia obok niego. Co więcej, Burns i inne dzieciaki, które później stały się ofiarami Leatherface'a, także unikały spędzania czasu poza zdjęciami z ich "zabójcą".

- Podczas zdjęć nikt ze mną nie rozmawiał i nie przebywał blisko mnie, dopóki wszyscy nie byli martwi - wspominał.

Takie zachowanie poza kulisami ma swój wydźwięk w filmie. Dla przykładu, kiedy Jerry (Allen Danzinger) odkrywa pokój rzezi Leatherface'a, a następnie spotyka się z nim samym, krzyk, który wydaje, jest prawdziwy. Najwyraźniej po raz pierwszy zobaczył on Hansena w pełnym kostiumie.

13. Leatherface nosił trzy różne maski

Choć jego imię sugerowałoby wyjątkowo przerażające oblicze, Leatherface w rzeczywistości nosi w filmie wiele masek - uzasadniano to tym, że były one jedynym sposobem, w jaki aktor mógł naprawdę wyrazić siebie. I tak posiada on zwykłą maskę do zabijania, którą nosi przez większość filmu, maskę "babci", którą nosi podczas przygotowywania kolacji, aby pokazać swoją "stronę gospodarza domowego", i maskę, którą nosi przy sobie, by usiąść na kolacji ubranym w garnitur, co jest południową tradycją ubierania się na wieczorny posiłek.

14. Najpiękniejsza scena z filmu niemal nie doszła do skutku

Mimo całej swojej brutalności, "Teksańska masakra piłą mechaniczną" wykorzystała w pełni naturalne piękno swojej lokalizacji, aby stworzyć naprawdę wspaniałe zdjęcia - w tym jedną scenę, której niemal nie udało się ukończyć. Podczas kręcenia zdjęć w domu Leatherface'a Hooper i operator Daniel Pearl wymyślili ujęcie, które śledzi Pam (Teri McMinn) pod niskim kątem, gdy szła w kierunku domu, który groźnie wyglądałby w tle, a następnie nad nią górował. Zdaniem Hoopera i Pearla producenci (choćby Parsley, który często odwiedzał plan i obawiał się, że film będzie katastrofą) nie chcieli, aby marnowano czas na takie ujęcie, ponieważ nie było to częścią storyboardów, nad którymi pracowali. Przez większą część produkcji filmu walczyli o swoje i ostatecznie dopięli swego, a moment ten pozostaje najpiękniejszą kompozycją w filmie.

15. Burns została autentycznie pocięta w scenie z dziadkiem

Scena, w której odcięto palec Sally, aby jej krew mogła zostać pożywieniem dla dziadka, miała polegać na bardzo prostym efekcie specjalnym. Ostrze noża zastosowane w scenie było oklejone kawałkiem taśmy, która również otaczała gumową rurkę przymocowaną do "pojemniczka" pełnego sztucznej krwi ukrytego w dłoni Hansena. Kiedy przeciągał nóż po palcu Burns, Hansen miał wycisnąć pojemniczek i wypompować krew, aby zasymulować cięcie, ale rura była zatkana. Sfrustrowany i wyczerpany (to było podczas 27-godzinnego maratonu kręcenia), Hansen ostatecznie zdjął taśmę z noża, gdy nikt nie patrzył i pociął Burns naprawdę.

- W tamtym momencie świrowałem tak bardzo, że chciałem tylko skończyć już tę cholerną scenę - skomentował później.

16. Tak, piła była prawdziwa

Choć jego zęby zostały usunięte w przypadku niektórych ujęć, piła, którą Hansen dzierżył w filmie, była rzeczywiście działającą piłą i czasami stawiała członków obsady w prawdziwym niebezpieczeństwie. Ostrze piły znajdowało się zaledwie kilka centymetrów od głowy aktora Williama Vaila w scenie, w której Leatherface zaczyna kroić ciało Kirka, a Hooper i Pearl musieli ostrożnie "tańczyć" wokół Hansena, aby nakręcić ostatnie chwile filmu, w których Leatherface macha piłą.

To jednak sam Hansen był bliski tragedii podczas zdjęć: podczas sceny pościgowej, w której Leatherface ściga Sally w lesie w nocy, Hansen poślizgnął się i upadł, wyrzucając piłę w powietrze. Nie mając pojęcia, gdzie wyląduje zabójcze narzędzie elektryczne, Hansen po prostu zakrył głowę i liczył na szczęście. Piła wylądowała zaledwie kilka centymetrów od niego.

17. Większość obsady nie otrzymała pokaźnych wynagrodzeń z racji podziału zysków

Ze względu na niski budżet, wiele aktorów filmu wzięło udziały własnościowe w filmie, a nie wynagrodzenie - jednak ich udziały były w rzeczywistości procentami firmy Vortex, stworzonej przez Henkela i Hoopera do produkcji filmu. Ponieważ Vortex był właścicielem zaledwie jednej połowy filmu, a Parsley drugiej, ich akcje były dzielone pół na pół, o czym większość z odgrywających role nawet nie wiedziała. W wyniku kolejnych komplikacji z firmą Bryanston Distributors, która nabyła prawa do filmu w 1974 roku, obsada dostała bardzo mało pieniędzy za swoją pracę.

- Trzy miesiące i brak wypłaty. Sześć miesięcy, to samo. Dziewięć miesięcy i otrzymuję czek na 28 dolarów i 45 centów. Byliśmy wściekli - skomentował Ed Neal, odtwórca roli autostopowicza.

18. Film ma pewne powiązania z mafią

"Teksańska masakra piłą mechaniczną" jest jednym z najbardziej dochodowych filmów wszechczasów pod względem sprzedaży biletów. Hooper ukończył swoje dzieło za nieco ponad 80 tys. dolarów (dzięki dodatkowej inwestycji, która pomogła zakończyć proces montażu), a Bryanston nabył go później do dystrybucji za 225 tysięcy USD. W pierwszym roku po premierze film zarobił 12 milionów dolarów, ale Bryanston zgarnął zaledwie milion. Skąd ta rozbieżność? Podobno właściciele Bryanstona - Joe i Lou Peraino - byli członkami rodziny mafijnej z Colombo. Najwyraźniej bracia dostali się do branży filmowej, po tym jak umocnili prawa do kolejnego kultowego filmu z lat 70. pt. "Głębokie Gardło" (pierwszy film pornograficzny dopuszczony do kinowej dystrybucji w USA).

19. Jeden z aktorów straszył widzów "na żywo"

Z uwagi na realistyczne sceny i marketing "to wydarzyło się naprawdę", twórcy filmu stworzyli kilka szans do ciekawych interakcji pomiędzy aktorami a publicznością. McMinn wspominała, że raz zatrzymała się dla autostopowiczki (co jest dość ironiczne), a ta godzinami opowiadała jej o tym, jak straszny jest film pt. "Teksańska masakra piłą mechaniczną". Kobieta przestała opowiadać w momencie, w którym aktorka zapytała, czy ta ją rozpoznaje.

- Myślałam, że będzie miała zawał - wspominała z uśmiechem.

Ze wszystkich obsadzonych postaci, to Ed Neal - autostopowicz - przeżył bodaj najbardziej zabawną reakcję fanów. Odwiedzał on pokazy filmu w kinie Austin's Village, czekając, aż jego sceny pojawią się na ekranie, a następnie dotykał widzów po ramieniu i sprawdzał jak zaczynali wariować.

- W końcu poproszono mnie, abym już więcej nie odwiedzał seansów - skomentował.

20. Istnieje możliwość spożycia obiadu w domu Leatherface'a

Dom Leatherface'a i jego rodzin usytuowany był pierwotnie w Williamson County w Teksasie - teraz mieści się tam teren Round Rock. Domu już tam nie ma, ale jeśli uda się na zachód od Austin do Kingsland, można znaleźć tam wspomniany budynek - używany dzisiaj jako restauracja. Jego nazwa to "Grand Central Cafe" i chociaż właściciele z dumą umieszczają na swojej stronie internetowej filmowe odniesienia, nie znajdziemy w nich żadnych ludzkich kości.

Źródło: Mental Floss

piątek, 28 grudzień 2018 11:45

20 istotnych faktów o II Wojnie Światowej

II wojna światowa nadal utrzymuje miano największej wojny masowej znanej człowiekowi. Gdy weźmiemy pod uwagę kraje biorące w niej udział, liczba ofiar śmiertelnych i ciągłe cierpienia, które spowodowała, nie można zaprzeczyć, że było to wydarzenie historyczne, którego ludzie nigdy nie zapomną. Ale jakie są kluczowe fakty dotyczące II wojny światowej? Kto był w nią zaangażowany? Ilu ludzi zostało zabitych? Młodsze pokolenia winny być kształcone w oparciu o te fakty, ponieważ są ważną częścią współczesnej historii i ukształtowały styl życia oparty na demokracji, który prowadzimy dzisiaj.

Free Joomla! template by L.THEME