Tak zwane "silent letters" w języku angielskim przysparzają sporo problemów osobom uczącym się tegoż języka, zwłaszcza tym, które stawiają na pierwszym miejscu poprawną wymowę. Okazuje się, że nierówną walkę z tym zjawiskiem podjęto już ponad sto lat temu w USA, a odpowiednim narzędziem miała się stać organizacja znana jako Simplified Spelling Board.

Jak czytamy na Wikipedii: Simplified Spelling Board była amerykańską organizacją utworzoną w 1906 roku w celu zreformowania pisowni języka angielskiego, uproszczenia i ułatwienia nauki oraz wyeliminowania wielu niespójności. Projekt funkcjonował do 1920 roku - czyli rok po śmierci założyciela, który po pewnym czasie zaczął krytykować postępy i podejście organizacji.

Powstanie organizacji

Simplified Spelling Board została założona 11 marca 1906 roku, a fundatorem okazał się być Andrew Carnegie - siedzibą stowarzyszenia miał być Nowy Jork. New York Times podkreślał, że Carnegie był przekonany, iż "język angielski mógł stać się światowym językiem przyszłości" i mieć wpływ prowadzący do globalnego pokoju, ale rola ta była utrudniona przez jego "sprzeczną i trudną pisownię". Carnegie przeznaczał 15 tys. dolarów rocznie przez okres pięciu lat na zrodzenie odpowiedniej inicjatywy.

Początkowo wśród 30 członków Rady znaleźli się pisarze, profesorowie i twórcy słowników, wśród nich: sędzia Sądu Najwyższego David Josiah Brewer, Nicholas Murray Butler z Columbia University, Dr Melvil Dewey (wynalazca Dewey Decimal Classification), Dr. Isaac K. Funk (redaktor The Standard Dictionary), były Sekretarz Skarbu USA Lyman J. Gage, amerykański komisarz ds. edukacji William Torrey Harris (i redaktor naczelny "New International Dictionary" Webstera z 1909 r.), profesor Calvin Thomas i Mark Twain. Biura zorganizowano w Metropolitan Life Building przy 1 Madison Avenue, a na przewodniczącego zarządu wybrano Brandera Matthewsa.

Charles E. Sprague z Union Dime Savings Institution, pierwszy skarbnik zarządu, wyjawił, że grupa unikała używania słowa "reforma" w biuletynach i podawała "believe" ("wierzyć") jako przykład słowa, które skorzystałoby na wyeliminowaniu niepotrzebnego "i", stwierdzając, że "gdyby believe było zapisywane jako 'beleve', uważamy, że byłaby to dobra zmiana".

13 marca 1906 roku New York Times poparł wysiłki SSB, zauważając, że 90% angielskich słów jest "dość dobrze prezentowana graficznie", ale "znaczna poprawa mogłaby zostać osiągnięta poprzez zmniejszenie do pewnego stopnia regularności często używanej dziesiątej części, która sprawia najwięcej trudności". W artykule redakcyjnym z następnego dnia zauważono, że przeciwnicy wysiłków grupy sugerowali, iż język powinien być utrzymywany w obecnej formie, tylko lepiej nauczany, ale że członkowie projektu będą szanować historię języka w jego wysiłkach na rzecz poprawy, nie ukrywając go ani nie zniekształcając. Prezes zarządu, Brander Matthews, podkreślił, że podstawową misją grupy w uproszczeniu języka jest eliminacja zbędnych liter, zauważając, że "uproszczenie przez zaniechanie - to jest jego platforma, to jest jego motto". Isaac Funk napisał do The Times 20 marca 1906 roku, podkreślając, że pierwszym celem stowarzyszenia była "konserwatywnie postępująca ewolucja, zmierzająca głównie do porzucenia niemych liter", przyspieszająca trwający od wieków proces. Następnie zastosowano alfabet fonetyczny opracowany przez Amerykańskie Towarzystwo Filologiczne i zawierający 40 podstawowych dźwięków używanych w języku angielskim. Fonetyka miała być nauczana już w przedszkolu.

Pierwsze 300 słów

Wstępna lista rady licząca 300 słów została opublikowana 1 kwietnia 1906 roku. Znaczna część listy zawierała słowa kończące się na -ed zmienione na końcówkę -t ("addressed", "caressed", "missed", "possessed" i "wished" miały zostać przekształcone na: "addresst", "carest", "mist", "possest" i "wisht"). Kolejne zmiany obejmowały usunięcie niemych liter ("catalogue" na "catalog"), zmianę końcówek -re na -er ("calibre" i "sabre" na "caliber" i "saber"), zmianę "ough" na "o" w celu przedstawienia długiego brzmienia samogłoski w nowych słowach jako:  altho, tho i thoro, oraz zmiany w celu przedstawienia brzmienia "z" przy zapisie "s" ("brasen" i "surprise" miały się przekształcić na "brazen" i "surprize"). Zlikwidowane zostałyby również tzw. dwuznaki, tworząc takie wyrażenia jak: "anemia", "anesthesia", "archeology", "encyclopedia" czy "orthopedic".

Rada zauważyła, że większość słów z ich listy była już preferowana przez trzy słowniki: Webster's (ponad połowa), Century (60%) i Standard (2/3). W czerwcu 1906 roku zarząd przygotował listę 300 słów przeznaczonych dla nauczycieli, wykładowców i pisarzy, która została wysłana na specjalne życzenie.

W czerwcu 1906 roku Nowojorska Rada Edukacji otrzymała raport od Rady Kuratorów zalecający przyjęcie listy 300 słów i przekazanie go do zatwierdzenia Komisji ds. Studiów i Podręczników.

W sierpniu prezydent Stanów Zjednoczonych Theodore Roosevelt poparł ten plan, podpisując w swoim domu w Oyster Bay w Nowym Jorku dekret wykonawczy nakazujący stosowanie zreformowanej pisowni w jego oficjalnych komunikatach i wiadomościach dla Kongresu. Prof. Matthews oświadczył, że nie otrzymał uprzedniego zawiadomienia o dekrecie prezydenta i został zaskoczony jego wydaniem.

Roosevelt próbował zmusić rząd federalny do przyjęcia systemu, wysyłając do Public Printer polecenie wykorzystania systemu we wszystkich publicznych dokumentach federalnych. Rozkaz ten został wykonany - wśród wielu dokumentów wydrukowanych według nowego systemu znalazło się specjalne przesłanie prezydenta dotyczące Kanału Panamskiego.

New York Times zauważył, że stanowy komisarz ds. edukacji w Nowym Jorku był zdania, że państwo nie poprze propozycji zarządu, ponieważ "nie uważał, że państwowy wydział ds. edukacji powinien mówić ludziom, jak mają literować". Przed końcem sierpnia 1906 roku zarząd poinformował, że ponad 5 tys. osób zobowiązało się do używania słów z pierwotnej listy, a kolejne 500 do 600 osób zgodziło się na używanie tylko niektórych z nich.

Prasa po obu stronach Atlantyku podłapała temat, opisując całą sytuację jako "krucjatę pod kątem ortografii reformatorskiej". The Louisville Courier-Journal opublikował artykuł, w którym napisano przewrotnie: "Nuthing escapes Mr. Rucevelt. No subject is tu hi fr him to takl, nor tu lo for him to notis. He makes tretis without the consent of the Senit." Baltimore Sun żartował: "Jak będzie literował własne nazwisko? "Rusevelt", czy też przybliży się do faktów i zastosuje "Butt-in-sky"?" Jedna z redakcji podsumowała to w ten sposób: "This is 2 mutch". Za oceanem, podczas gdy prasa londyńska złośliwie kpiła z rozporządzenia wykonawczego, rada odnotowała znaczący wzrost zainteresowania listą słów po słynnym edykcie Roosevelta.

W odpowiedzi na rosnącą krytykę ze strony brytyjskich gazet, rada ogłosiła zaangażowanie do projektu Jamesa Murraya, szkockiego leksykografa i głównego redaktora Oxford English Dictionary, wraz z Josephem Wrightem, profesorem filologii kontrastywnej na Uniwersytecie Oxfordzkim i redaktorem English Dialect Dictionary. W połączeniu z wcześniejszym nazwiskiem Waltera Williama Skeata, redaktora Etymological English Dictionary, rada mogła twierdzić, że ma po swojej stronie trzy najlepsze słowniki języka angielskiego zarówno ze Stanów Zjednoczonych, jak i z Wielkiej Brytanii.

Sąd Najwyższy wkroczył na pole bitwy i nakazał, aby jego opinie były drukowane w starym stylu.

Ostatecznie to Kongres miał ostatnie słowo, gdy jego przedstawiciel Charles B. Landis z Indiany, przewodniczący Komisji Izby ds. Drukarstwa, przedstawił 13 grudnia 1906 roku rezolucję: "Stwierdził, że w rozumieniu Izby, w druku dokumentów Izby lub innych publikacji używanych przez prawo lub zarządzanych przez Kongres, albo przez jedną z jego gałęzi, albo pochodzących z jakiegokolwiek departamentu wykonawczego lub biura rządu, drukarnia Izby powinna przestrzegać i stosować się do standardów ortografii określonych w ogólnie przyjętych słownikach języka angielskiego". Wniosek ten został przyjęty jednogłośnie. Prezydent poinformował Drukarnię Publiczną i Naród, że przywrócono stary styl.

Roosevelt ostatecznie zdecydował o uchyleniu reformy. Brander Matthews, przyjaciel Roosevelta i jeden z głównych zwolenników reformy jako przewodniczący SSB, również złożył broń. Roosevelt opowiedział 16 grudnia 1906 roku: "Nie mogłem, walcząc, utrzymać nowej pisowni, a było to ewidentnie gorsze niż bezużyteczne pójście na nierówną walkę, przegraną z góry. Czy wiecie, że jedno słowo, co do którego myślałem, że nowa pisownia jest błędna - thru - było bardziej odpowiedzialne niż cokolwiek innego za naszą dezaprobatę?" Następnego lata Roosevelt oglądał recenzję marynarki wojennej, a jedna z łodzi redaktorów była celowo podpisana jako "Pres Bot". O dziwo prezydent machał i śmiał się z zachwytu.

Niezadowolenie założyciela

Carnegie, założyciel i główny darczyńca rady, nie zgodził się z wybranym przez nią podejściem polegającym na zalecaniu zmian. Uważał raczej, że rada będzie bardziej produktywna, zachęcając do oddolnych zmian. Jego przekonania zawarte są w oświadczeniu przekazanym redaktorowi "The Times": "Poprawki ortograficzne można składać tylko do ogólnej akceptacji. To ludzie decydują o tym, co ma być przyjęte lub odrzucone". Ze swojej strony niektórzy członkowie zarządu uważali, że Carnegie zbytnio się wtrącał w ich działalność.

Oznaki rozłamu w radzie były widoczne już w styczniu 1915 roku. Carnegie otrzymał list od Matthewsa, zawierający listę gazet codziennych, które przyjęły zreformowaną pisownię. Carnegie nie był pod wrażeniem. W odpowiedzi napisał: "Zauważ, że nie ma tam ani jednej gazety ze Wschodu. Nie widzę żadnych zmian w Nowym Jorku i jestem naprawdę bardzo rozgoryczony, że przepuszczam dwadzieścia pięć tysięcy dolarów rocznie na nic, na brak efektu na Wschodzie". Carnegie był jeszcze bardziej zirytowany, gdy dowiedział się, że jego własne raporty finansowe są postrzegane jako "krok wstecz w odniesieniu do pisowni".

Miesiąc później Carnegie napisał list do Holta, prezesa zarządu. W liście tym napisał, że "sądząc po efektach, nie powstała nigdy bardziej bezużyteczna organizacja (...) Zamiast wybrać dwanaście słów i nakłaniać do ich przyjęcia, rada podjęła się radykalnych zmian od samego początku, a tych nigdy nie można robić ot tak". Używając pisowni, która wykazała jego własne stałe przywiązanie do pewnych reform, Carnegie dodał: "I think I hav been patient long enuf... I hav much better use for twenty thousand dollars a year".

Rozwiązanie

Podstawowym warunkiem działania rady było zawsze, aby dolary Carnegie'ego odpowiadały wynikom, a po jego śmierci w sierpniu 1919 roku testament nie zawierał zapisu o uproszczonej pisowni. Bez tego źródła środków (w sumie 283 tys. dolarów w ciągu 14 lat), zarząd zaprzestał działalności w 1920 roku, w którym to wydał Podręcznik Uproszczonej Pisowni.

Źródło: Wikipedia

Opublikowano w Nowości w Standardzie

Apostrofy mogą napsuć krwi każdemu uczącemu się języka angielskiego. Czasami stanowią one zaimki dzierżawcze, czasami wskazują na użycie skrótu od różnych czasowników. Czy mogą też być używane do tworzenia liczby mnogiej?

Apostrof - skrótowce i pominięcia

Skrótowiec (ang. contraction) to skrócona forma słowa (lub grupy słów), która pomija określone litery lub dźwięki. W skrótowcu apostrof reprezentuje brakujące litery. Najczęstsze "contractions" składają się z czasowników tradycyjnych, posiłkowych lub modalnych przyłączonych do pozostałych słów: He would = He'd. I have = I've. They are = They're. You cannot = You can't.

Skrótowiec Pełna forma Przykłady
-n’t not Isn’t (is not), hasn’t (has not)
-‘re are They’re (they are), we’re (we are), you’re (you are)
-‘d had, would She’d (she had, she would), I’d (I had, I would)
-‘ll will We’ll (we will), you’ll (you will)
-‘s is He’s (he is), it’s (it is)
I’m I am
let’s let us

Skrótowce są zwykle uważane za część mowy potocznej. Jeśli piszemy coś o charakterze typowo formalnym to nie powinniśmy ich raczej używać, z wyjątkiem takich przypadków jak "o'clock", gdzie pełna forma (of the clock) nie jest już używana w języku angielskim.

Apostrofy i dopełniacz saksoński

Zasady dotyczące tworzenia zaimków dzierżawczych powodują najprawdopodobniej najwięcej zamieszania w kwestii stosowania apostrofów. Różnią się one w niewielkim stopniu w zależności od tego, jaki rodzaj rzeczownika przerabiamy na dopełniacz saksoński. Oto zasady:

Do większości rzeczowników w liczbie pojedynczej dodajemy apostrof + s: The dog’s leash | The writer’s desk | The planet’s atmosphere

Do większości rzeczowników w liczbie mnogiej dodajemy tylko apostrof: The dogs’ leashes (kilku psów) | The writers’ desks (kilku pisarzy) | The planets’ atmospheres (kilku planet)

Do rzeczowników w liczbie mnogiej, które nie kończą się na "s" również dodajemy apostrof + s: The children’s toys | The geese’s migration route

Podręczniki nie są zgodne co do tego, co zrobić w sytuacji, w której mamy do czynienia z nazwą własną w liczbie pojedynczej kończącą się na "s". Niektórzy eksperci zalecają dodawanie wyłącznie apostrofu: Charles Dickens’ novels | Kansas’ main airport

Inne źródła zalecają natomiast dodawanie apostrofu + s: Charles Dickens’s novels | Kansas’s main airport

Bez względu na wybór stylu, którego będziemy używać, zawsze należy dodawać tylko apostrof do nazw własnych w liczbie mnogiej: The Harrises’ house | The Smiths’ vacation

Należy po prostu korzystać z dowolnego stylu, który pasuje do danej formy pisemnej. Wystarczy zatem wybrać jedną z metod i się jej trzymać, a nie tasować nimi na przemian w jednym tekście.

Apostrofy i zaimki dzierżawcze

Zaimki osobowe, w przeciwieństwie do zwykłych rzeczowników, nie korzystają z apostrofów do tworzenia form dzierżawczych (czyli "co jest czyje"). Większość pisarzy nie ma problemu z zaimkami dzierżawczymi: my, mine, his, her oraz our. Natomiast your, yours, hers, its, ours, their oraz theirs potrafią wprawić ich w osłupienie. Względny zaimek dzierżawczy whose również jest częstą ofiarą nadużycia apostrofów.

Zwróć uwagę, że żadna z tych form nie używa apostrofu. Okazuje się, że dla niektórych z tych zaimków dodanie apostrofu tworzy skrótowiec zamiast formy dzierżawczej (patrz tabela powyżej).

Zaimek osobowy
Zaimek dzierżawczy Forma niezależna
Me My Mine
You Your Yours
He His His
Her Her Hers
It Its
We Our Ours
Them Their Theirs
Who Whose

Jak tworzyć "współwłasność" w języku angielskim?

Co robić z apostrofem, kiedy mówimy o rzeczach, które należą do więcej niż jednej osoby? W takim wypadku dodajemy go tylko do ostatniej osoby:
Bob and Jim’s bait shop (Bob i Jim są właścicielami tego samego sklepu z przynętami) | Ryan, Jessica, and Elinor’s parents (wszyscy troje mają tych samych rodziców)

Natomiast kiedy mówimy o osobnych rzeczach należących do różnych ludzi, trzeba zamienić wszystkie imiona na dopełniacze:

Bob’s and Jim’s bait shops (Bob jest właścicielem jednego sklepu, a Jim innego) Ryan’s, Jessica’s, and Elinor’s parents (każdy z nich posiada innych rodziców)

Używanie zaimków osobowych w konstrukcjach dotyczących współwłasności często brzmi pokracznie (You have their and my gratitude). Zwykle najlepszym rozwiązaniem jest przebudowanie zdania tak, aby uniknąć takiej sytuacji (You have our gratitude lub You have their gratitude and mine).

Apostrofy a liczba mnoga

Używanie niepotrzebnego apostrofu do tworzenia liczby mnogiej rzeczownika jest bardzo częstym błędem uczących się języka angielskiego. Czasami nazywa się to apostrofem ze sklepu spożywczego, ponieważ często jest zauważany w reklamach dyskontów (3 orange’s for a dollar!). Należy tego unikać. Apostrofy nie tworzą rzeczowników w liczbie mnogiej, choć istnieją nieliczne wyjątki.

Jedynym godnym uwagi wyjątkiem od tej reguły jest liczba mnoga małych liter, które są tworzone z apostrofem, aby zapobiec błędnej interpretacji:

NIEPOPRAWNIE: Don’t forget to dot all your is.
POPRAWNIE: Don’t forget to dot all your i’s.
(jeśli chcemy powiedzieć: "nie zapomnij o kropkach nad każdą literką i")

Apostrof w połączeniu z innymi znakami interpunkcyjnymi

Apostrof jest nieodzowną częścią słowa, do której należy, więc nie powinno się go oddzielać od słowa kropkami, przecinkami, znakami zapytania lub innego rodzaju znakami interpunkcyjnymi.
Can I ask you somethin’? | “’Twas the night before Christmas,” he said.

W drugim przykładzie zwróć uwagę na apostrof na początku 'Twas. Apostrofy, które lądują na samym początku skrótowca, są często mylone jako lewostronny pojedynczy cudzysłów. Procesory tekstu zwykle robią to domyślnie. Należy o tym pamiętać, zwłaszcza gdy pisze się o konkretnych dziesięcioleciach, takich jak lata 60. (’60s) lub 90. (’90s)

Kiedy zaglądać do literatury fachowej?

Wcześniej czy później natrafisz na zdanie, które brzmi dobrze na głos, ale wygląda dziwnie na papierze z powodu apostrofów. Do’s and don’ts? Dos and don’ts? Do’s and don’t’s? W takich przypadkach najlepiej sprawdzić kompleksowy przewodnik po stylach, taki jak "Chicago Manual" lub "AP Stylebook" (zgodnie z AP poprawna forma to "do’s and don’ts"). Dobry słownik także może zaoferować cenne wskazówki. Jeśli nie możesz znaleźć precedensu, najlepiej użyć innego słowa lub frazy - nadmiernie kreatywne użycie apostrofu nieuchronnie rozprasza uwagę czytelników.

Źródło: Grammarly

Opublikowano w Nowości w Standardzie

Go hard or go home! Jednym z najczęstszych błędów popełnianym przez początkujących przy nauce języka angielskiego jest używanie zwrotów takich jak: "I go to home", "I returned to home" czy "I left from home". Dlaczego właściwie pomijamy tutaj przyimek (to/from)?

Opublikowano w Nowości w Standardzie
czwartek, 20 grudzień 2018 09:16

Dlaczego "Xmas"?

Wysunę śmiałą tezę - chyba każdy, nawet nieznający szczególnie języka angielskiego, zna określenie "Merry Christmas". Co więcej, część z nas z pewnością spotkała się ze skróconą wersją "Merry Xmas". No właśnie - dlaczego akurat "Xmas"?

Opublikowano w Nowości w Standardzie
wtorek, 18 grudzień 2018 09:55

Dlaczego "spam"?

Wśród rzeczy, których w życiu nie sposób uniknąć, większość z nas zapewne wymieni także spam. Tony śmieciowych maili zalewają nasze e-skrzynki każdego dnia. Ale dlaczego określamy je właściwiem mianem "spamu"?

Opublikowano w Nowości w Standardzie
wtorek, 11 grudzień 2018 09:46

Dlaczego "@"?

We Włoszech nazywany "ślimakiem", w Holandii "małpim ogonem", a w naszym rodzimym języku po prostu "małpą". "@" stał się nieodzownym elementem elektronicznej komunikacji, głównie dzięki adresom e-mail oraz odnośnikami na Twitterze. Znak ten został nawet włączony do kolekcji muzeum sztuki nowoczesnej, gdzie opisywany jest jako przykład "elegancji, ekonomii, intelektualnej przejrzystości i powiew przyszłych możliwych kierunków w sztuce naszych czasów".

Opublikowano w Nowości w Standardzie
piątek, 07 grudzień 2018 16:50

Dlaczego "Włochy"?

Italia, Italy, Italien, Italija, Italië - skoro nazewnictwo tegoż kraju jest w większości języków europejskich niemal identyczne, to dlaczego w Polsce mówimy na niego akurat "Włochy"? Przecież nawet Kaszubi określają to państwo jako "Italskô". Zapraszam na kolejną odsłonę językowych śledztw, tym razem weźmiemy pod lupę naszą piękną polszczyznę.

Opublikowano w Nowości w Standardzie
czwartek, 06 grudzień 2018 09:33

"Santa Claus" czy "Father Christmas"?

Z pewnością wielu z was spotkało się z różnymi określeniami świętego Mikołaja w języku angielskim. Szczególnie wyróżniają się jednak dwa z nich: Santa Claus oraz Father Christmas. Skąd ta rozbieżność? Czy mamy tu do czynienia z jakąś różnicą?

Diabeł tkwi w szczegółach. "Santa Claus" opisywany jest jako człowiek o dużym brzuchu z białą brodą i okularami. Uważa się go za wesołego mężczyznę, który nosi czerwony płaszcz z białym futrem. Z kolei "Father Christmas" posiada brytyjskie pochodzenie i jest postacią, która początkowo była kojarzona z Bożym Narodzeniem w XV wieku. W dzisiejszym świecie "Santa Claus" i "Father Christmas" zostały niejako zblendowane w jedną postać.

Opublikowano w Nowości w Standardzie
środa, 05 grudzień 2018 11:02

Dlaczego "blackmail"?

Jak dobrze wiemy, "szantaż" po angielsku to "blackmail" - ale właściwie dlaczego? Czarna poczta? Zapraszam na kolejną odsłonę językowych śledztw.

"Szantaż" ma swoje korzenie na początku XVI wieku, po raz pierwszy wykorzystywany był on przez angielskich rolników żyjących na granicy Anglii i Szkocji. Pochodzi od słowa "male" z języka środkowo-angielskiego, które, według językoznawców, wywodzi się ze staroangielskiego słowa "mal", które tłumaczymy jako: "pozew, warunki, negocjacje, porozumienie".

Opublikowano w Nowości w Standardzie
sobota, 24 listopad 2018 09:52

Dlaczego "o'clock"?

It's eleven o'clock. No właśnie - dlaczego właściwie "o'clock"?

Praktyka stosowania "o'clock" to po prostu pozostałość z prostszych czasów, kiedy zegary nie były rozpowszechnione, a ludzie opowiadali o czasie różnymi sposobami, w zależności od tego, gdzie byli i jakie odniesienia były w danym czasie dostępne.

Ogólnie rzecz biorąc, oczywiście to Słońce było używane jako punkt odniesienia, a czas słoneczny był nieco inny niż czas zegarowy. Zegary dzielą czas równomiernie, podczas gdy w przypadku czasu słonecznego godziny różnią się nieco w zależności od różnych czynników, na przykład od pory roku.

Tak więc, aby odróżnić fakt, że odwołujemy się do czasu zegarowego, a nie jak do zegara słonecznego, już w XIV wieku można było usłyszeć coś w rodzaju: "It is six of the clock", co później (XVI bądź XVII wiek) skrócono do "six o'clock". W tamtych stuleciach powszechnym zjawiskiem było po prostu pominięcie "o" i używanie czegoś w rodzaju "six clock". Takie skracanie różnych form zyskało na popularności szczególnie w XVIII wieku, z którego wywodzi się np. znany "Jack-o'-lantern" (ale to już materiał na zupełnie inny artykuł).

Dziś, gdy zegary są wszechobecne i niewielu ludzi określa czas bezpośrednio poprzez Słońce, w większości przypadków nie jest konieczne, abyśmy odnosili się do czasu "z zegarów", ale praktyka mówienia "o'clock" przylgnęła do nas tak czy inaczej.

Opublikowano w Nowości w Standardzie

Free Joomla! template by L.THEME