środa, 01 grudzień 2021 16:40

Dlaczego Sahara jest tak ważna dla Amazonii?

Czy wiesz, kto jest odpowiedzialny za rozkwit i zieleń Puszczy Amazońskiej? Pustynia!

Co się stało? Lekki szok?

Sam byłem zdumiony, kiedy po raz pierwszy się o tym dowiedziałem, ale prawda jest taka, że na pustyni Sahara, gdzie nie ma przecież roślin, jest źródłem życia największego na świecie lasu deszczowego, Amazonii. Czyż nie jest to cud natury? Ten, który nie ma żadnej wody do rozdania, daje życie!

Osoba żyjąca w tym najmniej gościnnym klimacie na Ziemi (jałowe płaskowyże, skaliste szczyty i przesuwające się piaski, które doświadczają bardzo mało deszczu, roślinności i życia) w północnej Afryce, gdzie woda jest droższa niż złoto, nigdy nie wyobrażałaby sobie, że tysiące mil stąd, po drugiej stronie Oceanu Atlantyckiego, kwitnie największy na świecie las deszczowy (bujne, tętniące życiem dorzecze Amazonki, znajdujące się w północno-wschodniej części Ameryki Południowej, wspiera rozległą sieć o niezrównanej różnorodności ekologicznej) dzięki niezwykle potrzebnej pomocy z tej samej pustyni, która codziennie słyszy zniewagi lokalnej ludności.

Co łączy największą, najgorętszą pustynię na Ziemi z największym tropikalnym lasem deszczowym? Pył. I to nie mało, ale bardzo dużo pyłu. Tak czy inaczej, pustynia nie ma nic innego do zaoferowania poza ziemią. Jak to działa?

Powszechnie wiadomo, że bardzo ważne dla roślin są zwłaszcza dwie rzeczy: światło słoneczne i gleba. Światło słoneczne jest zawsze obecne w lasach tropikalnych, więc rośliny otrzymują je przez cały rok. Potrzeba także gleby, żyznej i mineralnej, aby wypełnić tak rozległy obszar dżungli.

Mimo, że jest to najbogatsze spektrum życia na naszej planecie, amazońska puszcza słynie z ubogich w składniki odżywcze gleb, głównie dlatego, że zabierają je deszcze i powodzie. Około 90% gleb w lesie jest ubogich w fosfor, co od dawna uniemożliwia intensywne rolnictwo w tym regionie. Ponadto dziesiątki tysięcy ton azotu są co roku wypłukiwane przez systemy rzeczne Amazonii. Jak więc lasy deszczowe uzupełniają utracony fosfor? Tutaj na scenę wkracza Sahara. Pył, który zawiera fosfor (składnik odżywczy niezbędny do wzrostu roślin), przybywa z Sahary do Amazonii i w ten sposób są one połączone "rzeką pyłu" o długości 6 tys. kilometrów.

Aby uzyskać więcej informacji na temat tego transportu powietrznego, naukowiec Yu i jego zespół po raz pierwszy oszacowali, jak wiele pyłu dociera do Amazonii z pustyni Sahara, wykorzystując dane z satelity NASA - CALIPSO ( the Cloud-Aerosol Lidar and Infrared Pathfinder Satellite Observation). Zdaniem zespołu naukowców, 182 miliony ton pyłu przelatuje z Sahary w kierunku zachodnim, z którego większość spada do oceanu, ale około 27,7 milionów ton średnio dociera do Amazonii w procesie, który jest opisywany jako największy na świecie transfer pyłu. To niezwykle ważne, ponieważ niewielki procent tego pyłu (0,08%) jest fosforem, jednak stanowi to dużą różnicę. Ogólnie rzecz biorąc naukowcy szacują, że ilość fosforu docierającego do Amazonii rocznie z Sahary - 22 tys. ton - równa się mniej więcej ilości, jaką las deszczowy traci na rzecz rzek.

Oznacza to, że afrykański pył ma istotny wpływ na utrzymanie zdrowia amazońskich lasów deszczowych w dłuższej perspektywie. Bez dopływu fosforu z afrykańskiego pyłu straty hydrologiczne znacznie uszczupliłyby rezerwuar fosforu w glebie w skali dziesięcioleci lub stuleci i wpłynęłyby na zdrowie i produktywność amazońskich lasów deszczowych, co trzeba opisać jako bardzo niebezpieczne, ponieważ jest to jedyną nadzieją na przyszłość życia flory i fauny. Nie wiadomo jednak jeszcze ile pyłu potrzeba, aby dostarczyć odpowiednią ilość fosforu dla utrzymania produktywności amazońskich lasów deszczowych.

Naukowcy uważają, że najważniejszym źródłem fosforu dla Amazonii jest pył wzbijany z depresji Bodélé w Czadzie. Częste burze pyłowe z tego słynnego dna jeziora zawierają ogromne ilości martwych mikroorganizmów i są bardzo bogate w fosfor. To wszystko pokazuje, że wszystko na Ziemi jest ze sobą powiązane.

Podczas siedmiu lat badań naukowcy odkryli również, że ilość pyłu docierającego do Amazonii z Sahary jest bardzo zmienna. Teoretycznie za tę zmienność mogą odpowiadać opady deszczu w Sahelu - rozległym regionie suchych terenów na południe od Sahary. Jednak dokładna przyczyna tej korelacji nie jest znana, ale istnieje możliwy związek między opadami w Sahelu a ilością pyłu transportowanego nad Atlantykiem. Kiedy opady w Sahelu są wyższe, ilość pyłu jest mniejsza.

Wirus kryzysu klimatycznego jest obecny również tutaj i z powodu chaotycznych zmian w atmosferze i oceanach, pustynia ta boryka się z niesezonowymi opadami deszczu, a nawet śniegu, co uniemożliwia pyłom "przelot" do Amazonii. Jednak problem ten nie jest poważny na tę chwilę, lecz w atmosferze pojedyncze i małe wydarzenie, które jest spowodowane zmianami klimatycznymi, niesie za sobą duże ryzyko dla przyszłych pokoleń.

Autor: Hitesh Gawaria (theunopinion.com)

Opublikowano w Nowości w Standardzie
wtorek, 20 kwiecień 2021 08:59

Wielki Zielony Mur

W Afryce naukowcy ciężko pracują nad przywróceniem terenów niegdyś bogatych w różnorodność biologiczną i roślinność. Jedenaście krajów w regionie Sahel-Sahara - Dżibuti, Erytrea, Etiopia, Sudan, Czad, Niger, Nigeria, Mali, Burkina Faso, Mauretania i Senegal - połączyło siły w walce z degradacją ziemi i przywracaniu rodzimej roślinności do krajobrazu.

W ostatnich latach w północnej Afryce nastąpił znaczny spadek jakości gruntów ornych, spowodowany zmianami klimatycznymi i złym zarządzaniem gruntami. Jednocząc się pod sztandarem inicjatywy "Wielki Zielony Mur", krajowi i regionalni liderzy mają nadzieję odwrócić ten trend. Większość prac w terenie miała być początkowo skoncentrowana na odcinku od Dżibuti na wschodzie do Dakaru w Senegalu na zachodzie - jest to obszar o szerokości 15 kilometrów i długości 7,775 kilometrów. Od tego czasu projekt rozszerzył się na kraje zarówno północnej, jak i zachodniej Afryki.

Degradacja ziemi zazwyczaj wynika zarówno z czynników związanych z człowiekiem, jak i naturalnych - najczęstszymi przyczynami są nadmierne rolnictwo, nadmierny wypas, zmiany klimatyczne i ekstremalne warunki pogodowe. Oprócz wpływu na ziemię i środowisko naturalne, degradacja ziemi stanowi poważne zagrożenie dla wydajności rolnictwa, bezpieczeństwa żywnościowego i jakości życia. Nigdzie kwestia ta nie jest tak alarmująca jak w Afryce Subsaharyjskiej, gdzie szacuje się, że 500 milionów ludzi żyje na terenach dotkniętych pustynnieniem, najbardziej ekstremalną formą degradacji gruntów.

Jean-Marc Sinnassamy jest starszym specjalistą ds. środowiska w Funduszu na rzecz Globalnego Środowiska (GEF). Pomaga w zarządzaniu programem opracowanym w ramach inicjatywy Wielkiego Zielonego Muru z krajami Sahelu i Afryki Zachodniej. GEF jest zaangażowany w tę inicjatywę od samego początku, pomagając w zwołaniu przywódców państw w siedzibie Konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zwalczania pustynnienia w Bonn (Niemcy) w lutym 2011 roku. Bank Światowy i inne organizacje zajmujące się globalnym rozwojem i ochroną środowiska zapewniają wsparcie finansowe i techniczne.

Dla Sinnassamy'ego partnerstwo to stanowi wyjątkową okazję do pracy w całym regionie z solidną bazą polityczną.

- Zobaczyliśmy tutaj przywódców politycznych, głowy państw, ministrów w różnych krajach, którzy chcą pracować nad wspólnymi kwestiami środowiskowymi i chcą wspólnie rozwiązywać problemy związane z degradacją gruntów - mówi. - Dla nas jest to polityczne błogosławieństwo. Musimy odpowiedzieć na to zapotrzebowanie i musimy to wykorzystać.

Zintegrowane podejście do krajobrazu

Oprócz silnych podstaw politycznych projektu, jego starannie opracowane podejście przynosi korzyści środowiskowe zarówno na poziomie lokalnym, jak i globalnym. Inicjatywa wykorzystuje "zintegrowane podejście krajobrazowe", które pozwala każdemu krajowi zająć się degradacją ziemi, adaptacją do zmian klimatycznych i łagodzeniem ich skutków, bioróżnorodnością i leśnictwem w swoim lokalnym kontekście.

- W tym przypadku praca nad zwalczaniem degradacji ziemi jest najlepszym sposobem na rozwiązanie zarówno bardzo lokalnych problemów, jak i na poprawę globalnego środowiska - oznajmił Sinnassamy. - Pracujemy z ziemią, która jest podstawą utrzymania tych społeczności. Współpracujemy z ludźmi, aby poprawić jakość gleby, co zwiększa plony, a w konsekwencji produkcję rolną i ogólną jakość życia w społeczności. Te lokalne korzyści są również sposobem na generowanie globalnych korzyści dla wody, ziemi i przyrody.

W końcu Sinnassamy ma nadzieję, że region jako całość będzie składał się z "mozaiki krajobrazów", która zwiększa bioróżnorodność i utrzymuje rodzimą florę jako część gruntów rolnych. Każdy kraj uczestniczący w projekcie ma swoje indywidualne cele, które obejmują zmniejszenie erozji, dywersyfikację dochodów, zwiększenie plonów i poprawę żyzności gleby.

Podczas gdy drzewa i lasy są tylko częścią inicjatywy Wielkiego Zielonego Muru, wiele mediów przedstawiło ten projekt jako wyłącznie oparty na sadzeniu drzew i próbie powstrzymania ekspansji pustyni Sahara na południe.

Sinnassamy zwraca uwagę na dwa błędy w tym postrzeganiu. Pierwszym z nich jest fakt, że inicjatywa Wielkiego Zielonego Muru jest czymś znacznie bardziej złożonym niż tylko sadzeniem pasów drzew na całym kontynencie.

- Za nazwą lub marką "Wielki Zielony Mur" różni ludzie widzą różne rzeczy. Niektórzy widzieli po prostu pas drzew ze wschodu na zachód, ale to nigdy nie była nasza wizja - wyjaśnia. "W Nigrze, Mali i Burkina Faso (...) naturalna regeneracja zarządzana przez rolników przyniosła wspaniałe rezultaty. Chcemy powielać i zwiększać skalę tych osiągnięć w całym regionie. Bardzo możliwe jest przywrócenie drzew w krajobrazie i przywrócenie praktyk agroleśniczych bez sadzenia drzew. Jest to również zrównoważony sposób regeneracji agroleśnictwa i terenów parkowych.

Drugim błędnym przekonaniem, na które wskazuje Sinnassamy, jest to, że pustynia Sahara w rzeczywistości nie rozszerza się.

- Nie walczymy z pustynią - mówi. - Na większości obszarów, na których pracujemy w tych 11 krajach, pustynia nie postępuje. Pustynia jest bardzo stabilnym ekosystemem. Oczywiście, są pewne obszary na jej obrzeżach - na przykład w Senegalu, Mauretanii i Nigerii - gdzie występują pewne ruchy piasku. Ale z perspektywy geograficznej, z biegiem czasu pustynia była stosunkowo stabilna na tym obszarze.

W 2014 roku Unia Europejska i Organizacja Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa, we współpracy z partnerami afrykańskimi i innymi partnerami regionalnymi, uruchomiły program Action Against Desertification, którego celem jest rozbudowa muru. Nigeria stworzyła tymczasową agencję wspierającą rozwój projektu.

Drylands Monitoring Week (2015) ocenił stan pomiarów na terenach suchych i zainicjował współpracę w kierunku wielkoskalowego, kompleksowego monitoringu. Planowanie (w tym wybór roślinności i praca z lokalnymi społecznościami) i nasadzenia/przywracanie gruntów nastąpiły tuż po tym (w tym w Etiopii, Senegalu, Nigerii i Sudanie).

Do 2016 roku obsadzono ok. 15 procent docelowego areału. W tym samym roku w 21 krajach realizowano projekty związane z murem, w tym naturalną regenerację wspieraną przez rolników.

Rekultywacja nagiej ziemi została z powodzeniem zademonstrowana w Burkina Faso, choć problemem pozostaje bezpieczeństwo w obliczu działalności terrorystycznej.

Źródło: National Geographic, Wikipedia (ENG)

Pomimo faktu, że klimat Islandii nie jest idealny do uprawy bananów, kraj ten posiada prawdopodobnie największą w Europie plantację bananów. Znajdująca się w szklarni w miejscowości Reykir w południowej Islandii, plantacja bananów jest zarządzana przez Islandzki Uniwersytet Rolniczy. Roczne zbiory są jednak dość niskie, wynoszą zaledwie 500-2000 kg rocznie.

Banany po raz pierwszy posadzono na Islandii w 1941 roku. Wykorzystując tanią energię geotermalną do ogrzewania szklarni i tanią elektryczność do oświetlania w najciemniejszych miesiącach, można było uprawiać banany na środku północnego Atlantyku. Cła importowe na produkty spożywcze i owoce sprawiły, że islandzkie banany były konkurencyjne, a Islandczycy spożywali banany produkowane w kraju do późnych lat 50. Jednak od 1959 roku wszystkie banany sprzedawane w sklepach pochodzą z importu.

Twierdzenie, że Islandia ma największą plantację bananów w Europie zostało zakwestionowane przez grupę sceptyków. Ponieważ jest to jednak intrygująca historia, przetrwała wszelkie próby sprostowania. Jednym z argumentów używanych przez "obóz zwolenników Islandii jako największego producenta bananów w Europie" jest to, że Hiszpania, największy europejski producent bananów, w rzeczywistości uprawia banany na Wyspach Kanaryjskich, które są częścią Afryki, a nie Europy, co czyni te banany afrykańskimi, a nie europejskimi.

Plantacja bananów w Reykir jest prowadzona przez Islandzki Uniwersytet Rolniczy, który uprawia banany w swojej stacji badawczej w Reykir od lat 50. ubiegłego wieku. Od tego czasu banany pozostają w całkowitej izolacji, chronione przed kontaktem z chorobami roślin, w tym z chorobą panamską, która obecnie dziesiątkuje światowe plantacje bananów. Wiele osób obawia się, że choroba ta, wywoływana przez grzyby, może zniszczyć banany Cavendish, które są obecnie najczęściej spożywanym rodzajem tych owoców.

Guðríður Helgadóttir, który zarządza stacją badawczą w Reykir, powiedział islandzkiej National Broadcasting Service, że izolacja islandzkich bananów może stać się bardzo ważna w najgorszym scenariuszu. - Kto wie, może będziemy mieli w rękach coś bardzo cennego - skwitował.

Źródło: Iceland Magazine

Free Joomla! template by L.THEME