W ciągu czterech lat panowania Czerwonych Khmerów w Kambodży byli oni odpowiedzialni za jedno z największych ludobójstw w historii XX wieku.

Brutalny reżim, będący u władzy w latach 1975-1979, pochłonął życia około dwóch milionów ludzi.

Pod rządami marksistowskiego przywódcy Pol Pota, Czerwoni Khmerzy próbowali cofnąć Kambodżę do średniowiecza, zmuszając miliony obywateli miast do pracy w gospodarstwach komunalnych na wsiach.

Jednak za tak dramatyczną próbę zainicjowania inżynierii społecznej zapłacono straszną cenę. Całe rodziny umierały z powodu egzekucji, głodu, chorób czy przepracowania.

Filozofia komunistyczna

Początki Czerwonych Khmerów sięgają lat 60. XX wieku, kiedy to założono taką organizację jako zbrojne skrzydło Komunistycznej Partii Kambodży. Początkowo grupa działała w głębokiej dżungli i obszarach górskich w północno-wschodniej części kraju, nie notując żadnych wielkich sukcesów.

Ale po tym, jak w 1970 roku prawicowy zamach stanu obalił głowę państwa Księcia Norodoma Sihanouka, Czerwoni Khmerzy zawarli z nim polityczną koalicję i zaczęli notować coraz to większe poparcie.

Podczas trwającej niemal pięć lat wojny domowej grupa zwiększała stopniowo swoje wpływy na wsiach. Siły Czerwonych Khmerów ostatecznie zajęły stolicę Phnom Penh - a zatem przejęły kontrolę nad całym narodem - w 1975 roku.

Pobyt na dalekim północnym wschodzie i okoliczne plemiona, będące samowystarczalne w swoim życiu wspólnotowym, miały znaczący wpływ na rozwój poglądów Pol Pota. Tamtejsi ludzie nie mieli wielkiego pożytku z pieniędzy i były "nieskażone" buddyzmem.

Po dojściu do władzy Pot i jego poplecznicy szybko przystąpili do przekształcania Kambodży w to, co w ich marzeniach miało się stać agrarną utopią.

Pol Pot deklarował, że jego naród rozpocznie od zera - odizolował swoich ludzi od reszty świata i przystąpił do opróżniania miast, znoszenia waluty, własności prywatnej i religii oraz zaczął zakładać wiejskie społeczności.

Każdy, kogo uznano za intelektualistę, był mordowany. Często ludzie tracili życie tylko dlatego, że nosili okulary lub znali języki obce. Poszczególne grupy etniczne (Wietnamczycy, Czamowie) również znajdowały się na celowniku władz.

Setki tysięcy wykształconych przedstawicieli klasy średniej poddawano torturom i zabijano w specjalnych ośrodkach. Najbardziej znanym z nich było więzienie S-21 w Phnom Penh znane jako Tuol Sleng, gdzie niemal 17 tys. ludzi (w tym kobiety i dzieci) było więźniami podczas czteroletniego reżimu.

Kolejne setki tysięcy obywateli zginęło z powodu chorób, głodu oraz wycieńczenia, gdyż członkowie Czerwonych Khmerów (wśród nich dostrzec można było nawet nastolatków) zmuszali ich do katorżniczej pracy.

Ponowne otwarcie na świat

Rządy Czerwonych Khmerów zostały ostatecznie obalone w 1979 roku przez nacierające siły wietnamskie, które wtargnęły do kraju po brutalnych walkach na granicy.

Osoby będące postawione wyżej w partii wycofały się w głąb kraju, gdzie pozostawali aktywni przez pewien czas, jednak ich wpływy stawały się stopniowo coraz mniejsze.

W kolejnych latach Kambodża ponownie otwierała się na międzynarodową komunikację, a całkowity obraz horroru opisywanego reżimu powoli wychodził na jaw.

Ci, którzy przeżyli, opowiedzieli swoje historie zszokowanym słuchaczom, a nakręcona w latach 80. hollywoodzka produkcja pt. "Pola śmierci" zobrazowała beznadziejną sytuację ofiar reżimu Czerwonych Khmerów dla widzów z całego świata.

Pol Pot został potępiony przez swoich byłych towarzyszy i podczas pokazowego procesu w lipcu 1997 roku skazano go na areszt domowy w jego posiadłości w dżungli.

Jednak niecały rok później zmarł - odbierając tym samym milionom ludzi, których dosięgnęły jego brutalne rządy, szansę na postawienie go przed obliczem sprawiedliwości.

ONZ pomogło założyć trybunał, aby ten stosownie ukarał przywódców Czerwonych Khmerów - proces ten rozpoczęto w 2009 roku. Do tej pory skazano tylko trzech liderów grupy.

Kaing Guek Eav - znany jako Duch - został skazany na dożywocie w 2012 roku za prowadzenie osławionego więzienia Tuol Sleng.

W sierpniu 2014 roku Nuon Chea, uważany za Towarzysza numer 2 po Pol Pocie, a także reżimowa głowa państwa Khieu Samphan zostali skazani na dożywocie za zbrodnie przeciwko ludzkości.

W listopadzie 2018 roku trybunał uznał ich również za winnych ludobójstwa w związku z usiłowaniem eksterminacji Czamów i Wietnamczyków.

Źródło: BBC

czwartek, 02 maj 2019 12:17

Most piersi w Wenecji

Wenecja kojarzona jest dzisiaj z miastem romantyczności. Malownicze uliczki i alejki, słynne kanały wodne czy imponujące budowle dorzucają do tego swoją cegiełkę. Nie wszyscy jednak wiedzą, że znajduje się tam również Ponte delle Tette - w wolnym tłumaczeniu: "Most cycków". O co chodzi?

Ponte delle Tette jest niewielkim mostem nad Rio di san Canciano w dzielnicy San Cassiano w Wenecji. Swoją nietypową nazwę zawdzięcza prostytutkom, którym nakazywano stać na nim topless (także w okolicznych oknach) żeby przyciągać potencjalnych klientów i próbować "nawrócić" potencjalnych homoseksualistów.

Republika Wenecka ograniczyła prostytucję w regionie Carampane di Rialto w oficjalnym dekrecie z 1412 roku. Zakazywał on ulicznicom wykonywanie pewnych ruchów i zachowań. Budynki w okolicy stały się własnością Republiki, kiedy zmarł ostatni przedstawiciel bogatej rodziny Rampani. Na panny lekkich obyczajów nałożono godzinę policyjną i nie mogły opuszczać okolicy z wyjątkiem sobót, kiedy to musiały nosić żółte szale będące przeciwieństwem ich białych odpowiedników (noszonych przez kobiety w wieku małżeńskim, tzw. "na wydaniu"). Nie mogły one pracować w wyznaczone dni świąteczne pod groźbą kar takich jak chociażby chłosta.

W XVI wieku prostytutki musiały się zmierzyć z silną konkurencją ze strony homoseksualistów i oficjalnie poprosiły dożę Wenecji (najwyższego urzędnika w Republice Weneckiej) o pomoc w tej sprawie. Władze, chcąc powstrzymać rozrost homoseksualizmu uważany wówczas za problem społeczny, umożliwiły prostytutkom pokazywanie swoich piersi z balkonów i okien w pobliżu mostu w celu rozkręcenia interesu. W nocy mogły one używać lamp do oświetlania swoich walorów. Aby "odwrócić uwagę mężczyzn od grzechu przeciwko naturze", Republika płaciła również prostytutkom, by te ustawiały się na moście w jednej linii i odsłaniały piersi. Taka ekspozycja miała również na celu wyeliminowanie potencjalnych transwestytów podających się za prostytutki płci żeńskiej.

Podatki z tytułu prostytucji, nałożone przez władze w 1514 roku, przyczyniły się do sfinansowania rozbudowy słynnego Arsenału w Wenecji. Janet Sethre w publikacji pt. "The Souls of Venice" twierdzi, że w tamtym czasie w Wenecji pracowało ponad 11600 prostytutek. Niedaleko znajdował się Traghetto Del Buso, przez który klienci przedostawali się przez cieśninę Canal Grande do dzielnicy czerwonych latarni. Jednym z częstych bywalców miał tam być m.in. znany wszystkim Giacomo Casanova.

Sytuacja ta trwała aż do XVIII wieku, kiedy to pozwolono młodszym prostytutkom pracować w głównych częściach miasta, a starsze królowe nocy były wysyłane do okolicznego Rio terà delle Carampane. Wszystko to miało na celu... rozwój turystyki.

Źródło: Wikipedia

Jeden z trzech żołnierzy uhonorowanych Medalem za wyjątkowe zasługi (DCM) dwukrotnie za dwa różne konflikty zbrojne. Pierwsze z tych odznaczeń uzyskał za odbicie holenderskiego miasta Zwolle spod okupacji niemieckiej armii - co ważne, dokonał tego w pojedynkę. Drugi CDM otrzymał natomiast za odbicie strategicznego wzgórza w czasie wojny koreańskiej w 1951 roku. O kim mowa?

Léo Major przyszedł na świat 23 stycznia 1921 roku w amerykańskim New Bedford jako syn pary pochodzącej z francuskojęzycznej części Kanady. Wraz z rodziną przeprowadził się do Montrealu jeszcze przed swoimi pierwszymi urodzinami. Z uwagi na kiepskie relacje z ojcem, Major zamieszkał wraz z ciotką w wieku 14 lat. Taki obrót spraw połączony z bezrobociem sprawił, że mężczyzna zdecydował się na dołączenie do armii w 1940 roku, a jego nadrzędną motywacją była ponoć chęć udowodnienia swojemu ojcu, że "jest kimś, z kogo można być dumnym".

II Wojna Światowa

Major wraz z kanadyjskimi siłami brał udział w słynnej inwazji w Normandii 6 czerwca 1944 roku. Podczas jednej z misji rozpoznawczych D-Day, Major przechwycił niemiecki wóz opancerzony (Hanomag) w pojedynkę. W pojeździe znajdowały się sekretne kody i sprzęt komunikacyjny Niemców. Kilka dni później, w trakcie swojej pierwszej konfrontacji z patrolem SS, Kanadyjczyk zabił czterech żołnierzy - jednak jeden z nich zdołał odbezpieczyć granat fosforowy. W rezultacie Major stracił oko, ale nie przestawał walczyć. Kontynuował służbę w roli zwiadowcy lub snajpera usilnie utrzymując, że potrzebuje tylko jednego oka do celowania z broni. Jak sam twierdził - "wyglądałem jak pirat".

Kolejnym osiągnięciem Majora było pojmanie 93 niemieckich żołnierzy podczas Bitwy nad Skaldą w południowej części Holandii - także w pojedynkę. W czasie samotnego rekonesansu zauważył dwóch niemieckich żołnierzy spacerujących wzdłuż rowu. Jako, że warunki atmosferyczne nie były wówczas sprzyjające - było zimno i padał deszcz - Major pomyślał sobie: "Jestem zmarznięty i przemoknięty przez was i zapłacicie mi za to". Pojmał jednego z nich i planował wykorzystać go jako przynętę na drugiego. Ten próbował dosięgnąć pistoletu, ale został szybko pozbawiony życia przez Majora. Następnie udał się do ich oficera prowadzącego i zmusił go do kapitulacji. Niemiecki garnizon poddał się po tym, jak Kanadyjczyk zastrzelił trzech kolejnych zbrojnych. W pobliskiej wiosce żołnierze SS, którzy dostrzegli Niemców będących eskortowanych przez Kanadyjczyka, zaczęli do nich strzelać i doprowadzili do śmierci siedmiu z nich, raniąc też kilku innych. Major zignorował ogień nieprzyjaciela i kontynuował eskortowanie jeńców za linię frontu. Następnie rozkazał najbliższej załodze kanadyjskiego czołgu ostrzelać SS, po czym przemaszerował z powrotem do obozu z niemal setką jeńców. Z tego powodu został wybrany do otrzymania wspomnianego DCM - odrzucił jednak tę propozycję, ponieważ uważał generała Montgomery'ego (który miał mu wręczyć odznaczenie) za "niekompetentnego" i niezdolnego do rozdawania medali innym.

W lutym 1945 roku Major pomagał kapelanom w wyciąganiu zwłok ze zniszczonego Tygrysa. Po skończonej pracy, kapelan i kierowca zajęli miejsca z przodu pojazdu, a Major wskoczył na jego tył. Chwilę później trójka najechała na minę. Major oznajmił, że pamięta głośny wybuch, po którym został wyrzucony w powietrze i wylądował boleśnie na plecach. Mężczyzna stracił przytomność i kiedy się ocknął, był badany przez dwóch medyków. Pierwsze, o co zapytał, to czy nic się nie stało kapelanowi. Ci nie odpowiedzieli, a po chwili przenieśli go do ciężarówki, która miała go przetransportować do szpitala oddalonego o 48 kilometrów - zatrzymując się co 15 minut na podawanie morfiny, która miała uśmierzyć ból pleców. W szpitalu lekarz poinformował go o trzech złamaniach, czterech połamanych żebrach i dwóch złamanych kostkach. Dodali, że jego udział w wojnie właśnie się skończył.

Tydzień później Major... zbiegł. Udało mu się załapać do jadącego nieopodal jeepa, który następnie przetransportował go do Nijmegen, gdzie nieco wcześniej mężczyzna poznał pewną rodzinę. Zatrzymał się u nich na blisko miesiąc, po czym powrócił do swojej jednostki w marcu 1945 roku. W normalnych okolicznościach byłby uznany za dezertera - nie wiadomo jednak, jak udało mu się uniknąć kary.

Pierwszy medal za wyjątkowe zasługi (DMC)

Na początku kwietnia tzw. "Régiment de la Chaudière" zbliżał się do miasta Zwolle, w którym nadal panowali Niemcy. Jeden z oficerów poprosił o dwóch ochotników do misji zwiadowczej. Zgłosiło się dwóch żołnierzy - szeregowy Major oraz jego przyjaciel, kapral Willie Arseneault. Aby pozostawić miasto w stanie nienaruszonym, dwójka postanowiła spróbować odbić Zwolle na własną rękę, choć ich zadaniem było jedynie oszacowanie liczby znajdujących się tam niemieckiego żołnierzy i próba skontaktowania się z holenderskim oporem.

Około północy Arseneault został zastrzelony po tym, jak dwójka przypadkowo zdradziła ich położenie. Major zabił w odwecie dwóch żołnierzy, jednak reszta uciekła w pojeździe. Mężczyzna postanowił kontynuować swoją misję samemu. Dotarł do Zwolle i natknął się na samochód - zaatakował go i pojmał kierowcę, po czym przyprowadził go do baru, gdzie uzbrojony oficer raczył się drinkiem. Po rozbrojeniu go Major zorientował się, że zarówno oficer jak i kierowca potrafią mówić po francusku - poinformował ich zatem, że o godzinie 6:00 kanadyjska artyleria rozpocznie ostrzał na miasto, co doprowadzi do śmierci wielu żołnierzy i cywilów. Oficer zdawał się rozumieć sytuację, więc Major postanowił zaryzykować i puścić go wolno, licząc na to, że ten przekaże informację swoim kolegom. Na znak dobrych intencji oddał nawet pistolet z powrotem do rąk oficera. Chwilę później Major rozpoczął szaleńczy bieg przez ulice miasta, strzelając na ślepo serie z karabinu i rzucając granatami - w ten sposób chciał zmylić przeciwnika, aby ten pomyślał, że faktycznie zaczęła się zapowiadana próba odbicia miasta. W międzyczasie Major nie przestawał atakować i porywać kolejnych Niemców. W trakcie nocy udało mu się pojmać około 10 razy grupy 8-10 Niemców, eskortując ich poza miasto, gdzie przechwytywali ich siły kanadyjskie. Po przetransportowaniu jeńców powrócił on do swojej misji w mieście. Czterokrotnie wchodził do domów cywilów w celu odpoczynku. Ostatecznie odnalazł on siedzibę Gestapo i podpalił ją. Następnie wparował do siedziby SS i odbył morderczą walkę z ośmioma oficerami - czterech zabił, reszta uciekła. Major odkrył, że dwóch spośród dopiero co zabitych oficerów było przebranych jako członkowie ruchu oporu, co wskazywało, że Niemcy infiltrowali go od jakiegoś czasu.

W okolicach godziny 4:30 wycieńczony Major zorientował się, że Niemcy zbiegli. Zwolle zostało oswobodzone i odezwał się ruch oporu. Spacerując ulicami miasta, mężczyzna spotkał czterech członków ruchu i poinformował ich o sytuacji. Chwilę później Major dowiedział się, że pozostałe siły nieprzyjaciela uciekły na zachód od rzeki Issel co oznaczało, że Régiment de la Chaudière mógł wejść do miasta bez żadnych przeszkód. Mężczyzna postanowił wrócić po zwłoki swojego przyjaciela i przeniósł je na farmę Van Gerner, skąd wezwane posiłki mogły go przetransportować z pola bitwy. O godzinie 9:00 Major był już z powrotem w obozie. Za swoje czyny został uhonorowany swoim pierwszym medalem za wyjątkowe zasługi.

Drugi medal

Kiedy wybuchła wojna koreańska, kanadyjski rząd zdecydował się uformować siły zbrojne, które dołączą do armii Stanów Zjednoczonych przeciwko inwazji komunistów. Major został wdrożony do plutonu zwiadowców i snajperów z 25. Kanadyjskiej Brygady Piechoty (1. Dywizja Brytyjskiej Wspólnoty Narodów). Major brał udział w Bitwie o Maryang San, za co otrzymał dodatkową blaszkę do swojego medalu DMC za odbicie i obronę kluczowego wzgórza w listopadzie 1951 roku.

Wzgórze 355, nazywane "Małym Gibraltarem", było punktem strategicznym z uwagi na swoje położenie, tak więc Komuniści chcieli za wszelką cenę go przejąć zanim zakończą się rozmowy pokojowe. Wzgórze znajdowało się pod kontrolą 3. Amerykańskiej Dywizji Piechoty, która łączyła się z 22. Kanadyjskim Królewskim Pułkiem w zachodniej flance Amerykanów. 22 października 64. Armia Chin (ok. 40 tys. żołnierzy) rozpoczęła atak - po dwóch dniach walk Amerykanie byli zmuszeni do wycofania się ze wzgórza przez 190. i 191. Chińską Dywizję. 3. Amerykańska Dywizja Piechoty próbowała odbić ten punkt, jednak bezskutecznie, a Chińczycy przeszli też do pobliskiego Wzgórza 227, praktycznie otaczając przy tym kanadyjskie siły.

W odpowiedzi powołano elitarną drużynę zwiadowców i snajperów pod wodzą Léo Majora. 18 uzbrojonych w karabiny Sten żołnierzy po cichu przedostało się pod Wzgórze 355. Na znak Majora mężczyźni otworzyli ogień, a Chińczycy wpadli w panikę - nie mogąc zrozumieć, dlaczego strzały dochodzą ze środka, zamiast z zewnątrz. 45 minut po północy ekipa Majora ponownie odzyskała wzgórze. Jednakże godzinę później Chińczycy (ok. 14 tys. żołnierzy) zaatakowali ponownie. Major otrzymał rozkaz wycofania się, ale odmówił i znalazł niewielką osłonę dla swoich ludzi. Przez całą noc bronił się przed nieprzyjacielem, choć jego siły znajdowały się w pewnym momencie tak blisko, że pociski moździerzowe ludzi Majora spadały niemalże na nich samych. Osoba odpowiedzialna wówczas za pluton moździerzowy, kapitan Charly Forbes, określił Majora mianem "śmiałego człowieka, który nie był zadowolony z zakresu ognia i kazał go przybliżyć - w efekcie ogień spadł tak blisko, że słyszałem wybuchy, kiedy rozmawiałem z nim przez radio".

Śmierć i spuścizna

Major zmarł w Longueuil 12 października 2008 roku i został pochowany na kanadyjskich Narodowych Polach Honoru (cmentarz dla kanadyjskich weteranów wojennych i ich rodzin) w Quebec. Zostawił tym samym żonę (z którą trwał w małżeństwie przez 57 lat), czwórkę dzieci i pięć wnucząt. W Montrealu wyprodukowano film dokumentalny pt. "Léo Major, le fantôme borgne" opisujący jego życie i dokonania.

Źródło: Wikipedia

Przed Wami kilka intrygujących faktów z życia serbsko-amerykańskiego fizyka i inżyniera.

Bałtycki Łańcuch był pokojową demonstracją polityczną, która odbyła się 23 sierpnia 1989 roku, kiedy to około dwa miliony ludzi chwyciło się za ręce tworząc 600-kilometrowy łańcuch ludzki biegnący przez kraje nadbałtyckie (Estonię, Łotwę i Litwę), wykazując w ten sposób ich jedność w dążeniu do wolności.

Słynny Benjamin Hornigold był prawdziwym znawcą w swoim fachu. Złota era piratów dobiegała końca około 1730 roku, a Hornigold był gotów zakończyć ją z hukiem. Mówimy zresztą o nie byle kim. Jak wszyscy piraci, był on nastawiony na grabież złota. Kiedy akurat nie plądrował łupów, przywłaszczał sobie kapelusze z głów bezradnych marynarzy.

Przez dziesięciolecia wojsko zapewniało żołnierzom dostęp do tych słodyczy - było ono nawet w stanie zainwestować milion dolarów w pływającą fabrykę lodów.

Jest znana z tego, że unicestwiła Drewlan - plemię, które zabiło jej męża Igora Rurykowicza. Chociaż to jej wnuk Włodzimierz I Wielki był pierwszym, który nawrócił cały naród na chrześcijaństwo, jej wysiłki, by szerzyć tę religię w Rusi, przyniosły Oldze miano świętej. Święta Olga, pierwsza rosyjska święta Kościoła prawosławnego, jest patronką wdów i nawróconych.

Według Kroniki Nestora Olga pochodziła ze Pskowa. Kronika ta podaje rok 879 jako jej datę urodzenia, co jest mało prawdopodobne, biorąc pod uwagę narodziny jej jedynego syna prawdopodobnie jakieś 65 lat później. Niektóre źródła podają, że w 903 roku poślubiła księcia kijowskiego Igora Rurykowicza (inne twierdzą, że doszło do tego o rok lub dwa lata wcześniej).

Regencja

Po śmierci Igora w 945 roku Olga rządziła Rusią Kijowską jako regent w imieniu swojego syna Światosława I. W 947 roku Księżna Olga rozpoczęła ekspedycję przeciwko elitom plemiennym między rzekami Ługą a Mstą. Po tej udanej kampanii na rozkaz Olgi wzniesiono szereg fortów.

Olga pozostała regentką Rusi Kijowskiej przy wsparciu armii i jej ludu. Zmieniła system gromadzenia danin w pierwszej reformie prawnej zarejestrowanej w Europie Wschodniej. Nadal unikała małżeństwa, broniła miasta podczas Oblężenia Kijowa w 968 roku oraz zachowała tron dla swojego syna.

Powstanie Drewlan

Poniższy opis wydarzeń pochodzi z Kroniki Nestora. Księżna Olga była żoną Igora Rurykowicza, który został zabity przez Drewlan. W chwili śmierci męża syn Światosław miał trzy lata, co uczyniło Olgę oficjalnym władcą Rusi Kijowskiej, dopóki nie osiągnął on wieku dojrzałego. Drewlanie chcieli, by Olga poślubiła ich księcia Mała, co uczyniłoby go władcą Rusi Kijowskiej, ale Olga była zdeterminowana, aby pozostać przy władzy i zachować ją dla swojego syna.



Drewlanie wysłali dwudziestu swoich najlepszych ludzi aby przekonali Olgę, by ta poślubiła ich księcia Mała i porzuciła rządy nad Rusią Kijowską. Księżna kazała ich pogrzebać żywcem. Następnie wysłała wiadomość do księcia Mała, że przyjęła propozycję, ale wymagała od nich ich najwybitniejszych mężczyzn, którzy mieli towarzyszyć jej w podróży, aby jej ludzie mogli przyjąć ofertę małżeństwa. Drewlanie wysłali swoich najlepszych ludzi, którzy rządzili ich ziemiami. Po przyjeździe księżna zaproponowała im ciepłe powitanie i zaprosiła ich do kąpieli po długiej podróży w łaźni. Kiedy weszli do środka, zamknęła drzwi i podpaliła budynek, paląc ich żywcem.

Wraz z najlepszymi i najmądrzejszymi mężczyznami planowała po cichu zniszczyć pozostałych Drewlan. Zaprosiła ich na ucztę pogrzebową, aby mogła opłakiwać tam męża. Słudzy czekali na Drewlan, a gdy ci byli pijani, żołnierze Olgi zabili ponad 5000 wojów. Następnie księżna rozpoczęła oblężenie miasta. Poprosiła o dostarczenie jej trzech gołębi i trzech wróbli z każdego domostwa - twierdziła, że nie chce obciążać mieszkańców wioski jeszcze bardziej po oblężeniu. Obywatele z radością posłuchali jej nakazu.

Wtedy Olga dała każdemu żołnierzowi w swojej armii gołębia lub wróbla i kazała im przypinać do każdego ptaka kawałek siarki związanej drobnymi kawałkami materiału. Gdy zapadła noc, Olga kazała swoim żołnierzom wypuścić gołębie i wróble. Ptaki poleciały do swoich siedlisk w domach. Po chwili podpalono gniazda gołębi, klomby, werandy i stogi siana. Nie było domu, który nie byłby strawiony przez ogień i nie można było ugasić tych płomieni, ponieważ wszystkie domy zostały podpalone w jednej chwili. Ludzie uciekli z miasta, a Olga rozkazała żołnierzom ich pochwycić. Tak więc podbiła miasto i spaliła je, a także porwała starszych miasta. Niektórzy z pozostałych jeńców zostali zabici, a innych oddała jako niewolników swoim wyznawcom. Reszcie nakazała składanie regularnych danin.

Co istotne - według Barbary Evans Clements, autorki publikacji "A History of Women in Russia: From Earliest Times to the Present", historia ta jest najprawdopodobniej mitem.

Relacje ze Świętym Cesarzem Rzymskim

Siedem łacińskich źródeł opisuje wizytę Olgi u Świętego Cesarza Rzymskiego Ottona I Wielkiego w 959 roku. Mnich Regino z Prüm wspomina, że wysłannicy poprosili cesarza o mianowanie biskupa i kapłanów dla ich narodu. Kronikarz oskarża wysłanników o kłamstwo, komentując, że ich podstęp został ujawniony dopiero później. Thietmar z Merseburga twierdził, że pierwszy arcybiskup Magdeburga, św. Wojciech, zanim awansował na tę wysoką rangę, został wysłany przez cesarza Ottona do Rusi jako zwyczajny biskup, ale został wypędzony przez pogańskich sojuszników Światosława I. Te same doniesienia powtarzają się w annałach Quedlinburga i Hildesheim.

Chrześcijaństwo

Olga była pierwszą władczynią Rusi, która nawróciła się na chrześcijaństwo, a dokonała tego w roku 945 lub 957. Uroczystości jej oficjalnego przyjęcia w Konstantynopolu zostały szczegółowo opisane przez cesarza Konstantyna VII w jego dziele "De Ceremoniis". Po swoim chrzcie Olga przyjęła chrześcijańskie imię Helena, po panującej cesarzowej Helenie Lekapenie. Słowiańskie kroniki dodają apokryficzne szczegóły do relacji o jej chrzcie, takie jak historia o tym, jak czarowała i "przechytrzyła" Konstantyna i odrzuciła jego propozycję małżeństwa. W rzeczywistości, w czasie chrztu, Olga była prawdopodobnie już podstarzałą kobietą, podczas gdy Konstantyn posiadał już wówczas żonę.

Olga była jedną z pierwszych osób z Rusi, która została ogłoszona świętą za jej wysiłki szerzenia chrześcijaństwa w całym kraju. Jest także świętą w Kościele rzymskokatolickim. Jednakże nie udało jej się nawrócić Światosława - a zadanie uczynienia chrześcijaństwa trwałą religią państwową pozostawiono Włodzimierzowi I, jej wnukowi i uczniowi. W czasie długich kampanii wojskowych jej syna pozostawała ona odpowiedzialna za Kijów, zamieszkując w zamku w Wyszgodzie wraz z wnukami. Zmarła w 969 roku, wkrótce po oblężeniu miasta przez Pieczyngów.

Źródło: Wikipedia

Pomimo tego, że "Gra o Tron" to oszałamiający serial telewizyjny opowiadający o smokach, zlodowaciałych nieumarlakach i magii krwi, który jest przy tym oparty na serii powieści fantasy, mnóstwo wątków w nim zawartych ma swoje korzenie w rzeczywistych wydarzeniach historycznych.

czwartek, 17 styczeń 2019 18:25

Rzymski teatr śmierci

Rzymianie, jak dobrze wiadomo, posiadali szczególny talent do zabijania i przy całej ich odrazie do składania ofiar z ludzi (Imperium zakazywało składania ofiar tego typu, gdziekolwiek na nie natrafiano), pokazy gladiatorów, okazjonalne akty ludobójstwa i publiczne egzekucje były uznawane za wyższe dobro.

Najbardziej niezwykłym aspektem rzymskich publicznych egzekucji była chęć przekształcenia ich w grę. Trzeba to jednak odpowiednio zrozumieć - nie chodzi o grę egzekucyjną jak w przypadku tytułów fantasy z lat osiemdziesiątych, w których uda ci się przeżyć, jeśli znajdziesz wyjście ze śmiercionośnych podziemi. Była to gra w tym sensie, że zbrodniarz ginął w widowiskowy sposób w teatrze, gdzie oczekiwano od niego odgrywania konkretnej roli. Te teatralne widowiska tradycyjnie odbywały się w amfiteatrze w samo południe, między rankiem i popołudniowymi walkami.

Przykłady:

Ok. 30 r. pne - 40 r. pne: Strabon wspomina w notatkach sycylijskiego herszta bandytów Selurusa, który został umieszczony na drewnianej imitacji Etny, zbudowanej nad klatką dzikich zwierząt. Góra została skonstruowana tak, aby zawalić się po ustalonym sygnale, a Selurus wpadł do klatki, gdzie został rozdarty na strzępy.

Połowa I wieku ne: kryminalista o imieniu Meniskus został spalony żywcem odgrywając rolę Herkulesa. Meniskus był prawdopodobnie przebrany i być może zmuszony do odgrywania roli mitycznego herosa.

Końcówka I wieku ne: Marcjalis opisuje przestępcę, który dobrowolnie zanurzył rękę w ogniu, na wzór Gajusza Mucjusza Scewoli. Zdecydował się on na taki krok najwyraźniej dlatego, że gdyby nie to, zostałby on spalony żywcem.

Ok. 80 r. ne: przestępca został zmuszony, aby ubrać się jak Orfeusz i grać na lirze przed dzikimi zwierzętami. Te rozdarły go na strzępy.

Niejaki "Daedelus" został zrzucony na pożarcie niedźwiedziom. Prawdopodobnie został zrzucony na arenę na sznurze, a następnie jego skrzydła "złamały się". Żeby nie wydawało się to niewiarygodne, istnieje zapis o innym Daedelusie (także przestępcy), który wykonując podobny manewr wylądował tuż obok Nerona w amfiteatrze i opryskał Imperatora swoją krwią. Miało to miejsce mniej więcej pokolenie wcześniej.

"Pazyfae" (najprawdopodobniej przestępczyni) miała być sparowana z bykiem, jak jej odpowiedniczka z greckiej mitologii. Jeśli przeżyje to doświadczenie to i tak zostanie później pozbawiona życia.

Druga połowa II wieku ne: Tertulian wspomina przestępców przebranych za Attisa, wykastrowanego boga. Byli oni, jak możemy się domyślać, publicznie kastrowani. Inni przebrani za Herkulesa zostali spaleni żywcem.

Klemens Rzymski opisuje chrześcijańskie kobiety przebrane za Danaidy i Dirke. Dirke była w mitach przywiązana do rogów byka, więc nie ma wątpliwości, jak to się skończyło...

Ok. 200 r. ne: Perpetua, chrześcijańska męczennica miała przebrać się w mitologiczny strój, ale odmówiła współpracy, została uwięziona i wyprowadzona nago na arenę.

Trzeba jednak zaznaczyć, że źródła są, w taki czy inny sposób, niewystarczające: fraszki, stronnictwo, polemika stronnicza itd. Nie mamy "dziennikarskiego" opisu znikających w ten sposób przestępców. Ale wystarczająco wiele niedoskonałych źródeł może już stanowić fakt.

Być może pozostało tylko jedno pytanie: w jaki sposób władze rzymskie doprowadziły do ​​tego, że skazywano opisywanych kryminalistów na śmierć? Po pierwsze, wielu z nich nie musiało tak skrupulatnie "współpracować". Na przykład biedny, stary Selurus na szczycie swojej zapadającej się góry mógł zostać w odpowiednim momencie odratowany, a sztuka nadal wzbudzałaby ekscytację publiczności, która przyszła zobaczyć, jak umiera. Podobnie kobieta przywiązana do platformy, podczas gdy byk wpadł rozwścieczony na arenę.

Po drugie w niektórych przypadkach mogło istnieć przeczucie, że występując na scenie przestępcą uniknął śmierci lub przynajmniej tej "gorszej" śmierci. Jest na to wyraźna wzmianka w przypadku "Gajusza Mucjusza Scewoli", który poświęcił swoją rękę w płomieniach, aby nie zostać spalonym w całości - czy to oznaczało, że otrzymał miłosierną śmierć, czy też został uwolniony? Podobnie "Orfeusz", który grał dla zwierząt, mógł zostać poinformowany, że gdyby żaden zwierz go nie zaatakował, zostałby uwolniony lub zabity w bardziej humanitarny sposób (ale zapewne wszystko to wydawało się zbyt piękne, aby mogło być prawdziwe - kaci mogli przecież skłamać).

Po trzecie, organizatorzy mogli zaoferować leki uśmierzające ból (a może truciznę?) w zamian za współpracę.

Po czwarte, istnieje udowodniona i całkowicie osobliwa więź między katem i skazanym. Być może więzień postrzegał współpracę jako część paktu pomiędzy zabijanym a zabójcą zawartego w celu odbycia "humanitarnej egzekucji".

Źródło: Beachcombing's Bizarre History Blog

Free Joomla! template by L.THEME