wtorek, 11 grudzień 2018 09:46

Dlaczego "@"?

We Włoszech nazywany "ślimakiem", w Holandii "małpim ogonem", a w naszym rodzimym języku po prostu "małpą". "@" stał się nieodzownym elementem elektronicznej komunikacji, głównie dzięki adresom e-mail oraz odnośnikami na Twitterze. Znak ten został nawet włączony do kolekcji muzeum sztuki nowoczesnej, gdzie opisywany jest jako przykład "elegancji, ekonomii, intelektualnej przejrzystości i powiew przyszłych możliwych kierunków w sztuce naszych czasów".

Opublikowano w Nowości w Standardzie
czwartek, 06 grudzień 2018 09:33

"Santa Claus" czy "Father Christmas"?

Z pewnością wielu z was spotkało się z różnymi określeniami świętego Mikołaja w języku angielskim. Szczególnie wyróżniają się jednak dwa z nich: Santa Claus oraz Father Christmas. Skąd ta rozbieżność? Czy mamy tu do czynienia z jakąś różnicą?

Diabeł tkwi w szczegółach. "Santa Claus" opisywany jest jako człowiek o dużym brzuchu z białą brodą i okularami. Uważa się go za wesołego mężczyznę, który nosi czerwony płaszcz z białym futrem. Z kolei "Father Christmas" posiada brytyjskie pochodzenie i jest postacią, która początkowo była kojarzona z Bożym Narodzeniem w XV wieku. W dzisiejszym świecie "Santa Claus" i "Father Christmas" zostały niejako zblendowane w jedną postać.

Opublikowano w Nowości w Standardzie
wtorek, 06 luty 2018 20:20

Najstarsze słowa w języku angielskim

Chociaż prawdą jest, że nasi najdalsi przodkowie używali swego rodzaju języka migowego, to po pewnym czasie pojawiła się jednak komunikacja werbalna. Jednym ze sposobów badania starodawnych stwierdzeń jest wyszukiwanie wyrazów pokrewnych, które posiadają takie samo znaczenie lub nawet podobny wydźwięk w kilku językach. Wystarczy chociażby porównać angielskie słówko "father" ("ojciec") z włoskim "padre", francuskim "pere", łacińskim "pater" czy "pitar" spotykan w sanskrycie.

Spójrzmy więc wspólnie na listę najstarszych znanych słów w języku angielskim. Jej autorami są redaktorzy serwisu dictionary.com.

I

Słowo "I" ("ja") jest zaimkiem osobowym odnoszącym się do siebie samego. Jest ono datowane na okres przed rokiem 900 naszej ery. Możemy mieć bowiem pewność, że ludzie potrzebowali sposobów na odnoszenie się do siebie (w odniesieniu do matki, brata, męża itd.). Tożsamość była, jest i zawsze będzie ważna.

Nie wspominając już o kwestiach metafizycznych - weźmy na przykład pod uwagę takie ego. Któż nie chciałby zebrać pochwał społeczności za upolowanie olbrzymiego jelenia?

We

"We" ("my") jest mianownikiem liczby mnogiej od słowa "I", więc naturalnie zostało stworzone w podobnym czasie, co poprzednie słówko. Jesteśmy przyzwyczajeni do określania siebie i innych lub "wielu innych". Bo jeśli znasz sposób na określenie siebie samego, to dlaczego by nie znaleźć określenia całej paczki?

Black

Co ciekawe, "black" ("czarny/czerń") jest kolejnym z najwcześniejszych słów w języku angielskim. Określany jako "cierpiący na brak odcienia i jasnośći; pochłaniający światło, nie odbijając żadnego z promieni go tworzących", wcześniej był znany jako "po prostu brak kolorów", co może tłumaczyć tak wczesne jego użycie.

W każdym razie człowiek (przed rokiem 900) zorientował się, że Słońce zachodzi każdej nocy, a niebo staje się mroczną, mętną pustką. Spojler: biały ("white") nie dostał się na tę listę.

Mother

W przypadku tego słowa ("matka") teorię o jego wczesnym powstaniu popiera fakt, że pojęcie rodziny sięga tysięcy lat wstecz. Przez cały ten okres istniał sposób na opisanie osoby, która sprowadziła cię na ten świat.

Give

"Give" ("dawać") to coś, co również robią nasze matki. A jego obecność na liście najstarszych słów (jeszcze jedno, które powstało przed rokiem 900) oznacza, że człowiek już dawno temu nauczył się współpracować, dzielić z innymi. Zanim dowiedzieliśmy się jak ją sklasyfikować, współpraca była podstawowym budulcem społeczeństwa ludzkiego i pozostaje nim nadal. To jasne, że kiedy ludzie nie pracują razem, pojawiają się spięcia i niewiele rzeczy udaje się ukończyć. To jedna z wielu lekcji przekazanych nam przez przodków, o której warto pamiętać!

Man/woman

Skoro mowa o człowieku, określenia kobiety ("woman") i mężczyzny ("man") również pojawiły się przed rokiem 900. Tego typu "identyfikatory" były oczywiście kluczowymi słowami języka angielskiego od zarania dziejów.

Fire

A co tworzy mężczyzna (i kobieta)? Ogień. Utworzenie tego słowa było prawdopodobnie nieodłącznym elementem sztuki przetrwania. Brak prądu? Nie ma problemu. Pocieraj o siebie dwa patyki, a otrzymasz światło, ciepło i poczucie bezpieczeństwa. To kolejne słowo będące fundamentem języka angielskiego, opisujące istotną koncepcję. Najprawdopodobniej to ono pomogło naszym przodkom żyć dłużej.

Ashes

Tak więc, jeśli ogień był jednym z pierwszych słów, logicznym jest, że "ashes" ("popiół/prochy") również pojawiły się niedługo później. Słowo to powstało przed rokiem 950 (więc kilka lat zajęło podjęcie decyzji jak nazwać "sproszkowaną pozostałość, która pozostaje po palącej się materii"). Koniec końców jeśli kończysz już zabawę z ogniem, musisz posprzątać co zostało. Czy właśnie odkryliśmy początek domowych obowiązków?

Hand

Jak ludzie rozpalali ogień (i po nim sprzątali)? Przy użyciu dłoni ("hands")! Ludzie już dawno temu opisywali to, co znajduje się na zakończeniach ramion - a kiedy poparzysz swoją rękę, trzymając obiad nad ogniem, potrzebujesz określenia na to, co tak cholernie piecze...

Hear

I oto mamy do czynienia z większą ilością mowy ciała - czyli częściami ciała, które inspirowały język angielski. Kiedy polowano (nie mając wiele więcej do roboty we wczesnej cywilizacji), wymagana była pewna doza skrytości. Trzeba było być cicho, aby złapać swoją ofiarę. Trzeba było też słuchać ("hear"), gdzie dane zwierzę chadzało lub jadało, żeby można było określić jego lokalizację.

Lub też, bardziej realistycznie, prawdopodobnie trzeba było zapytać kompana od polowania: "Słyszałeś to?!" na wypadek, gdyby niedźwiedź pojawił się na czyjejś drodze i konieczna była ucieczka. Słowo to powstało przed rokiem 950 w celu wzmocnienia interakcji międzyludzkich.

Opublikowano w Nowości w Standardzie
piątek, 09 wrzesień 2016 08:15

Jak chłonąć język obcy? Na ratunek seriale!

Często na zajęciach przychodzi mi usłyszeć pytanie: „Piotrek, jak najlepiej jest się uczyć języka obcego?”. Oczywiście nie ma tutaj jednej, uniwersalnej, jasnej i przejrzystej odpowiedzi. No, chyba że zapisać się na kurs do „Standardu”! :) Póki co chętnie podzielę się jednak z Wami, drodzy czytelnicy, sposobem, który w moim przypadku sprawdził się w stu procentach.

Otóż ja, odkąd tylko sięgam pamięcią, uczyłem się i chłonąłem język angielski na zasadzie „rzucenia się na głęboką wodę”. Kiedy byłem (nieco rozbrykanym zresztą) dzieciakiem, mama postanowiła kupić mi (zapewne nie było to działanie celowe) pewną gazetę z Królikiem Bugsem na okładce i kasetą magnetofonową w środku. Nie pamiętam już nawet jej tytułu, ale całkiem możliwe, że brzmiał on mniej więcej tak: „O.K.”. Więc oto ja, pożyczywszy od mojego starszego brata tzw. walkman, słuchałem godzinami tej kasety, w której aktorzy dubbingujący postaci ze „Zwariowanych Melodii” tłumaczyli pewne zwroty z języka angielskiego, stosowali je w autentycznych sytuacjach oraz zadawali dzieciakom stosowne zadania. Wsłuchiwałem się w serię takich kaset, zamiast delektować się nagraniami Budki Suflera czy Ich Troje. Jakby to ładnie określić? Świr, o. W ten oto sposób od samego początku miałem mocny start w język angielski. Zadziałała tutaj w większej mierze podświadomość, więc panowie Jung i Freud mogliby tutaj być dumni.

Wiadomo — jako osoba dorosła, która pragnie poznać jakiś nowy język, ciężko o wsłuchiwanie się długimi godzinami w nagrania audio. Raz, że przeważnie nie ma na to czasu, a dwa — nie jest to szczególnie pasjonujące dla pełnoletnich. Dlatego też w takim wypadku gorąco polecam... oglądanie seriali. Zagranicznych, rzecz jasna. Dzięki temu chłoniemy język i poznajemy różne przydatne, najczęściej używane zwroty. Żeby zwiększyć efektywność naszego „edukacyjnego oglądania”, polecam - kiedy już zdobędziemy dany serial/film z legalnego źródła ;) - popracować nieco nad napisami. Przede wszystkim - zorganizować je sobie w wersji językowej, która jest obecna w nagraniu. Więc jeżeli delektujemy się seansem „The Walking Dead” czy „House of Cards”, to pobierzmy sobie angielskie napisy.

Ktoś powie — zaraz, zaraz. Od samego początku mam balansować pomiędzy lawiną zagranicznych zwrotów, sentencji i słówek? Tak, w tym właśnie zawarty jest cały sens tej strategii! Możemy jednak nieco ułatwić sobie pierwsze starcia z takową. Wystarczy wejść na stronę Waytomaster, wgrać nasze napisy, a serwis ten wyłapie te, które mogą być „trudniejsze”. Wtedy zaprezentuje nam tłumaczenia danych słów, następnie wgra je do naszych napisów, a my podczas seansu będziemy mogli oglądać te słówka z tłumaczeniem w nawiasie. Proste, łatwe i przyjemne. A - i skuteczne, dodajmy!

Także — łączmy przyjemne z pożytecznym i oglądajmy seriale bądź filmy. Zasłońmy się przy tym chęcią do poznania języka obcego. Opinia publiczna wybaczy! :)

Opublikowano w Nowości w Standardzie
wtorek, 06 wrzesień 2016 09:08

Najtaniej w mieście!

Życie zaskakuje nas na każdym kroku. Niedawno na przykład dowiedziałem się, że usługi edukacyjne oferowane przez „Standard” są najtańszymi w Jaworznie. Miło!

Rzecz jasna „tani” rzadko kiedy oznacza „lepszy”. W tym jednym osobliwym przypadku mam jednak wrażenie, iż tak w istocie jest. Zresztą — najlepszym wyznacznikiem jest tutaj autopsja. Jeżeli pragnie się coś porównać, to trzeba mieć odpowiedni punkt odniesienia. Zatem zapraszamy do nas na lekcje. Pomożemy, poprowadzimy, poinstruujemy. Najtaniej w mieście!

Opublikowano w Nowości w Standardzie

Free Joomla! template by L.THEME