Darmowe napoje z automatu? To bardziej prawdopodobne niż mogłoby się wydawać - o ile jest się mieszkańcem Japonii. Specjalnie oznakowane automaty wyposażone w zapasowe akumulatory są zaprogramowane tak, aby podarować ofiarom klęsk żywiołowych życiodajną wodę i napoje bezalkoholowe bez żadnych opłat.

Potężne trzęsienie ziemi, powódź, burza lub inna klęska żywiołowa w okolicy? Nie ma wody, a drogi są zablokowane? Słynne japońskie automaty vendingowe są na to przygotowane. W wyniku obopólnie korzystnego porozumienia pomiędzy japońskimi firmami produkującymi automaty a lokalnymi gminami, w miejscach publicznych ustawiono specjalnie oznaczone automaty, które wydają napoje za darmo.

Stacje metra i dworce kolejowe jako pierwsze otrzymały te specjalne automaty z napojami, a domy kultury i inne miejsca, do których ludzie udają się w sytuacjach kryzysowych, mogą być następne w kolejce.

Na przykład w mieście Kioto na wszystkich 31 stacjach metra ustawiono 35 specjalnych automatów z napojami. W przypadku poważnej awarii, która skutkuje przerwą w dostawie prądu, automaty automatycznie przełączają się na zasilanie bateryjne, a "tryb darmowych napojów" może zostać aktywowany przez lokalnego pracownika.

Japonia jest jednym z najbardziej narażonych na trzęsienia ziemi krajów na świecie, a jej system reagowania w sytuacjach kryzysowych, choć godny podziwu, wciąż wymaga ulepszeń. Jednym z największych problemów napotkanych w poprzednich katastrofach jest trudność w dostarczeniu czystej wody pitnej do odizolowanych miast, gdy uszkodzone rury wodociągowe odcinają wodę, a zablokowane drogi dojazdowe utrudniają ruch ciężarówek z zaopatrzeniem. Jeden, w pełni zaopatrzony automat z napojami może pomieścić do 600 butelek, więc posiadanie ich na miejscu, aby wydawać darmowe napoje, może potencjalnie uratować życie.

Program przynosi korzyści zarówno biznesowi automatów vendingowych, jak i władzom lokalnym. Ci pierwsi otrzymują dostęp do miejsc publicznych, w których ich automaty z napojami były wcześniej zabronione, a darmowe napoje stawiają ich w roli dobrych obywateli korporacyjnych.

Władze rządowe otrzymują część przychodów z automatów w normalnych warunkach pracy, a w przypadku poważnej katastrofy mają natychmiastową metodę zapewnienia wody i napojów dla ludności.

Źródło: InventorSpot.com

Około osiem lat temu zakład przetwórstwa owoców morza w Osace dokonał znacznej redukcji zatrudnienia w celu poprawy wydajności. Nie zwolniono jednak żadnych osób, a raczej odrzucono całą koncepcję harmonogramu pracy.

Teraz wszyscy pracownicy mogą przychodzić i wychodzić, kiedy tylko chcą i mogą wziąć dzień wolny bez konieczności zgłaszania się do pracy. Jedyne, co muszą zrobić, to poinformować kierownictwo o tym, jak długo pracowali, zapisując to na tablicy przed wyjściem.

Żelazna logika odradzałaby taki ruch bo przecież nie zmuszanie pracowników do przychodzenia do pracy spowoduje, że nikt nie będzie przychodził do pracy. Ale jeśli się nad tym zastanowić, dlaczego ludzie nie chcieliby wspierać firmy, która daje im taką wolność? Gdyby brali każdy dzień wolny, firma po prostu zbankrutowałaby, a oni musieliby wrócić do znoju obowiązkowej pracy gdzie indziej.

Mimo wszystko to nadal wielkie ryzyko, ale firma o trafnej nazwie "Papua Nowa Gwinea" postanowiła je podjąć i zaufała pracownikom, że sami będą zarządzać swoimi godzinami pracy. W rezultacie wydajność pracy podobno wzrosła, a koszty zarządzania spadły o 30 procent.

Inne niebezpieczeństwo polega na tym, że bez koordynacji czasu pracy zdarzałyby się przypadki poważnych braków kadrowych. Jednak "Papua Nowa Gwinea" działa w ten sposób od ośmiu lat i odnotowała tylko dwa dni, w których wszyscy pracownicy mieli wolne w tym samym czasie. Stwierdzili, że nadrabiają takie dni w momencie, gdy wielu pracowników pojawia się w tym samym czasie.

Zanim pomyślicie, że Papua Nowa Gwinea to jakaś beztroska organizacja, trzeba podkreślić, że mają jedną zasadę, którą traktują bardzo poważnie - pracownicy nie powinni podejmować się obowiązków, których nie chcą wykonywać.

Powód jest bardzo prosty: ludzie mają tendencję do wolniejszej pracy, kiedy robią rzeczy, które nie sprawiają im przyjemności. Tak więc, jeśli każdy wykonuje swoje ulubione zadania, ogólna produktywność osiąga najwyższy poziom.

Jeśli nie lubisz żadnych prac związanych z krewetkami, prawdopodobnie nie powinieneś ubiegać się o pracę w Papui Nowej Gwinei, gdzie do zadań należą: rozmrażanie, ważenie, sortowanie, usuwanie skorupek, gotowanie, pakowanie w worki i pakowanie próżniowe tych smacznych, małych skorupiaków.

Siła robocza w Papui Nowej Gwinei składa się w dużej mierze z matek, które mogą uwolnić się od ciężaru martwienia się o to, co stanie się w pracy, gdy ich dzieci zachorują lub ulegną wypadkowi. Innym pracownikiem jest mężczyzna w średnim wieku, który nigdy wcześniej nie pracował, ale w końcu mógł się na to zdobyć dzięki elastycznemu harmonogramowi.

Gdyby tego wszystkiego było mało, w tej sytuacji wygrywa nie tylko firma i pracownicy, ale także społeczeństwo. Firma ta przygotowuje jedzenie, które spożywają obywatele, a dzięki zadowolonym i skoncentrowanym na pracy pracownikom można czuć się trochę bezpieczniej, gdyż jedzenie jest przygotowywane w sposób prawidłowy.

Źródło: SoraNews 24

Przemówienie cesarza, ogłaszające kapitulację Japonii podczas II wojny światowej, zostało nagrane wcześniej przed emisją. Tekst miał nieco ponad 800 znaków i został starannie przepisany przez skrybów, z których jeden popełnił błąd, pomijając frazę, która musiała zostać wstawiona na margines, ponieważ ponowne kopiowanie zajęłoby zbyt dużo czasu.

Język przemówienia był nader formalny, jak przystało na Cesarza, ale przez to nie był to zwyczajny tekst dla japońskiego ludu. Ponadto dobór słów był niejasny: określenie "poddanie się" nie pojawia się w nim ani razu. Zamiast tego cesarz poinformował swoich poddanych, że Japonia musi "utorować drogę do wielkiego pokoju (...) znosząc to, co jest nie do zniesienia i cierpieć z powodu tego, co jest nie do odcierpienia".

Transmisja odbyła się w południe 15 sierpnia, a publika została wcześniej poinformowana, że należy jej wysłuchać. Było wiele oczekiwań na temat tego, co powie cesarz, a także wiele obaw, ponieważ japońska opinia publiczna usłyszała jego głos po raz pierwszy. Bezprecedensowy charakter audycji wskazywał, że cokolwiek miało być powiedziane, będzie miało ogromne znaczenie. Jednak niejasność i formalność języka w połączeniu ze stosunkowo niską jakością dźwięku audycji sprawiły, że wielu słuchaczy nie zrozumiało wydźwięku przemówienia.

Pomimo wyjaśnień koncept, w którym Japonia poddaje się podczas wojny, którą toczyła przez lata z całkowitą determinacją, dla wielu Japończyków wydawał się niemożliwy. Pogodzenie się z sytuacją zajęło niektórym ludziom godziny, a nawet dni. Ponadto wielu obawiało się sankcji pod okupacją amerykańską i zastanawiało się nad przyszłą rolą cesarza i strukturą japońskiego rządu. Emocje te zostały zmieszane z ulgą po zakończeniu działań wojennych i obietnicą odbudowy.

Źródło: EndOfEmpire.asia

Free Joomla! template by L.THEME