Przemówienie cesarza, ogłaszające kapitulację Japonii podczas II wojny światowej, zostało nagrane wcześniej przed emisją. Tekst miał nieco ponad 800 znaków i został starannie przepisany przez skrybów, z których jeden popełnił błąd, pomijając frazę, która musiała zostać wstawiona na margines, ponieważ ponowne kopiowanie zajęłoby zbyt dużo czasu.

Język przemówienia był nader formalny, jak przystało na Cesarza, ale przez to nie był to zwyczajny tekst dla japońskiego ludu. Ponadto dobór słów był niejasny: określenie "poddanie się" nie pojawia się w nim ani razu. Zamiast tego cesarz poinformował swoich poddanych, że Japonia musi "utorować drogę do wielkiego pokoju (...) znosząc to, co jest nie do zniesienia i cierpieć z powodu tego, co jest nie do odcierpienia".

Transmisja odbyła się w południe 15 sierpnia, a publika została wcześniej poinformowana, że należy jej wysłuchać. Było wiele oczekiwań na temat tego, co powie cesarz, a także wiele obaw, ponieważ japońska opinia publiczna usłyszała jego głos po raz pierwszy. Bezprecedensowy charakter audycji wskazywał, że cokolwiek miało być powiedziane, będzie miało ogromne znaczenie. Jednak niejasność i formalność języka w połączeniu ze stosunkowo niską jakością dźwięku audycji sprawiły, że wielu słuchaczy nie zrozumiało wydźwięku przemówienia.

Pomimo wyjaśnień koncept, w którym Japonia poddaje się podczas wojny, którą toczyła przez lata z całkowitą determinacją, dla wielu Japończyków wydawał się niemożliwy. Pogodzenie się z sytuacją zajęło niektórym ludziom godziny, a nawet dni. Ponadto wielu obawiało się sankcji pod okupacją amerykańską i zastanawiało się nad przyszłą rolą cesarza i strukturą japońskiego rządu. Emocje te zostały zmieszane z ulgą po zakończeniu działań wojennych i obietnicą odbudowy.

Źródło: EndOfEmpire.asia

czwartek, 23 styczeń 2020 10:46

Chiny wycofują plastik jednorazowego użytku

Chiny zwiększają ograniczenia w zakresie produkcji, sprzedaży i stosowania produktów jednorazowego użytku z tworzyw sztucznych, próbując rozwiązać jeden z największych problemów środowiskowych w kraju - poinformowali w niedzielę tamtejsi planiści.

Ogromne ilości nieprzetworzonych odpadów z tworzyw sztucznych są zakopywane na wysypiskach śmieci lub zrzucane do rzek. Organizacja Narodów Zjednoczonych uznała tworzywa jednorazowego użytku za jedno z największych wyzwań środowiskowych na świecie.

Krajowa Komisja Rozwoju i Reform oraz Ministerstwo Ekologii i Środowiska, które wydały nową politykę, poinformowały, że torby plastikowe zostaną zakazane we wszystkich głównych miastach Chin do końca 2020 roku, a we wszystkich pozostałych w 2022 roku. Markety sprzedające świeże produkty będą zwolnione z zakazu do 2025 roku.

Inne przedmioty, takie jak plastikowe przybory z punktów sprzedaży żywności na wynos i plastikowe paczki kurierskie, również zostaną wycofane.

Do końca 2020 roku przemysł restauracyjny zostanie obarczony zakazem używania plastikowych słomek. Do 2025 roku miasta i miasteczka w Chinach muszą zmniejszyć zużycie plastikowych artykułów jednorazowego użytku w branży restauracyjnej o 30%.

Niektóre regiony i sektory będą również podlegać ograniczeniom w zakresie produkcji i sprzedaży wyrobów z tworzyw sztucznych, chociaż nie jest jeszcze jasne, które obszary geograficzne wchodzą w grę.

Chiny zakazały również importu wszystkich odpadów z tworzyw sztucznych oraz wykorzystania medycznych odpadów do produkcji takich tworzyw.

Produkcja i sprzedaż toreb plastikowych o grubości mniejszej niż 0,025 mm zostanie zakazana, podobnie jak w przypadku folii plastikowej o grubości mniejszej niż 0,01 mm do zastosowań rolniczych.

Chiny już zwiększają wskaźniki recyklingu i budują dziesiątki baz "kompleksowego wykorzystania zasobów", aby zapewnić ponowne wykorzystanie większej liczby produktów w ramach wojny z odpadami.

Źródło: Reuters

Nowy rodzaj komórki układu immunologicznego, który zabija większość nowotworów, został przypadkowo odkryty przez brytyjskich naukowców, a odkrycie to może zwiastować poważny przełom w medycynie.

Naukowcy z Uniwersytetu w Cardiff analizowali krew z banku w Walii, szukając komórek odpornościowych, które mogłyby zwalczać bakterie - to wtedy odkryli zupełnie nowy typ komórek T.

Ta nowa komórka układu immunologicznego dzierży nieznany wcześniej receptor, który działa jak hak, "chwytając" większość ludzkich nowotworów i ignorując zdrowe komórki.

W badaniach laboratoryjnych wykazano, że komórki wyposażone w nowy receptor zabijają raka płuc, skóry, krwi, jelita grubego, piersi, kości, prostaty, jajnika, nerki i szyjki macicy.

Zaskakujące wyniki swoich badań naukowcy opublikowali w artykule na łamach "Nature Immunology".

Źródło: The Telegraph

W 2017 roku pewna nastolatka z Minnesoty zabiła swojego chłopaka, strzelając do książki, którą ten trzymał przy klatce piersiowej, podczas nagrywania filmiku na YouTube. 19-letnia Monalisa Perez próbowała nakręcić virala wraz z 22-letnim chłopakiem Pedro Ruizem III, aby opublikować je później na swoim koncie YouTube - wynika z raportu aresztowania autorstwa szeryfa hrabstwa Norman.

Perez, która była wtedy w siódmym miesiącu ciąży, zadzwoniła pod numer 911 w poniedziałek wieczorem, mówiąc, że przypadkowo postrzeliła swojego chłopaka w klatkę piersiową podczas kręcenia filmu.

Nastolatka została oskarżona o zabójstwo drugiego stopnia. Dziennikarze nie byli w stanie skontaktować się z przydzielonym jej publicznym adwokatem w celu uzyskania komentarza.

- Byli zakochani. Kochali się wzajemnie. Po prostu ich głupi żart poszedł nie tak - powiedziała Claudia Ruiz, ciotka chłopaka. - Nie powinno tak się stać. W ogóle nie powinno tak być. Para miała jedno dziecko i spodziewała się drugiego - dodała.

Perez powiedziała policji, że jej chłopak chciał nakręcić film na YouTube, w którym dziewczyna oddaje strzał do książki, a następnie przez jakiś czas para opowiada o tej publikacji. Pedro przytulił książkę do piersi i przekonał Monalisę, aby strzeliła do niego, wierząc, że książka zatrzyma kulę.

Dziewczyna utrzymywała, że Pedro przekonał ją, iż to bezpieczny wyczyn, pokazując jej inną książkę, którą wcześniej potraktował ołowiem - w tamtym przypadku kula nie przeszyła książki, głosi raport z aresztowania. Ruiz rozstawił dwie kamery, aby sfilmować całość, mając nadzieję, że relacja wideo z niebezpiecznego wyczynu stanie się tzw. viralem.

Monalisa strzelała z odległości około 30 centymetrów z Desert Eagle kalibru .50, podczas gdy 22-latek trzymał książkę na piersi. Ta nie zatrzymała kuli, a ratownicy medyczni przybyli na miejsce wyjawili, że Ruiz zmarł z powodu pojedynczej rany postrzałowej w klatkę piersiową.

- Chcieli uzyskać więcej subskrybentów na YouTube - powiedziała wspomniana wcześniej ciotka. - Nie wiem, dlaczego uważali, że książka miałaby zatrzymać pocisk.

Film ze śmiertelnym postrzałem jest traktowany jako dowód i nie został opublikowany, zgodnie ze skargą karną. "Ja i Pedro prawdopodobnie nakręcimy jeden z najniebezpieczniejszych filmików w historii. To JEGO pomysł nie MÓJ" - napisała w poniedziałek wieczorem Perez, nawiązując do śmiertelnie niebezpiecznego wyczynu. Wpis o takiej treści opublikowała na swoim profilu na Twitterze.

Źródło: CNN.com

Prawdopodobnie najbardziej znaną mitologiczną bestią na świecie jest smok. Zarówno Europa, jak i Azja posiadają własne archetypy smoków opracowane niezależnie od siebie. W języku angielskim obaj mają wspólną nazwę, choć są nieco innymi stworzeniami. "Dragon" oznacza "węża o ogromnych rozmiarach", co zresztą stanowi rzetelną ocenę obu stworzeń.

Wygląd

W pokoju siedział smok. Nie był bardzo duży. Ot, wielkości przeciętnej krowy. Na nasze warunki mieszkaniowe było to jednak sporo. Zajmował trzy czwarte podłogi. Złożone skrzydła pokrywały mu grzbiet, zielone łuski błyszczały jadowicie. Siedział na podwiniętym pod siebie ogonie, przednie zaś, opatrzone potężnymi szponami łapy wsparł na tapczanie. Od czasu do czasu ział od niechcenia ogniem, z nozdrzy wykwitały mu kłęby brunatnego dymu o przyjemnym zapachu tytoniu „Amfora”.


"Landrynki" autorstwa Grzegorza Babuli

Oba smoki są gadami pokrytymi łuskami. Większość rodzajów tych bestii z obu regionów posiada cztery nogi z pazurami oraz ogon. Europejski smok bardziej przypomina jaszczurkę lub krokodyla, podczas gdy ciało azjatyckiego odpowiednika przypomina bardziej serpentynę. Europejski smok może mieć rogi lub kolce na głowie, plecach i ogonie. Mówi się, że smok azjatycki, w szczególności smok chiński, jest chimerycznym zwierzęciem "poskładanym" z dziewięciu różnych cech innych zwierząt:

1. Poroże jelenia
2. Głowa wielbłąda
3. Oczy demona
4. Szyja węża
5. Brzuch małża
6. Łuski karpia
7. Pazury orła
8. Łapy tygrysa
9. Uszy wołu

Oba typy smoków potrafią latać, ale tylko te europejskie mają skrzydła, które przypominają wyglądem skrzydła nietoperzy (dodajmy jednak, że istnieje kilka rzadkich azjatyckich smoków, które też mają skrzydła). Azjatyckie smoki latają przez chmury w sposób magiczny, nie posiadając kończyn, które mogłyby umożliwić latanie.

Cechy

Na Wawelu, proszę pana,
Mieszkał smok, co zawsze z rana
Zjadał prosię lub barana.

"Smok" autorstwa Jana Brzechwy

Smoki są potężnymi, niebezpiecznymi i inteligentnymi stworzeniami bez względu na to, do której mitologii ich przypiszemy. Ich zdolność do komunikowania się z ludźmi jest jednak zróżnicowana. W niektórych opowiadaniach, zarówno w Europie, jak i Azji, potrafią rozmawiać z ludźmi. W Chinach smoki są uważane za jedną część harmonijnej całości - jasny, męski, słoneczny yang w kontraście do fenghuanga (feniksowego), ciemnego, żeńskiego, księżycowego yin. Europejskie smoki prawie zawsze prowadzą dysputy z ludźmi - kradną ich bogactwo, zabijają zwierzęta hodowlane lub palą domostwa.

Smoki azjatyckie kojarzą się bardziej z wodą, wiatrem i deszczem. Mówi się, że znajdują się na dnie zbiorników wodnych lub na niebie, podczas gdy europejskie smoki mają zwykle legowiska w jaskiniach lub zamkach. Europejskie smoki potrafią ziać ogniem, jednak większość smoków azjatyckich nie. Jeśli smok w mitologii azjatyckiej "wypluwa" ogień, jest ogólnie postrzegany jako złowroga istota zesłana z nieba jako kara.

Życzliwość czy wrogość?

"Wątpić tedy nie przyjdzie nikomu, iże nie istnieje żaden zwierz równający się przepotężnemu smokowi, w jego majestacie i pełnej grozy sile, a tylko nieliczne bestie warte są tak pilnej uwagi uczonych mężów."

"Ars Draconis" autorstwa Gildasa Magnusa

Europejskie smoki są najczęściej przedstawiane jako stworzenia złowrogie, łapczywie gromadzące złoto, tchnące ogniem na niewinnych, pozostawiające po sobie ścieżkę zniszczenia. Azjatyckie smoki są jednak dobroczynnymi stworzeniami, przynoszącymi szczęście i dobrobyt gdziekolwiek się pojawią. Oba są potężnymi stworzeniami, ale azjatyckie smoki są postrzegane jako autorytet, często odnoszący się do cesarza lub reprezentujący go. Cesarze używali chińskiego znaku oznaczającego smoka do reprezentowania przedmiotów należących do władców. Na przykład siedziba cesarza lub jego łóżko w rzeczywistości należałoby tłumaczyć na język polski jako "siedzibę smoka" lub "legowisko smoka". Azjatyckie smoki są godne szacunku. Chińczycy twierdzą, że są potomkami smoków. Są one również reprezentowane w chińskim zodiaku przez niektóre lata księżycowe - jeśli urodziłeś się w 1928, 1940, 1952, 1964, 1976, 1988 lub 2000 roku, twój znak zodiaku to smok i charakteryzujesz się następującymi cechami: pewny siebie, inteligentny i entuzjastyczny. W latach smoka odnotowuje się znaczny wzrost liczby urodzeń. Europejskich smoków należy się bać i je zwalczać - czego dokonują wielcy rycerze lub hobbici z pierścieniami niewidzialności.

Źródło: MuseumCenter.org

czwartek, 16 styczeń 2020 13:00

Śmiercionośna loteria z Australii

7 lipca 1960 roku Freda Thorne pocałowała swojego syna, 8-letniego Graeme'a Thorne'a, na pożegnanie i wysłała go do szkoły. Graeme mieszkał w dwupokojowym mieszkaniu na parterze na Edward Street w Bondi w Australii wraz z matką, ojcem Bazilem i 3-letnią siostrą Belindą.

Niestety, to właśnie wtedy Freda po raz ostatni widziała swojego syna przy życiu. Chwilę po opuszczeniu domu stał się pierwszą ofiarą porwania dla okupu w historii Australii.

Tamtego ranka Graeme przebył pieszo niewielką odległość do ulic Wellington i O’Brien, aby poczekać na przyjaciółkę rodziny, Phyllis Smith, która codziennie odbierała go z tamtego miejsca, aby zabrać go do szkoły razem z jej dwoma synami. Kiedy przybyła na wyznaczone miejsce, Graeme'a tam nie było. Phyllis pojechała do mieszkania Thorne'ów, aby sprawdzić, czy jest tam Graeme - jednak go nie było. Freda natychmiast zadzwoniła na policję, aby zgłosić zaginięcie syna.

Około 9:40 Freda odebrała telefon i usłyszała przerażające słowa "Mam twojego chłopca". Porywacz żądał 25 tys. australijskich funtów (dolary zastąpiły je w 1966 roku) przed 17:00, dodając, że jeśli nie dostanie pieniędzy to "nakarmi nim rekiny". Sierżant Larry O'Shea, który był z Fredą, kiedy ta odebrała telefon, wziął słuchawkę i podał się za Bazila Thorne'a, męża Fredy. Powiedział porywaczowi, że nie ma dość pieniędzy, aby zapłacić okup. Larry nie wiedział, że w poprzednim miesiącu Bazil wygrał 100 tys. funtów w loterii Opera House.

W tamtych czasach zwycięzcy loterii zostawali gwiazdami z dnia na dzień. Rodzina Thorne poprzez zwycięstwo na loterii zmuszona była pogodzić się z pewnym rozgłosem i zostaniem bohaterami licznych relacji w mediach. Porywacz najwyraźniej obserwował rodzinę w telewizji z wielkim zainteresowaniem. Nakreślił ponury plan i po krótkim czasie zaczął obserwować rodzinę, aby poznać codzienną rutynę młodego chłopca.

Porywacz zadzwonił ponownie około 10 minut później. Przekazał instrukcje - rodzina powinna włożyć pieniądze do dwóch papierowych toreb. Nagle się rozłączył - i nigdy nie oddzwonił.

Około 40 funkcjonariuszy przeszukiwało pobliski obszar w poszukiwaniu wskazówek. Przeszukali każdy dom i mieszkanie w okolicy. Sprawa ta stała się jedną z największych operacji policyjnych w historii Australii. Pierwszy trop pojawił się następnego dnia, gdy pusty plecak Graeme'a został znaleziony w krzakach w pobliżu miejsca, gdzie miał spotkać się z Phyllis Smith. Kilka dni później śledczy znaleźli czapkę chłopca, płaszcz przeciwdeszczowy i pudełko na lunch około 1,5 km od wspomnianego plecaka.

8 lipca wystosowano nagrodę w wysokości 5000 funtów, a plakaty osób zaginionych przedstawiające uśmiechniętą twarz Graeme'a zostały rozwieszone po mieście.

Miesiąc później dotarła przerażająca wiadomość, której rodzina obawiała się od pierwszego dnia. 16 sierpnia ciało Graeme'a znaleziono na polu w Grandview Grove w Seaforth (Sydney). Było owinięte kocem w kratę i związane sznurkiem. Zakneblowano go szalikiem, a ciało umieszczono pod skałą. Sekcja zwłok wykazała, że zmarł już 24 godziny po uprowadzeniu. Patolog nie mógł ustalić, czy zmarł na skutek uduszenia czy złamania czaszki - a może obu tych przyczyn.

Analiza kryminalistyczna na miejscu zbrodni wykazała dwa rodzaje liści cyprysów, trzy odmiany ludzkich włosów, w tym farbowane blond włosy i trochę sierści pekińczyka. Próbki gleby wykazały również drobne fragmenty różowej substancji zidentyfikowanej jako zaprawa wapienna. Dochodzenie w sprawie tych ustaleń połączone z przesłuchaniami naocznych świadków doprowadziło policję do domu węgierskiego migranta Stephena Leslie Bradleya. Miał dwa cyprysy, a do budowy domu używał różowej zaprawy. Jego żona, Magda Bradley, miała farbowane blond włosy, a także pekińczyka. Zanim policja przybyła by go aresztować, mężczyzna uciekł z kraju.

W rzeczywistości Bradley był już wcześniej przesłuchiwany przez śledczych w związku z porwaniem Graeme'a. Świadek zauważył Graeme'a wchodzącego rano do niebieskiego forda. Śledczy podążyli za tą wskazówką i przesłuchali wielu kierowców, którzy posiadali taki samochód - jednym z nich był Bradley. Znalazł wówczas stosowne alibi, ale to go tak przeraziło, że po rutynowych przesłuchaniach postanowił uciec wraz z żoną i dziećmi.

Śledczy odkryli, że rodzina Bradleyów zakupiła bilety liniowca do Anglii przez Kolombo na Sri Lance. Kiedy Bradley schodził ze statku, policjanci czekali już na miejscu, aby go aresztować.

Po zatrzymaniu Bradley wyznał, że w dniu, w którym uprowadził Graeme'a, czekał w samochodzie Ford 1955 Customline w miejscu, w którym chłopiec był odbierany do szkoły. Porywacz powiedział, że fortelem zmusił Graeme'a do wejścia do samochodu, mówiąc mu, że to on musi zawieźć go do szkoły tego dnia. Chłopiec uwierzył i bez zastanowienia wskoczył do pojazdu.

Mężczyzna dodał, że po porwaniu chłopca pojechał do zacisznego zakątka Parku Stulecia, gdzie zawiązał szalik wokół ust Graeme'a, aby ten nie krzyczał ani nie płakał. Następnie zamknął go w bagażniku samochodu i pojechał do swojego domu w Clontarf. Po drodze zatrzymał się przy automacie telefonicznym, by zażądać okupu.

Kiedy dotarli do domu Bradleya, ten otworzył bagażnik i zauważył, że Graeme niemal udusił się na śmierć. Wyjął mu szalik z ust i udusił młodego chłopca, po czym uderzył go w głowę drewnianym kijem. Następnie związał ręce i nogi Graeme'a, owinął ciało kocem i wrzucił z powrotem do bagażnika. Bradley zawiózł zwłoki Graeme do pobliskiego Seaforthu, gdzie zatrzymał się na pustej parceli, którą zresztą kiedyś zamierzał kupić. Ukrył ciało pod wystającą półką skalną, gdzie leżało przez następne pięć tygodni.

20 marca 1961 roku rozpoczął się proces Bradleya. Zainteresowanie publiczne sięgało zenitu - niektórzy nawet rozbijali namioty przed sądem na noc, aby upewnić się, że nie przegapili rozprawy stulecia. Sprawa opierała się na wielu poszlakach, a dowody sądowe przeciwko Bradleyowi były naprawdę obciążające i 29 marca mężczyzna został skazany na dożywocie. Zmarł na atak serca 6 października 1968 roku w wieku 45 lat.

Ten tragiczny przypadek doprowadził do zmiany procedur wygrywania w loteriach w Australii, a zwycięzcy mają teraz możliwość zachowania anonimowości.

Źródło: Morbidology

W Indiach użycie klaksonu nie oznacza agresji kierowcy - to po prostu jedyny sposób na przetrwanie w tamtejszym, niesamowicie chaotycznym, ruchu ulicznym. W 2012 roku niemiecki gigant Audi rozpoczął produkcję specjalnych, głośniejszych i bardziej wytrzymałych klaksonów przeznaczonych na rynek w Indiach.

Michael Perschke, dyrektor Audi India, w wywiadzie dla indyjskiej gazety finansowej Mint wyjaśnił, że klaksony w indyjskich Audi pochodzą od innych dostawców niż w pozostałych krajach i wykorzystują inne ustawienia. Audi testowało je poprzez "dwutygodniowe ciągłe trąbienie". Perschke tak wyjaśniał potrzebę konstruowania tych mocniejszych klaksonów:

- Na przykład taki klakson europejski zużyje się tutaj w tydzień lub dwa. Przy tej ilości trąbienia w Mumbaju codziennie robimy to, co robi przeciętny Niemiec w ciągu całego roku.

Kanadyjska gazeta The Globe And Mail zwraca uwagę, że rosnący wskaźnik utraty słuchu w Indiach jest z pewnością związany z hałasem ulicznym, a rażące lekceważenie regulowanych poziomów decybeli w tym kraju nie jest niczym nowym.

Źródło: jalopnik.com

Pod koniec stycznia minie 15 lat od jednego z najtragiczniejszych wypadków z udziałem pociągu w nowożytnych Stanach Zjednoczonych. W wyniku zderzenia z SUV-em porzuconym na torach zginęło 11 osób, co do dzisiaj uważane jest za niezwykle szokujące wydarzenie dla lokalnej społeczności w Glendale.

Sieć pociągowa Metrolink wydała miliony dolarów na udoskonalenie swoich wagonów i nadal inwestuje pieniądze we wprowadzanie nowych technologii, tak aby uniknąć dalszych wypadków tych rozmiarów. Tragedia z Glendale jest dla nich czynnikiem motywującym do ulepszania środków ostrożności.

- Przeszliśmy długą drogę od tamtych czasów i z pewnością możemy dziś dość bezpiecznie i pewnie stwierdzić, iż jesteśmy najbezpieczniejszą linią kolejową w kraju - powiedział Jeff Lustgarten, rzecznik agencji.

Przypomnijmy - do zdarzenia doszło krótko po godzinie 6 rano 26 stycznia 2005 roku. Pociąg 100 Metrolink jechał na południe, kiedy uderzył w SUV-a porzuconego na torach w pobliżu granicy Glendale i Los Angeles.

Pociąg wykoleił się i doszło do katastrofy, w której zginęło 11 osób, a prawie 200 zostało rannych.

Juan Manuel Alvarez, który powiedział śledczym, że zamierzał popełnić samobójstwo, w ostatniej chwili zmienił zdanie i opuścił samochód. Obecnie odsiaduje 11 kar dożywotnich.

Metrolink w 2009 roku zgodził się zapłacić około 39 milionów dolarów w ramach ugody.

Wypadek ten uważany był za najtragiczniejszy w historii USA aż przez trzy lata, jednak we wrześniu 2008 roku pociąg osobowy zderzył się z towarowym odpowiednikiem od Union Pacific w Chatsworth, zabijając przy tym 25 osób.

- W 2010 roku Metrolink rozpoczął produkcję wagonów pasażerskich i kabinowych wyposażonych w "technologię zarządzania energią zderzeniową" - powiedział Lustgarten.

Jego zdaniem są one zaprojektowane tak, aby zderzaki pochłaniały lwią część energii w przypadku kolizji. Mężczyzna dodał, że w środku zainstalowano "łamliwe" stoły, które po uderzeniu powinny się złożyć, aby ograniczyć ewentualne obrażenia.

Prawie 140 nowych wagonów zostało zakupionych w cenie 210 milionów dolarów.

Po tragedii w Chatsworth, do której doszło po tym jak konduktor pisał SMS-y, zainstalowano kamery, aby upewnić się, że załoga sumiennie wykonuje swoją pracę.

Najnowszym "środkiem odstraszającym", który został wprowadzony w życie, jest system kontroli pozytywnej pociągu, który Lustgarten określił jako jedną z największych technologii ratujących życie, jaką widział przemysł kolejowy.

- Jest to technologia oparta na społeczności i globalnym pozycjonowaniu, która pozwala na przejęcie naszych pociągów, bezpieczne sterowanie i wyłączenie ich, jeśli konduktor nie robi tego, co powinien - powiedział Lustgarten.

Źródło: LA Times

Freddie Figgers jako niemowlę został porzucony obok śmietnika na terenach wiejskich Florydy. Przypadkowy przechodzień zauważył go i wezwał policję. Freddie został skierowany do szpitala, w którym przebywał przez 2 dni, gdzie zajęto się jego drobnymi obrażeniami.

Po otrzymaniu pomocy lekarskiej Freddie został umieszczony w systemie opieki zastępczej. Został przyjęty przez Nathana i Betty Figgers, którzy mieszkali w pobliskim Quincy na Florydzie i mieli już własną córkę. Figgersowie, etatowi rodzice zastępczy, szybko postanowili adoptować Freddiego.

Dorastając, Freddie był wyśmiewany przez inne dzieci, które nazywały go "śmietnikowym dzieckiem".

- Jest to obszar wiejski, więc wszyscy się o tym dowiedzieli - powiedział Figgers, który ma teraz 30 lat. - Moi rodzice powiedzieli mi prawdę o tym, co się wydarzyło, kiedy nieco podrosłem. Dużo o tym myślałem jako dziecko i muszę przyznać, że było to naprawdę zawstydzające, gdy byłem młodszy.

W okresie nauki w szkole podstawowej Freddie odnalazł pasję do komputerów. Jego tata, Nathan, kupił Freddiemu starego Macintosha z 1989 roku w sklepie z artykułami używanymi za 25 dolarów.

- Pomyślał, że komputer może pomóc mi w ucieczce przed zmartwieniami - oznajmił Figgers.

Podziałało. W wieku zaledwie 9 lat Freddie był w stanie demontować i ponownie składać komputer. Później zorientował się, jak użyć starych części radia, aby naprawić komputer Macintosh, tak aby ten mógł się włączyć.

- Nadal go posiadam - wyjawił Figgers o swoim pierwszym komputerze. - To właśnie on wzbudził moje zainteresowanie technologią.

W wieku 13 lat Freddie był tak dobry w majstrowaniu przy komputerach, że miasto Quincy zaczęło go zatrudniać do naprawy komputerów. W wieku 15 lat założył swoją pierwszą firmę z siedzibą w salonie rodziców o nazwie Figgers Computers. Specjalizował się w naprawianiu komputerów i pomaganiu klientom w przechowywaniu danych na serwerach, które stworzył.

- Nie poleciłbym mojej ścieżki każdemu - powiedział Figgers, nawiązując do rezygnacji ze studiów. - Ale to zadziałało w moim przypadku. Kiedy miałem 17 lat, miałem 150 klientów, którzy potrzebowali stron internetowych i miejsca na ich pliki. Po prostu dalej ciągnąłem ten wózek.

Kiedy Freddie był 20-latkiem, Nathan Figgers zaczął cierpieć na chorobę Alzheimera. Zanim Nathan zmarł w 2014 roku, Freddie wynalazł dwukierunkowe urządzenie komunikacyjne GPS, które pomagało znaleźć i śledzić tatę, kiedy ten błąkał się gdzieś będąc zdezorientowanym.

- Stworzyłem urządzenie, które można było włożyć do buta, co pozwoli mi go wyśledzić, a także porozmawiać z nim przez tenże but - oświadczył Figgers. - Trudno było obserwować, jak upada - tego się nie zapomni. Zawsze byłem bardzo wdzięczny jemu i mojej mamie. Nauczyli mnie, że okoliczności nie powinny określać tego kim jestem.

Pomimo tych trudnych okoliczności Freddie był w stanie sprzedać swój wynalazek śledzenia GPS nieujawnionej firmie za 2,2 miliona dolarów w 2012 roku mając 23 lata.

Jego prywatna firma Figgers Wireless, która sprzedaje smartfony i plany transmisji danych, została wyceniona w 2017 roku na ponad 62 miliony dolarów. Figgers jest dumny ze swojej działalności, ale twierdzi, że nadal jest pasjonatem łączenia technologii z opieką zdrowotną i bezpieczeństwem.

- Najlepsze, co człowiek może zrobić, to wpłynąć na drugą osobę - skomentował.

Mężczyzna sprzedaje bezprzewodowy glukometr dla osób z cukrzycą, który pozwala pacjentom pobierać i udostępniać poziomy glukozy za pośrednictwem technologii Bluetooth. Pracuje też nad projektem podobnym do technologii "inteligentnych butów", aby pomóc rodzinom w utrzymywaniu kontaktów z bliskimi doświadczającymi bezdomności.

- To mógłbym być ja na ulicach - mógłbym być bezdomny lub martwy, gdyby nie znaleziono mnie przy tamtym śmietniku.

Freddie dowiedział się, kiedy dorastał, że jego biologiczna matka była prostytutką uzależnioną od narkotyków. Nigdy jej nie spotkał i utrzymuje, że nie jest tym zainteresowany.

- Moi rodzice adoptowali mnie i dali mi miłość i przyszłość - powiedział. - Starali się, aby świat był lepszym miejscem, a teraz to właśnie jest tym, co chcę robić osobiście.

Źródło: LightWorkers.com

Każdy, kto obejrzał w swoim życiu legendarną komedię pt. "Monty Python i Święty Graal", z pewnością kojarzy postać Czarnego Rycerza, który wyraźnie bagatelizował zadane mu obrażenia podczas walki - ba, zdawał się nie zwracać uwagi na fakt, że właśnie odciętu mu ramię. Okazuje się, że postać ta była luźno wzorowana na pewnym zapaśniku ze starożytnej Grecji.

Arrichion, bo o nim mowa, był mistrzem pankrationu (sztuki walki łączącej boks i zapasy) w starożytnych igrzyskach olimpijskich. Zmarł, broniąc swojego tytułu mistrzowskiego na 54. olimpiadzie z 564 roku pne. Sportowiec ten był opisywany jako "najbardziej znany ze wszystkich zawodników pankrationu".

Mężczyzna ten był czempionem pankrationu na 52. i 53. olimpiadzie (odpowiednio 572 pne i 568 pne). Jego fatalną w skutkach walkę opisał geograf Pauzaniasz i Filostratus młodszy. Według tego pierwszego:

"Gdy bowiem walczył o wieniec oliwny z ostatnim pozostałym konkurentem, kimkolwiek on był, przeciwnik zaatakował pierwszy i chwycił Arrichiona, obejmując go nogami, a jednocześnie ścisnął szyję rękami. Arrichion wykręcił palce u stóp przeciwnika, ale zmarł z powodu uduszenia; jednak ten, który udusił Arrichiona, musiał się poddać z powodu bólu palca u nogi. Eleanie ukoronowali i ogłosili zwłoki Arrichiona jako zwycięzcę pojedynku".

Filostrat z Aten pisze w swoim Gymnasticus, że niepoddanie się przeciwnikowi było wynikiem słów trenera Arrichiona, Eryxiasa, który wykrzyknął: "Cóż za szlachetne epitafium: Nigdy nie został pokonany na Olimpii".

Zwycięski posąg Arrichiona został postawiony w Figalii - z kolei coś, co uważa się za ten sam posąg, jest teraz eksponatem w muzeum w Olimpii. Jest to jedna z najstarszych olimpijskich statuet zwycięzcy.

Arrichion był bohaterem wiersza autorstwa Jeanette Threlfall, w którym poetka ubolewa nad tym, że sportowiec żył i zmarł, zanim św. Paweł wprowadził chrześcijaństwo do Grecji.

O tym, że postać Czarnego Rycerza była wzorowana na Arrichionie opowiadał John Cleese w materiałach dodatkowych na DVD. Nauczyciel Cleese'a miał opowiadać historie o niesamowicie walecznych zapaśnikach rzymskich, co utkwiło mu w głowie. Jak się później okazało, nauczyciel najprawdopodobniej pomylił Rzymian z Grekami, a jego opowiadania najbardziej pasują właśnie do postaci Arrichiona.

Źródło: Wikipedia

Free Joomla! template by L.THEME