Mistrz, gigant, niezwykły talent, mesjasz muzyki, geniusz, najlepszy, najbardziej wpływowy. To tylko niektóre etykiety, które są często używane do opisywania Ludwiga van Beethovena. Czym tak naprawdę był? Jak ważny był on w gronie wybitnych muzyków? Ten artykuł dotyczy wpływu, jaki Beethoven miał na muzykę i zajmujących się nią artystów.

Ludwig van Beethoven był rzeczywiście kamieniem węgielnym w historii muzyki. Po nim w muzyce nic już nie było takie samo. Żył w czasach, gdy muzyka była uważana za gorszą formę sztuki w porównaniu do śpiewu, literatury czy malarstwa. Muzyk był tylko zawodem, osobą, która tworzy muzykę - ładne i zrównoważone miłe melodie. Niczym szewc, którego zadaniem było wytwarzanie butów. Nie więcej nie mniej!

Dla Beethovena muzyka była najwyższą formą sztuki. Uważał, że muzyka pochodzi z nieba, a jej zadaniem jest zmienić publiczność i uczynić ludzkość lepszą. Był człowiekiem na misji od Boga. Nawet w testamencie z Heiligenstadt pisze o tym powołaniu, które jest jedynym powodem jego egzystencji. Gdy tylko przybył do Wiednia i zaczął występować publicznie, działał jako przedstawiciel tego najwyższego powołania. Zażądał pełnej uwagi do swojej muzyki, co było wtedy czymś, czego nigdy wcześniej nie spotkano. Nawet w przypadku występowania dla wysokiej arystokracji w Wiedniu - jeśli publiczność nie zachowywałaby się właściwie, był w stanie przerwać zabawę, nazwać arystokratów świniami i opuścić salę. Był to zatem człowiek, który traktował ich jak równych na własnych warunkach. Muzyka nie była już tylko melodią w tle, dzięki której rozmowa stawała się przyjemniejsza. Muzyka i słuchanie jej stało się sztuką, niemal religią, w której publiczność słusznie spodziewała się, że zostanie poruszona, że pojawią się emocje i uniesienie do wymiarów duchowych.

Jednym bardzo ważnym dziedzictwem Beethovena jest nadanie początkom statusu muzyka, artysty. Gwiazdy rocka - jak powiedzieliby współcześni ludzie. Jest postacią podobną do proroków ze Starego Testamentu, całkowitym oddaniem powołaniu, walką z nieświadomą publicznością i krytykami, dotykaniem dusz przekazem w formie muzyki. W ten sposób narodziła się heroiczna, romantyczna muzyka.

Głuchota to kolejny czynnik, który przyczynił się do romantycznego wizerunku kompozytora. Jest jak postać biblijna, otrzymująca tak wielki talent, tak wielkie objawienie, że Bóg dotknął jego uszu na wzór ciernia w ciele św. Pawła, aby uchronić umysł i krew przed pychą.

Zadziwiające jest, jak wielki wpływ wywarł on na muzyków. Rossini odwiedził go w Wiedniu, co opisał następująco: "Stałem przed nim, jak motyl przed lwem". Franz Schubert wyznał na łożu śmierci, słuchając kwartetu Beethovena: "Kto kiedykolwiek może stworzyć coś po Beethovenie?". Johannes Brahms odmówił wykonywania symfonii przez 21 lat(!), mówiąc do swoich przyjaciół i sympatyków: "Nigdy nie napiszę symfonii, nie macie pojęcia, jak czują się twórcy jak my, kiedy słyszymy takiego giganta [Beethovena]". Od śmierci Beethovena muzycy są zarówno inspirowani, jak i onieśmielani przez geniusz tego muzycznego bohatera i jego wpływ - nawet dzisiaj!

Podsumowując, należy podkreślić, że po Beethovenie żaden muzyk nie podszedł do swojego rzemiosła jak wcześniej. Jego duch jest wyczuwalny przy wszystkich kompozytorach, którzy pragną służyć najwyższemu wezwaniu do tworzenia muzyki. Niedopuszczalna jest praca połowiczna - niemal ukończona lub o PRAWIE idealnej jakości! Sama muzyka ma inną rolę, powinna wpływać na odbiorców, w razie potrzeby przełamując zasady kompozycyjne, wyzwalając twórczą energię na swój własny sposób. Zmieniło się także postrzeganie bycia słuchaczem. Publiczność ma się skupić na muzyce, poczuć ją sercem, dać się ponieść emocjom.

Źródło: PopularBeethoven.com

Free Joomla! template by L.THEME