Z uwagi na coraz większe zagrożenie ze strony rosnącej populacji kleszczy oraz rozprzestrzeniania boreliozy, wielu miłośników przyrody w USA chętnie zaprasza na swoje podwórka oposy - dlaczego? Naukowcy odkryli, że torbacze te funkcjonują niemal jak mały odkurzacz przeciwko kleszczom - jeden osobnik jest w stanie pochłonąć około 5000 sztuk w sezonie.

- Okazuje się, że oposy to doskonali czyściciele. Nigdy wcześniej nie zwracaliśmy uwagi na to, że potrafią one pożreć ponad 95% żerujących na nich kleszczy. Tak więc taki dydelf spaceruje sobie po lesie, "odkurza" go ze znajdujących się w nim kleszczy, doprowadzając do eksterminacji ponad 90% tych pajęczaków, czym znacznie przyczynia się do ochrony naszego zdrowia - oznajmił Rick Ostfeld z Cary Institute of Ecosystem Studies.

Kolejne zalety

Oposy są bardzo pożyteczne dla ekosystemu i środowiska, nie tylko z uwagi na swoje "zmiatanie" kleszczy. Polują również na karaluchy, szczury i myszy - a dodatkowo pożerają także szczątki innych zwierząt (innymi słowy - padlinę). Z kolei ogrodnicy nie kryją zadowolenia z faktu, że oposy lubią również zajadać się ślimakami oraz przejrzałymi owocami.

Sympatyczne torbacze są także odporne na jad węży i zdarza im się atakować te gady - wliczając w to jadowite gatunki takie jak żmije czy grzechotniki. Tak więc przebywanie w sąsiedztwie oposów może znacząco zniwelować szanse na spotkanie takich węży na swojej drodze.

Nocna zmiana

Dorosłe oposy są samotnikami aktywnymi w nocy, które mieszkają w norach i szczelinach - nigdy nie budują własnych gniazd, preferują zajmować te już istniejące. Schronienia szukają pod ziemią, na drzewach - ale potrafią ulokować się niemal wszędzie.

W obliczu zagrożenia oposy zastygają w miejscu i udają martwe. Nie mają nad tym kontroli - być może rzeczywiście strach jest dla nich paraliżujący albo wytworzyły one taki odruch w procesie ewolucji, gdyż niemal każdy drapieżnik jest w stanie ich dogonić. Taki osobnik w stanie katatonii ocknie się po upływie jednej lub dwóch godzin, jeśli pozostanie nietknięty.

Ten niesamowity zwierzak jest jedynym przedstawicielem torbaczy w Ameryce Północnej. W trakcie tzw. Wielkiej Migracji Amerykańskiej, do której doszło około 3 miliony lat temu, opos był jedynym torbaczem, który potrafił przenieść się z Ameryki Południowej na północ i przetrwać w tamtejszych warunkach.

W ramach ciekawostki warto dodać, że oposy rozmnażają się dwa razy w ciągu roku. Po udanym sparowaniu samiec opuszcza partnerkę i nigdy do niej nie wraca. Po trwającej od 12 do 13 dni ciąży samica wydaje na świat nawet do 20 młodych w jednym miocie.

Źródło: National Wildlife Federation

Pewna kobieta przez lata odczuwała dziwny dyskomfort w prawym oku, ale tłumaczyła to sobie tym, że jej organizm przechodzi po prostu pewne zmiany i nie warto się nad tym głowić.

Szczęśliwą, w przypadku 67-latki, okazała się rutynowa operacja zaćmy, kiedy to lekarze odkryli źródło jej niedogodności i usunęli ją w listopadzie 2017 roku. Okazało się, że oko kobiety stało się domem dla twardej, niebieskawej masy złożonej z prawie 30 soczewek kontaktowych sklejonych ze sobą śluzem.

Zlepek, który odkrył zespół medyczny, opisano początkowo jako składający się z 17 soczewek. Dalsze badania wykazały, że w rzeczywistości liczba ta była o 10 większa.

- Wszyscy byliśmy zszokowani, że pacjentka tego nie zauważyła - oznajmiła doktor Rupal Morjaria, oftalmolog z Wielkiej Brytanii i jeden z trzech autorów raportu dotyczącego tego przypadku.

Nie wiadomo jak długo soczewki znajdowały się w oku kobiety, ale udało się ustalić, że przez 35 lat nosiła ona miesięczne soczewki - twierdzą lekarze. Operacja zaćmy została odroczona z powodu zwiększonego ryzyka infekcji, ale nieco później została ostatecznie przeprowadzona bez długotrwałych powikłań.

Dr Morjaria i jej koledzy po fachu spekulowali, że zły wzrok pacjentki i głęboko osadzone oczy mogły przyczynić się do tego, że nie zauważyła ona gromadzącej się masy.

- Stwierdziła, że ​​czuła pewien dyskomfort w oku, "jakby coś tam było w środku”, ale nie uważała, że ​​ma się czym martwić - opisuje okulistka.

- W Wielkiej Brytanii soczewki można uzyskać tylko po konsultacji ze specjalistą, ale można je też łatwo kupić online - dodaje dr Morjaria. - W przypadku tej pacjentki soczewki zostały umieszczone tak wysoko pod powieką, że nie były od razu dostrzegalne.

Zespół postanowił opublikować sprawę, aby szerzyć świadomość na temat bezpiecznego stosowania soczewek kontaktowych. Oczywiście soczewki mogą być skutecznym sposobem korygowania wzroku, ale eksperci podkreślają, że należy ich używać ze szczególną ostrożnością.

- Pacjentka koniec końców miał szczęście, jednak "nadmierne" zakładanie soczewek kontaktowych może powodować komplikacje wzrokowe - oświadczyła dr Morjaria.

W lecie 2016 roku Centrum Kontroli i Prewencji Chorób poinformowało, że około 41 milionów ludzi w Stanach Zjednoczonych nosi soczewki kontaktowe. Tylko niewielki procent cierpi na poważne infekcje oczu związane z tymi urządzeniami optycznymi.

Aby zmniejszyć ryzyko infekcji, eksperci zalecają unikać spania w soczewkach kontaktowych bez omawiania tego z okulistą, nie mieszać starego i nowego roztworu soczewek kontaktowych oraz wymieniać soczewki zgodnie z zaleceniami.

Zlepek 27 soczewek został odkryty przez anestezjologa Richarda Crombie i została usunięta przez doktora Amita Patela, okulistę. Obaj byli autorami raportu wraz z dr Morjarią.

Źródło: The New York Times

"Żołądek deserowy". Wszyscy doświadczyliśmy tego doznania smakowego. Zdarza się to tylko w tym przeklętym momencie, kiedy akurat jemy posiłek. To w zasadzie część ludzkiego funkcjonowania.

Jesz pyszny i sycący obiad, czujesz się pełny po brzegi, ale kiedy pada piękne pytanie „Może jeszcze deser?” , to zawsze kończy się odpowiedzią twierdzącą - ku rozpaczy naszego żołądka.

To prawda - zawsze znajdziemy miejsce na deser, bez względu na to, czy pobudzamy to uczucie samym deserem, czy nie (słowa uznania, jeśli masz wystarczająco silną wolę). Ale dlaczego tak się dzieje?

Według Russella Keasta - profesora nauk sensorycznych i żywnościowych oraz dyrektora Centrum Zaawansowanej Nauki Sensorycznej na Uniwersytecie Deakin - istnieje naukowe potwierdzenie zjawiska zwanego sensorycznym uczuciem sytości lub tzw. „żołądkiem deserowym”.

- Główną przyczyną jest w tym przypadku zjawisko zwane sensorycznym uczuciem sytości. Zasadniczo jest to to czego doświadczamy, kiedy spożywamy jeden posiłek aż do totalnej sytości. Nasze zmysły podpowiadają nam, że nie chcemy już dłużej jeść tego konkretnego pokarmu, innymi słowy - jesteśmy pełni - powiedział Keast w rozmowie z "Huffington Post Australia".

Częściową odpowiedzią jest tak naprawdę nuda zmysłowa - jedzenie, które nas ekscytuje obiecując pyszne przysmaki, staje się teraz nudne. Jesteśmy zaspokojeni, ale w połączeniu tego z faktem, że nasz system wykrywania smaku jest przeładowany smakiem żywności, co pomaga nam w zaprzestaniu dalszego jedzenia.

- Następnie prezentujesz zmysłom deser, nowe doznania smakowe, inny profil w odniesieniu do tego, czym się już znudziliśmy. Może wyglądać i pachnieć dobrze, a (z doświadczenia) wiemy, że słodkie równa się atrakcyjne. Zażegnanie nudy pokarmowej i oczekiwanie ponownie wyzwalają apetyt - stąd mamy do czynienia z deserowym żołądkiem.

Na chłopski rozum kolacja jest nudna w porównaniu z potrawą, którą są: rozmaite lody, ciasta, ciastka, czekolada czy lizaki. A nasze mózgi natychmiastowo to rozpoznają i nawet nadpisują sygnały przyjemności (tj. deseru) kosztem sygnałów sytości (uczucia "pełności").

- Sygnały sytości są przesłonięte przyjemnym oczekiwaniem na nowe jedzenie - oznajmił Keast. - Jeśli prezentujemy zmysłom to samo jedzenie, pragnienie konsumowania więcej tego samego nie ma prawa mieć miejsca.

Keast rzeczywiście zbadał i przetestował to zjawisko, a wyniki są naprawdę fascynujące.

- Aby ocenić sensoryczną sytość, zapewniamy uczestnikom naszych testów 300 ml truskawkowego koktajlu mlecznego (lub inny smak czy inny rodzaj jedzenia) - wyjaśnił Keast.

- Ogłaszamy im, że muszą zjeść całą porcję w dwie minuty. Po wymuszonym spożyciu dostarczamy te same pożywienie do znudzenia (czyli 700 ml truskawkowego koktajlu mlecznego) i prosimy uczestników, aby skonsumowali go tyle ile chcą. Mierzymy skonsumowaną ilość i czas potrzebny do jej spożycia.

- Podczas następnej wizyty uczestników zapewniamy te same 300 ml mlecznego koktajlu o smaku truskawkowym, który zostanie spożyty w ciągu dwóch minut. Jednak potem podajemy im 700 ml shake'a czekoladowego (a więc inny smak) i ponownie prosimy o spożycie takiej ilości, na jaką uczestnicy mają ochotę.

- Różnica między ilością mlecznego koktajlu czekoladowego a spożywanym mlecznym koktajlem truskawkowym jest miarą SSS (z ang. "sensorycznej sytości" - przyp. red.). Nowy smak jest zawsze konsumowany znacznie bardziej niż jeden i ten sam.

- Ważne jest również, aby pamiętać, że jedzenie musi być atrakcyjne dla konsumenta, aby efekt się pojawił. Jeśli najemy się do uczucia sensorycznej sytości i nowe jedzenie nie jest dla nas atrakcyjne, możemy ostatecznie zdecydować się nie spożywać kolejnego posiłku.

Co więcej, nasze żołądki mogą w rzeczywistości przywyknąć do dalszego spożywania po początkowym uczuciu "pełności", co oznacza, że ​​będziemy potrzebować więcej jedzenia, aby czuć się usatysfakcjonowanymi - co nie jest najlepsze dla naszych figur.

- Tak, nasz żołądek i fizjologia mają zdolność adsorbowania składników odżywczych i energii w nadmiarze. Prawdopodobnie był to świetny mechanizm przetrwania - w czasach, gdy posiłki były nad wyraz obfite, można było jeść, a twoje ciało przechowywało to, co mogło” - dodał Keast.

- Pomagało to w czasach głodu. Mechanizm ten nie jest już tak dobry, jeśli żyjemy w czasach, gdy jedzenie jest łatwo dostępne i często przystępne. Żołądek ma również elastyczność w przyjmowaniu pokarmu - słodkie związki pomagają żołądkowi zrelaksować się i przyjąć w nas więcej jedzenia.

Wszyscy wiemy, że jedzenie po osiągnięciu tego początkowego uczucia "pełności" (ekhem, np. jedzenie ogromnego pączka) nie sprawia, że ​​czujemy się dobrze. Stajemy się rozdęci, mamy uczucie dyskomfortu, a czasem nawet mdłości. Dlaczego więc nigdy się nie nauczymy na tych błędach?

- Wydaje się, że powinniśmy! Czujemy się nieswojo, bo za dużo jedliśmy i nasz system na to pozwala - oznajmił Keast.

- Jako, że słodki deser rozluźnia żołądek i doprowadza do nieco większej jego pojemności, to kiedy ten decyduje się na zwężenie, może powodować to nieprzyjemne odczucia. Organizm pracuje na pełnych obrotach, aby rozpocząć proces trawienia i pobierania składników odżywczych, ale wysyła jednocześnie sygnały do mózgu, aby przestać już jeść.

- Ale jak wiemy, połykanie pokarmu i niekomfortowa "pełność" są nieco opóźnione. Dlaczego się nie nauczymy na bazie tych "błędów"? Prawdopodobnie dlatego, że nie jest to choroba zagrażająca życiu, a zaledwie funkcja w tych obfitych czasach. Biologia, na bazie milionów lat ewolucji, zapewnia, że ​​możemy wchłonąć pokarmy, gdy są obfite.

Niech was szlag trafi, smaczne pączki, za bycie tak obfitymi.

Źródło: Huffington Post Australia

40 lat temu nastolatek o imieniu Jadav „Molai” Payeng zaczął sadzić nasiona wzdłuż jałowego odcinka gleby w pobliżu swego miejsca urodzenia w regionie Assam w północnych Indiach, aby stworzyć bezpieczną przystań dla dzikiej przyrody. Niedługo potem postanowił poświęcić swoje życie temu przedsięwzięciu, a więc przeprowadził się na miejsce, aby móc pracować w pełnym wymiarze czasu, tworząc nowy ekosystem leśny. I choć trudno w to uwierzyć, dzisiaj w miejscu tym znajduje się rozległa dżungla o powierzchni 1360 akrów (ok. 550 hektarów), którą Payeng zasadził w pojedynkę.

Reporterzy The Times of India odnaleźli Payenga w jego leśnym zaciszu domowym, aby dowiedzieć się więcej o tym, jak stworzył tak niezatarty ślad na krajobrazie.

Wszystko zaczęło się w 1979 roku, kiedy powodzie wyrzuciły olbrzymią liczbę węży na suchy ląd. Pewnego dnia, po tym, jak wody ustąpiły, Payeng, wówczas mający zaledwie 16 lat, znalazł miejsce "usiane" tymi martwymi gadami. To był punkt zwrotny w jego życiu.

- Węże ginęły w upale, bez jakiejkolwiek osłony drzew. Usiadłem i płakałem nad ich zwłokami. To była rzeź. Zaalarmowałem wydział leśny i zapytałem, czy mogą tam uprawiać drzewa. Usłyszałem, że nic tam nie urośnie Polecili mi bym spróbował posadzić tam bambus. To było bolesne, ale tak uczyniłem. Nie było nikogo, kto mógłby mi pomóc. Nikt nie był zainteresowany - mówi Payeng, który w 2019 roku obchodzi 56 urodziny.

Podczas gdy niezwykłe zaangażowanie Payenga w sadzenie pochłonęło wiele lat, aby uzyskać zasłużone uznanie na arenie międzynarodowej, nie trzeba było długo czekać na dzikie zwierzęta w regionie, które chciałyby skorzystać z tak wyprodukowanego lasu. Demonstrując głębokie zrozumienie równowagi ekologicznej, Payeng wprowadził nawet mrówki do swojego rozwijającego się ekosystemu, aby wzmocnić jego naturalną harmonię. Wkrótce bezcieniowy i wysuszony teren został przekształcony w samo-funkcjonujące środowisko, w którym mogła zamieszkać menażeria stworzeń. Las, zwany Molai, służy obecnie jako bezpieczna przystań dla wielu ptaków, jeleni, nosorożców, tygrysów i słoni - gatunków coraz bardziej narażonych na utratę siedlisk.

Pomimo popularności projektu Payenga, urzędnicy leśni w regionie po raz pierwszy dowiedzieli się o tym nowym lesie w 2008 roku - i od tego czasu zaczęli uznawać jego wysiłki za naprawdę niezwykłe, ale być może nie wystarczające.

- Jesteśmy zaskoczeni Payengiem i jego postawą - mówi Gunin Saikia, asystent konserwatora lasów. - Siedzi w tym od 40 lat. Gdyby robił to w jakimkolwiek innym kraju, zostałby okrzyknięty bohaterem.

Źródło: MNN.com

sobota, 23 marzec 2019 09:49

Ile zmysłów posiada człowiek?

Standardowa lista pięciu zmysłów tak naprawdę nie oddaje naszym ciałom uznania za wszystkie niesamowite rzeczy, które potrafią zrobić. Istnieje co najmniej tuzin innych rzeczy, które potrafimy wyczuwać.

Abyśmy mieli zmysł, konieczny jest sensor. Każdy sensor jest dostrojony do jednego konkretnego wrażenia. Na przykład w naszych oczach są sensory, które potrafią wykryć światło. Aby wyśledzić wszystkie zmysły danej osoby, najłatwiej jest skatalogować wszystkie sensory. Oto najbardziej rozsądna lista:

  • W naszych oczach posiadamy dwa różne typy sensorów światła. Jeden zestaw, określany czasami jako pręciki, wyczuwa natężenie światła i działa dobrze w przypadkach słabego oświetlenia. Drugi typ, zwany stożkami, może wyczuwać kolory (a właściwie trzy różne typy stożków dla trzech kolorów podstawowych) i do aktywacji wymagają dość intensywnego światła.
  • W naszych uszach wewnętrznych znajdują się sensory dźwięku.
  • Również w uszach znajdują się sensory, które pozwalają wykrywać orientację w polu grawitacyjnym - dają poczucie równowagi.
  • W skórze jest co najmniej pięć różnych typów zakończeń nerwowych: wrażliwych na: ciepło, zimno, ból, swędzenie i nacisk. Komórki te dają nam poczucie: dotyku, bólu, ciepła/zimna i swędzenia.
  • W nosie znajdują się sensory chemiczne, które dają nam zmysł węchu.
  • Na języku są receptory chemiczne, które dają nam poczucie smaku.
  • W twoich mięśniach i stawach są sensory, które mówią nam, gdzie znajdują się różne części ciała, a także informują nas o ruchu i napięciu mięśni. Zmysły te pozwalają nam na przykład dotknąć naszych dwóch palców wskazujących z zamkniętymi oczami.
  • W pęcherzu znajdują się sensory, które wskazują, kiedy należy oddać mocz. Tak samo jelito grube ma sensory, które wskazują, kiedy jest pełne.
  • Istnieją też zmysły głodu i pragnienia.

W zależności od tego, jak chcielibyśmy to policzyć, na liście znajduje się od 14 do 20 różnych zmysłów.

Zdarzają się ludzie, którzy wydają się posiadać jeszcze inne zmysły. Na przykład jest wiele osób, które wyczuwają zbliżające się zmiany pogody. Moja mama zawsze potrafiła wyczuć, kiedy miałem zrobić bałagan (zmysł znany również jako „oczy z tyłu głowy”). No i wielu ludzi wierzy, że mogą wyczuć, kiedy ktoś inny na nich patrzy, ale nie ma naukowego dowodu na którykolwiek z tych zmysłów - na tę chwilę.

Źródło: How Stuff Works

czwartek, 21 marzec 2019 14:59

Zamiast psa... gęś obronna

Sześć lat temu chińska policja radziła, by mieszkańcy prowincji Xinjiang zaopatrywali się w gęsi obronne zamiast psów w celu walki z trwającą falą przestępczości. Włamywacze znaleźli sposób na oszukanie czworonogów, ale nikt jeszcze nie przechytrzył gęsi - tak brzmiał główny argument funkcjonariuszy.

Dlaczego gęś?

Gęś obronna to nic innego jak to gęś domowa wykorzystywana jako zwierzę obronne zarówno w gospodarstwach domowych, jak i w innych przypadkach.

Uważa się, że gęsi mają doskonały wzrok i są „czujne i dociekliwe”, a przy tym odznaczają się silnymi instynktami terytorialnymi. Coraz częściej zgłaszane są ataki gęsi na ludzi. Pewien przypadek z 2001 roku doprowadził do precedensu prawnego, co spowodowało wypłatę odszkodowania pracowniczego w wysokości ponad 17 tys. dolarów dla poszkodowanego kuriera - było to pierwsze roszczenie pracowników Illinois z powodu ataku dzikiej zwierzyny.

Kolejny ciekawy przypadek to atak gęsi chroniących swoje gniazdo na kobietę poruszającą się na rowerze w Anglii. Ptaszyska doprowadziły do tego, że kobieta upadła z jednośladu i musiała być wysłana do szpitala. Z kolei pewien mieszkaniec Buffalo w stanie Nowy Jork zażądał ponad 2 milionów dolarów odszkodowania za atak gęsi, kiedy ten przebywał na działce sąsiada.

Zdarza się, że strażnicy parków zabijali całe stada agresywnych gęsi. Kanadyjskie ptaszyska w parkach Cincinnati były odpowiedzialne za strącanie ludzi z rowerów i łamanie ich kości, a ponadto zwracano uwagę na ich „plucie, syczenie, podejmowanie prób agresywnego dziobania”.

Takie agresywne, terytorialne zachowanie można wykorzystać do stworzenia obiecujących strażników. Gęsi są wystarczająco inteligentne, aby rozpoznać podejrzanych ludzi lub dźwięki z typowych bodźców. Ich głośne pokrzykiwanie zaalarmuje ludzi, gdy tylko gęsi zostaną zaniepokojone.

Tło historyczne

Gęsi obronne były wykorzystywane w odległej przeszłości i w czasach współczesnych. W starożytnym Rzymie gęsi były opisywane przez Tytusa Liwiusza jako naturalny alarm, gdy nadciągali Galowie (słynna bitwa nad rzeką Alią).

W nowoczesnych gospodarstwach gęsi są uważane za skuteczne w odstraszaniu drapieżników polujących na inne ptactwo domowe, a także węży. Podręczniki dotyczące bezpieczeństwa przemysłowego zalecają je do ochrony magazynów i innych izolowanych budynków. Niektóre źródła podają, że gęsi bywały używane do ochrony instalacji Dowództwa Obrony Powietrznej Stanów Zjednoczonych w Niemczech czy też jako Straż Szkocka w Ballantine's Distillery w Dumbarton w Szkocji. Warto również wspomnieć o wykorzystaniu ich do ochrony posterunku policji w Xinjiang w Chinach, gdzie miejscowa policja namawiała mieszkańców do korzystania z gęsi w taki sposób.

Odpowiednie rasy

Część ekspertów wymienia gęś afrykańską, gęś rzymską, gęś pomorską i gęś chińską jako najlepsze rasy do wykonywania "służby strażniczej". Dodają przy tym, że rasy afrykańskie i chińskie są szczególnie głośne, jednak "afrykanki" są jeszcze przy tym stosunkowo wielkie, co dodatkowo działa na ich korzyść.

Źródło: Wikipedia

środa, 20 marzec 2019 11:03

Dlaczego ludzkie piersi są tak duże?

  • Piersi są nad wyraz ludzkie - naszą planetę zamieszkuje ponad 5000 gatunków ssaków, jednak Homo sapiens są jedynymi formami życia ze "stałymi" piersiami.
  • Każdy inny ssak rozwija tymczasowe piersi podczas owulacji lub karmienia, aby produkować mleko dla młodych.
  • Obejrzyj film poniżej, aby dowiedzieć się, dlaczego ludzie ewoluowali, aby mieć piersi i z czego faktycznie się składają. Plik wideo zmontowano w języku angielskim.

Piersi mają różne kształty i rozmiary, ale łączy je jedna rzecz: są unikalne dla ludzi. Ponad 5000 gatunków ssaków zamieszkuje tę planetę. Jednak to właśnie Homo sapiens są jedynymi formami życia z trwałymi piersiami. Niektórzy mogą nazywać tę ludzką anomalię seksowną, ale rodzi to również pytanie: dlaczego ludzkie piersi są tak duże? Czy jest to efekt błędu ewolucyjnego?

Każdy inny ssak rozwija tymczasowe piersi podczas owulacji lub karmienia. Zasadniczo ich celem jest produkcja mleka. Więc kiedy mleko zniknie, piersi podzielą jego los. Nie dotyczy to jednak kobiet, których piersi tworzą się w okresie dojrzewania, a nie ciąży. Więc w pewnym momencie naszej ewolucji coś się zmieniło. Dlaczego? Dla przykładu w 1987 roku biolog Tim Caro zbadał siedem istniejących teorii na ten temat. Jedną z nich było to, że piersi pozwalały noworodkom na przyjmowanie mleka leżąc na biodrach matki, co umożliwiało ich rodzicielkom większą mobilność przy wielozadaniowości. Ale to nie wyjaśnia, dlaczego piersi utrzymują się po zakończeniu etapu karmienia.

Prawdopodobnie najbardziej popularna teoria została po raz pierwszy zaproponowana światu przez Karola Darwina, a później przebadana przez zoologa Desmonda Morrisa w jego książce z 1967 roku pt. „The Naked Ape”. Morris sugeruje, że piersi ewoluowały jako symbol seksu, aby "zastąpić" puchnący tył innych samic naczelnych podczas owulacji. Kiedy nasi przodkowie zaczęli chodzić prosto, narządy płciowe nie były jeszcze tak wyraziste, by je dostrzec. Tak więc mężczyźni nie mieli jednego oczywistego sposobu rozpoznania, kiedy kobieta była dojrzała seksualnie, w wyniku czego mogły powstać piersi. Teoria ta wyjaśniałaby przynajmniej, dlaczego klatki piersiowe kobiet rosną w okresie dojrzewania, ale nadal nie wyjaśnia, dlaczego utrzymają się one po menopauzie.

Przyjrzyjmy się bliżej ludzkim piersiom. Duża różnica polega na tym, że zawierają one więcej tłuszczu niż te u innych samic ssaków. Tłuszcz wypełnia tkankę piersi, nadając jej kształt. Trochę jak mleko, ale na stałe. Ludzkie piersi mogą stać się tak duże, że mogą powodować ból pleców i klatki piersiowej. Dlatego wiele kobiet decyduje się na redukcję piersi. Ponad 61 tys. przedstawicielek płci pięknej poddało się zabiegowi redukcji piersi w 2016 roku w samych Stanach Zjednoczonych. Jednak piersi są dla niektórych nie tylko niewygodne -mogą być też śmiertelne. Rak piersi jest czołową przyczyną zgonów związanych z rakiem u kobiet na całym świecie. Każdego roku dotyka około 1,5 miliona kobiet i zabił 570 tys. z nich w 2015 roku. Jednak według naukowców rak piersi nie jest powszechny wśród innych naczelnych. Może to wynikać z tego, że ryzyko zachorowania na raka wzrasta z wiekiem, a inne naczelne nie żyją wystarczająco długo, aby rozwinąć raka piersi. Może to również mieć coś wspólnego z samą stałą tkanką piersi.

Rena Callahan: "Rak występuje częściej w szybko dzielących się tkankach. Za każdym razem, gdy komórki się rodzą i umierają, w cyklu komórkowym istnieje możliwość popełnienia błędów w odbudowie DNA. I zasadniczo komórka z błędami może stać się komórką nowotworową. Tkanka piersi dzieli się w szybkim tempie, więc jest więcej możliwości popełnienia błędów. Może to wyjaśniać, dlaczego usunięcie obu piersi zmniejsza ryzyko raka piersi u kobiety o co najmniej 95%".

Oczywiście piersi mają swoje miejsce w kulturze i społeczeństwie ludzkim. Mogą sprawić, że kobiety będą czuły się pożądane, wyzwolone lub silne. Oczywiście pomogły one zbudować całe imperia oparte zwyczajnie na ich mocy przyciągania. Wygląda na to, że na lepsze lub gorsze ludzkie piersi są z nami po to, by zostać na dłużej.

Źródło: Business Insider

Polska organizacja charytatywna otrzymała rachunek w wysokości 10000 zł po tym, jak urządzenie śledzące umieszczone na bocianie białym został skradzione w Afryce - a umieszczona tam karta SIM posłużyła później do wykonania mnóstwa kosztownych połączeń telefonicznych.

środa, 30 styczeń 2019 10:31

Ptasi terror w Japonii

Mężczyźni ubrani w szare kombinezony przeszukują ulice i dachy w małych grupkach, mając na celu ochronę miasta przed zagrożeniem. Rozglądają się za charakterystycznymi znakami: rozdartymi workami na śmieci, wiązką gałęzi na słupach elektrycznych czy skrzydlatymi złoczyńcami we własnej osobie.

poniedziałek, 21 styczeń 2019 09:32

Dlaczego koty lubią przebywać w kartonach?

Hipotezą, która jest często przywoływana w przypadku upodobania kotów do chowania się i zabawy w kartonach jest ta mówiąca o tym, że są one drapieżnikami (mówiąc w kategoriach ewolucyjnych) - lubią więc zajmować przestrzeń, która zakrywa ich z każdej strony w celu ataku na potencjalną ofiarę. Cóż, są też inne hipotezy...

Free Joomla! template by L.THEME