Narkotykowych straszaków jest bez liku, ale histeria wokół fałszywych używek jest zawsze fascynująca. Nawet dzisiaj mityczne sposoby na zaćpanie się, od obrzydliwego nonsensu, jakim był Jenkem (inhalant i halucynogen stworzony ze sfermentowanych ludzkich zwłok), po cyfrowy absurd "i-dosing", wciąż pojawiają się w powszechnej świadomości. Ale niewiele z tych viralowych wpadek zbliża się do trwałego wpływu i jawnej głupoty z lat 60-tych, kiedy to ludzie zaczęli palić... skórki od bananów.

Pogłoski o bananach jako narkotykach zaczęły krążyć wśród hippisów w połowie lat 60. - Młodzi ludzie w latach 60. szukali nowych sposobów na zaćpanie się. To była bardzo eksperymentalna era, napędzana chyba najbardziej przez LSD i rosnące użycie trawki - mówi historyk William Rorabaugh, który napisał wiele książek o latach 60-tych, w tym "American Hippies". - Ale trawka była kosztowna, a hipisi mieli mało pieniędzy. Banany były tanie, więc jeśli skrawki bananów działały, to był to naprawdę tani haj. Dlatego ludzie dali się na to nabrać.

Jak opisano w obszernym artykule "Local East Village" z 2012 roku na temat historii tego szału, kontrkulturowy wydawca Paul Krassner twierdzi, że plotka zaczęła się w biurach wydawniczych The East Village Other. Zgodnie z wersją Krassnera o pochodzeniu mitu, redaktorzy gazety dyskutowali o mechanice działania LSD i serotoniny w mózgu, a następnie zaczęli się zastanawiać, czy coś bardziej naturalnego nie mogłoby wywołać tego samego efektu. Zdając sobie sprawę, że banany również zawierają serotoninę, zagorzali hippisi wymyślili koncepcję palenia bananów.

Dla przypomnienia - o ile prawdą jest, że banany zawierają pewną ilość serotoniny, to jest ona zbyt mała, aby przekroczyć barierę krew-mózg. Niemniej jednak, plotka szybko zyskała rozpędu na zasadach poczty pantoflowej.

Tak się złożyło, że na początku 1967 roku piosenka "Mellow Yellow" szkockiego autora tekstów i artysty Donovana trafiła do Stanów Zjednoczonych i w tamtym czasie wielu ludzi zakładało, że chodzi w niej o palenie skórek od bananów. Donovan później stwierdził, że piosenka opowiadała o żółtym wibratorze, ale słowa takie jak "Elektryczny banan / Będzie nagłym szałem / Elektryczny banan / Będzie następną fazą" nie pomogły w jednoznacznym interpretowaniu tekstu.

Niezależnie od tego, od czego zaczęło się to oszustwo, wydaje się, że to krótki artykuł w wydaniu kontrkulturowego magazynu Berkeley Barb z marca 1967 roku zapoczątkował większe szaleństwo. W swojej rubryce "Folk Scene" autor Ed Denson przedstawił "Przepis tygodnia", w którym opisał metodę przygotowywania skórek bananów do palenia, polegającą na wyskrobywaniu białej części skórki i suszeniu jej w piekarniku przed zwinięciem w jointa. Densen poinformował, że dowiedział się o tym przepisie od członków zespołu Country Joe and the Fish, którym również kierował. Główny wokalista zespołu również twierdzi, że był ojcem bananowego szaleństwa - na jednym z koncertów rozdał 500 bananowych jointów.

W tym samym numerze jeden z czytelników napisał, że zauważył wzmożoną obecność policji wokół bananowego stoiska w Berkeley w Kalifornii, co jeszcze bardziej uwiarygodniło bananowe oszustwo.

Od tego momentu bananowe szaleństwo zaczęło żyć własnym życiem. Jak zauważyła Judy Berman z Extra Crispy, wieść o nadających się do palenia bananach rozeszła się jak burza dzięki Syndykatowi Prasy Podziemnej, który pozwolił małym gazetom, takim jak Barb, na swobodne dzielenie się treściami między sobą.

Barb nadal donosił o rzekomych efektach działania skórek bananowych, publikując historie o tytułach takich jak "Pick Your Load, Banana or Toad" i "Mellow Yellow Future Bright", które zawierały fałszywe twierdzenia dotyczące różnych substancji zawartych w bananach, które to miały dostarczać im efekty psychodeliczne. Inne czasopisma hipisowskie zaczęły podchwytywać tę historię, nie wspominając o reklamach ludzi sprzedających oparte na bananach "psychodeliczne torebki podniecające" i tym podobne. Do końca marca 1967 roku historie o trendzie palenia bananów pojawiały się na stronach The New York Times i The Wall Street Journal. Mellow Yellow (fałszywy narkotyk, nie piosenka) pojawił się z impetem na rynku.

Szaleństwo stało się tak powszechne, że zaangażowała się w nie zarówno społeczność naukowa, jak i rząd. FDA stworzyła maszynę, w której przez trzy tygodnie z rzędu palono banany. Do maja ustalono to, co wiele osób odkryło już wcześniej: palenie bananów nie prowadziło do naćpania się. Kolejne badania przeprowadzone w listopadzie tego samego roku przez naukowców z NYU ponownie wykazały, że banany nie są narkotykiem. Mimo to, mit nadal się utrzymywał. - Wierzono w te rewelacje dopóki ktoś nie spróbował i nie stwierdził, że nic nie czuje. Oczywiście, niektórzy ludzie mówili znajomym, że to działa, tylko po to, by obserwować ich reakcję, gdy dowiadywali się prawdy - mówi Rorabaugh. - W danym otoczeniu nie trwało to dłużej niż kilka dni, ale gdy już się to miało, łatwo było przekazać ten pomysł innym w rozmowach telefonicznych lub listach, tylko po to, by przekazać żart dalej.

Palenie skórek od bananów nadal było popularnym pomysłem w kręgach hipisowskich, głównie jako gag, przez kolejne lata. - Woodstock był mniej więcej ostatnim momentem, kiedy o tym wspominano. Większość ludzi tam wiedziała, że to był żart, ale kilku dało się nabrać na spróbowanie - dodaje Rorabaugh. Ale nawet po przeminięciu Ery Wodnika, mit o halucynogennym bananie nie chciał umrzeć.

Przepis na przekształcenie skórek bananów w narkotyk został zawarty w książce, która wywołała milion mitów w szkole średniej, książce kucharskiej anarchisty, która została opublikowana w 1970 roku. W przepisie autora Williama Powella, który opisuje pracochłonny proces robienia pasty ze skrawków skórek, które następnie muszą być zredukowane do postaci proszku, twierdzi on, że banany zawierają coś, co nazywa się "bananadyną", skąd owoce te rzekomo czerpią swoje psychodeliczne działanie. To również nie było prawdą, ponieważ bananadyna nie istnieje.

Choć koncepcja palenia skórek od bananów jest dziś głównie przestrogą przed niektórymi głupszymi modami narkotykowymi z lat 60-tych, dzięki w dużej mierze internetowi, wciąż są tacy, którzy wierzą, że banany mogą sprawić, że będziemy na haju. Na przykład w 2013 roku więźniowie w więzieniu w Maine zostali przyłapani na paleniu skórek bananów, a administratorzy powiedzieli, że był to problem trwający od kilku miesięcy. Szybkie wyszukanie w Google hasła "palenie skórek bananów" pozwoli nawet zapoznać się z zaawansowanym przepisem na ekstrakcję "bannadyny", która wymaga poświęcenia 4,5 kilograma bananów. Zgodnie z tym wysoce podejrzanym przepisem, "kiedyś potrzebowano do tego celu 90 kilogramów, ale siła działania wzrosła 20-krotnie w ciągu ostatnich 30 lat".

Nowe szalone mity na temat narkotyków bez wątpienia będą powstawać tak długo, jak długo będą istnieć młodzi ludzie, którzy chcą się naćpać, ale prawdopodobnie nigdy nie będą tak spektakularne jak palenie skórek bananów.

Źródło: Gastro Obscura

Free Joomla! template by L.THEME