wtorek, 16 luty 2021 16:55

Albert Einstein i jego "Rok Cudów"

Przeszło sto lat temu Albert Einstein ukończył pracę naukową, która miała zmienić świat. Jego radykalne spojrzenie na naturę światła pomogło Einsteinowi przeistoczyć się z nieznanego urzędnika patentowego w geniusza stojącego w centrum dwudziestowiecznej fizyki.

Naukowcy nazywają rok 1905 Rokiem Cudów Alberta Einsteina - annus mirabilis. W ciągu kilku miesięcy Einstein napisał serię prac, które zmieniły sposób, w jaki postrzegamy wszechświat. Zawierały one, przykładowo, jego teorię szczególnej względności i słynne równanie E=mc².

Pierwsza praca opisywała jego cząsteczkową teorię światła, która stała się jednym z fundamentów współczesnej fizyki. Jak głosi legenda, Einstein był urzędnikiem w urzędzie patentowym, gdy wymyślił swoje radykalne teorie - ale był także doktorantem, który spędzał wolny czas, debatując z przyjaciółmi nad najnowszymi odkryciami fizyki.

W marcowym artykule z 1905 roku Einstein bezpośrednio zakwestionował ortodoksję fizyki - ortodoksję, która rosła i umacniała się przez ponad wiek, ortodoksję, która opierała się na eksperymentach i daleko idącej teorii.

Wszyscy fizycy w 1905 roku wiedzieli, czym jest światło. Niezależnie od tego, czy pochodziło ze Słońca, czy z żarówki, wiadomo było, że światło jest falą, to znaczy ciągiem jednakowo rozłożonych grzbietów oddzielonych jednakowo rozłożonymi rynnami, gdzie odległość między grzbietami (lub rynnami) określa kolor światła. Wszyscy uczeni wiedzieli bez wątpienia, że światło ma swój początek w źródle, rozchodzi się równomiernie i w sposób ciągły po całej dostępnej mu przestrzeni i rozchodzi się z miejsca na miejsce w postaci elektromagnetycznych grzbietów i koryt. Światło nazwano falą elektromagnetyczną lub, ogólniej, promieniowaniem elektromagnetycznym. W 1905 roku falowa natura światła była faktem stwierdzonym, niepodważalnym.

W obliczu tej powszechnie obowiązującej wiedzy Einstein zaproponował, że światło nie jest falą ciągłą, lecz składa się ze zlokalizowanych cząstek. Jak napisał Einstein we wstępie do swojej marcowej pracy: "Zgodnie z założeniem, które należy tu rozważyć, kiedy promień światła rozchodzi się z jakiegoś punktu, energia nie jest rozprowadzana w sposób ciągły po coraz większych przestrzeniach, ale składa się ze skończonej liczby kwantów energii, które są zlokalizowane w punktach przestrzeni, poruszają się bez podziału i mogą być absorbowane lub generowane tylko jako całość".

Zdanie to zostało nazwane "najbardziej 'rewolucyjnym' zdaniem napisanym przez fizyka XX wieku".

Einstein przewidział wpływ swojej pracy. W maju 1905 roku, zanim praca ukazała się drukiem, poinformował swojego przyjaciela Conrada Habichta, że nadchodząca praca na temat własności światła będzie "niezwykle rewolucyjna". Ze współczesnej perspektywy co najmniej trzy prace Einsteina z 1905 roku były podobnie nowatorskie, ale wówczas dla Einsteina tylko "założenie rozważane tutaj [w pracy marcowej]" stanowiło ostre zerwanie z ustaloną tradycją. Było ono rewolucyjne w tamtym czasie i takie pozostaje nadal. W czerwcu 1906 roku przyszły fizyk Max von Laue, laureat Nagrody Nobla, napisał do Einsteina jednoznacznie zaprzeczając jego założeniu:

"Kiedy na początku swojej ostatniej pracy formułuje Pan swoje heurystyczne stanowisko, że energia promieniowania może być pochłaniana i emitowana tylko w określonych skończonych kwantach, nie mam żadnych zastrzeżeń. Wszystkie Pańskie zastosowania również zgadzają się z tym sformułowaniem. Teraz nie jest to cecha procesów elektromagnetycznych w próżni, ale raczej emitującej lub absorbującej materii, a zatem promieniowanie nie składa się z kwantów światła, jak to jest napisanena stronie 6. Pańskiej pierwszej pracy - raczej tylko wtedy, gdy wymienia energię z materią, zachowuje się tak, jakby się z nich składało."

Von Laue był najwyraźniej skłonny przyznać, że w procesie emisji i absorpcji światła były zaangażowane kwanty, ale poza tym był nieugięty: światło podróżowało przez próżnię przestrzeni jako fala, a nie jako kwanty. Laue nie był w swoim przekonaniu odosobniony. W 1905 r. rozmiar odejścia Einsteina od usankcjonowanych przekonań na temat światła był tak niepokojący, że jego cząsteczkowa teoria światła nie została zaakceptowana przez dwie kolejne dekady.

Źródło: NPR.org

W 1977 roku brytyjski telewizyjny biuletyn informacyjny został przerwany przez głos podający się za "Galaktyczne Dowództwo Asztar" i polecający ludzkości porzucenie broni, aby mogła uczestniczyć w "przyszłym przebudzeniu" i "osiągnąć wyższy stan ewolucji". Po sześciu minutach transmisja wróciła do normy.

Informacje na ten temat podaje niezawodna angielskojęzyczna Wikipedia:

Wydarzenie znane jako "Przerwa w nadawaniu Southern Television" było zakłóceniem sygnału nadawczego, które miało miejsce 26 listopada 1977 roku w części południowej Anglii. Dźwięk audycji Southern Television został zastąpiony przez głos podający się za przedstawiciela 'Ashtar Galactic Command'. Mówca przekazał wiadomość, w której instruował ludzkość, aby porzuciła broń, by mogła uczestniczyć w "przyszłym przebudzeniu" i "osiągnąć wyższy stan ewolucji". Po sześciu minutach audycja powróciła do zaplanowanego programu.

Późniejsze dochodzenie wykazało, że nadajnik Hannington należący do Independent Broadcasting Authority retransmitował sygnał z małego, ale pobliskiego, nieautoryzowanego nadajnika, zamiast z zamierzonego źródła. Sprawca nie został nigdy zidentyfikowany.

Wydarzenie to wywołało setki telefonów od zaniepokojonych członków społeczeństwa i było szeroko relacjonowane w brytyjskich i amerykańskich gazetach. Doniesienia te są czasami sprzeczne, m.in. różnią się co do nazwy użytej przez mówcę i brzmienia jego komunikatu.

Szerszy opis

W sobotę 26 listopada 1977 roku, Andrew Gardner z ITN prowadził podsumowanie wiadomości.  O 17:10 obraz telewizyjny lekko się zachwiał, po czym nastąpiło głębokie buczenie. Dźwięk został zastąpiony zniekształconym głosem, który przez prawie sześć minut wygłaszał swą wiadomość.

Haker podawał się za Vrillona, przedstawiciela Galaktycznego Dowództwa Asztar ("Ashtar" to nazwa związana z komunikacją pozaziemską od 1952 roku). Relacje o tym zdarzeniu różnią się, niektórzy nazywają mówcę "Vrillonem" lub "Gillonem", a inni - "Asteronem".

Przerwa ustała wkrótce po dostarczeniu oświadczenia, a transmisje wróciły do normy na krótko przed końcem kreskówki Looney Tunes. Późnym wieczorem Southern Television przeprosiła za to, co opisała jako "przełamanie dźwięku" u niektórych odbiorników. ITN również poinformowała o tym incydencie w swoim własnym sobotnim biuletynie późnym wieczorem.

Transkrypcja wiadomości

Pełna transkrypcja wiadomości brzmi następująco:

Mówi do was głos Vrillona, przedstawiciela Galaktycznego Dowództwa Ashtar. Przez wiele lat widzieliście nas jako światła na niebie. Przemawiamy do was teraz w pokoju i mądrości, tak jak czyniliśmy z waszymi braćmi i siostrami na całej tej waszej planecie Ziemi. Przychodzimy, aby ostrzec was o przeznaczeniu waszej rasy i waszego świata, abyście mogli przekazać waszym bliźnim drogę, którą powinniście obrać, aby uniknąć katastrofy, która zagraża waszemu światu i istotom na naszych światach wokół was. Wszystko po to, abyście mogli uczestniczyć w wielkim przebudzeniu, gdy planeta przechodzi w Nową Erę Wodnika. Nowa Era może być czasem wielkiego pokoju i ewolucji dla waszej rasy, lecz tylko wtedy, gdy wasi władcy zostaną uświadomieni o złych siłach, które mogą przyćmić ich wyroki. Bądźcie teraz spokojni i słuchajcie, gdyż wasza szansa może się już nie powtórzyć. Cała wasza broń zła musi zostać usunięta. Czas konfliktu już minął i rasa, której jesteście częścią, może przejść do wyższych etapów swojej ewolucji, jeśli okażecie się tego godni. Macie niewiele czasu, żeby nauczyć się żyć razem w pokoju i dobrej woli. Małe grupy na całej planecie uczą się tego i istnieją po to, żeby przekazać wam wszystkim światło nadchodzącego Nowego Wieku. Możecie swobodnie przyjąć lub odrzucić ich nauki, lecz tylko ci, którzy nauczą się żyć w pokoju, przejdą do wyższych sfer duchowej ewolucji. Usłyszcie teraz głos Vrillona, przedstawiciela Galaktycznego Dowództwa Asztar, który mówi do was. Bądźcie świadomi tego, że obecnie na waszym świecie działa wielu fałszywych proroków i przewodników. Będą oni wysysać z was energię, którą nazywacie pieniędzmi i będą ją wykorzystywać do złych celów, dając wam w zamian bezwartościowy szlam. Wasze wewnętrzne Boskie Ja ochroni was przed tym. Musicie nauczyć się być wrażliwi na głos wewnątrz, który może wam powiedzieć, co jest prawdą, a co zamieszaniem, chaosem i nieprawdą. Nauczcie się słuchać głosu prawdy, który jest w was, a poprowadzicie siebie na ścieżkę ewolucji. To jest nasze przesłanie do naszych drogich przyjaciół. Obserwowaliśmy wasz wzrost przez wiele lat, jak wy również obserwowaliście nasze światła na waszym niebie. Wiecie teraz, że jesteśmy tutaj i że na waszej Ziemi i wokół niej jest więcej istot, niż przyznają wasi naukowcy. Jesteśmy głęboko zatroskani o was i waszą drogę do światła i zrobimy wszystko, co w naszej mocy, by wam pomóc. Nie obawiajcie się, starajcie się tylko poznać siebie i żyć w harmonii z drogami waszej planety Ziemi. My tutaj w Galaktycznym Dowództwie Asztar dziękujemy za waszą uwagę. Opuszczamy teraz płaszczyzny waszego istnienia. Niech będzie wam błogosławiona najwyższa miłość i prawda kosmosu.

Z kolei w wydaniu czasopisma Fortean Times z zimy 1977 roku zamieszczono transkrypcję tego, co opisano jako "krótką wiadomość", która została wtedy nadana i brzmiało to nieco inaczej:

To jest głos Asterona. Jestem upoważnionym przedstawicielem Misji Międzygalaktycznej i mam wiadomość dla planety Ziemi. Zaczynamy wchodzić w okres Wodnika i istnieje wiele korekt, które muszą zostać dokonane przez Ziemian. Cała wasza broń zła powinna zostać zniszczona. Macie tylko krótki czas by nauczyć się żyć razem w pokoju. Musicie żyć w pokoju... albo opuścicie galaktykę.

Dochodzenie

W tamtym czasie nadajnik telewizyjny UHF w Hannington był nietypowy, ponieważ był jednym z niewielu głównych nadajników, który retransmitował sygnał odbierany z innego nadajnika (nadajnik Rowridge na wyspie Wight należący do Independent Broadcasting Authority), a nie był zasilany bezpośrednio przez linię stacjonarną. W konsekwencji był on otwarty na tego rodzaju ingerencję w sygnał, ponieważ nawet transmisja o stosunkowo niskiej mocy bardzo blisko odbiornika retransmisji mogła zakłócić odbiór zamierzonego sygnału, co powodowało wzmocnienie nieautoryzowanej transmisji i jej retransmisję na znacznie większym obszarze. IBA stwierdziła, że przeprowadzenie takiego dowcipu powinno wymagać "znacznej ilości technicznego know-how", a rzecznik Southern Television dodał: "Hochsztapler zagłuszył nasz nadajnik w dzikich zakątkach North Hampshire, przykładając inny nadajnik bardzo blisko niego". Ów hochsztapler nigdy nie został zidentyfikowany.

Reakcja opinii publicznej i mediów

Incydent wywołał lokalny niepokój i zyskał rozgłos. W niedzielnych gazetach następnego dnia IBA ogłosiła, że transmisja była dowcipem żartownisia. IBA potwierdziła też, że był to pierwszy taki przypadek.

Setki zaniepokojonych widzów zalały Southern Television telefonami w sobotnią noc po tym, jak głos przerwał rutynowy program informacyjny na ponad sześć minut.

Doniesienia o tym wydarzeniu niosły się po całym świecie, a liczne amerykańskie gazety podchwyciły historię z agencji prasowej UPI.

Transmisja stała się przypisem w ufologii, ponieważ niektórzy zdecydowali się przyjąć rzekomą transmisję "obcych" za wartość nominalną, kwestionując wyjaśnienie przechwycenia nadajnika. W ciągu dwóch dni od opublikowania informacji o incydencie w "The Times", w liście do redakcji opublikowanym 30 listopada 1977 roku zapytano: "[Jak] IBA - lub ktokolwiek inny - mogą być pewni, że transmisja była jedynie żartem?". Redakcja jednej z amerykańskich gazet regionalnych - Eugene Register-Guard - skomentowała: "Nikt nie wydawał się brać pod uwagę, że 'Asteron' mógł być prawdziwy." Ponadto w 1985 r. historia ta weszła do miejskiego folkloru, z sugestiami, że nigdy nie było żadnego konkretnego wyjaśnienia tej transmisji.

W 1999 roku odcinek serialu telewizyjnego dla dzieci "It's a Mystery" opisał to wydarzenie, a wyprodukował go jeden z następców Southern - Meridian Television. W epizodzie odtworzono incydent z fałszywych raportów informacyjnych i widzowie mogli go przeżyć na nowo.

Wykorzystanie w kulturze popularnej

Nelson Algren zawarł wariację tego komunikatu w swojej książce pt. "The Devil's Stocking" (1983), będącej fikcyjną relacją z procesu Rubina Cartera, prawdziwego łowcy nagród, który został uznany za winnego podwójnego morderstwa. W książce, gdy rozpoczyna się okres buntów w więzieniu, postać 'Kenyatty' wygłasza przemówienie, które jest dokładnym odzwierciedleniem transkrypcji z przerwania programu Southern Television:

"Jestem upoważnionym przedstawicielem Misji Międzygalaktycznej" - Kenyatta w końcu ujawnił swoje referencje. "Mam wiadomość dla planety Ziemia. Zaczynamy wkraczać w okres Wodnika. Wiele korekt musi zostać dokonanych przez Ziemian. Cała wasza broń zła musi zostać zniszczona. Macie tylko krótki czas by nauczyć się żyć razem w pokoju. Musicie żyć w pokoju" - tu zrobił pauzę, aby przyciągnąć uwagę wszystkich - "musicie żyć w pokoju albo opuścicie galaktykę na zawsze!"

Na swoim albumie z 2020 roku o nazwie "Common Sense Dancing", muzyk Duncan Parsons zamieścił utwór A Breakthrough In Sound, który opisuje przerwanie transmisji z fikcyjnego punktu widzenia osoby będącej świadkiem tego wydarzenia, oglądającej telewizję w trakcie jego trwania. Podkład wykorzystuje w dużej mierze dźwięki Melotronu.

Źródło: Wikipedia

Kiedy śpimy w nieznanym otoczeniu, zaledwie połowa mózgu wypoczywa porządnie.

- Lewa strona wydaje się bardziej czuwać niż prawa - mówi Yuka Sasaki, profesor nadzwyczajny nauk poznawczych, lingwistycznych i psychologicznych na Uniwersytecie Browna.

Odkrycie to, opublikowane w czasopiśmie Current Biology, pomaga wyjaśnić, dlaczego ludzie czują się zmęczeni po spaniu w nowym miejscu. Sugeruje też, że ludzie mają coś wspólnego z ptakami i ssakami morskimi, które często "usypiają" połowę mózgu, podczas gdy druga pozostaje na straży.

Naukowcy zajmujący się snem odkryli "efekt pierwszej nocy" dziesiątki lat temu, kiedy zaczęli badać ludzi w laboratoriach snu. Pierwszej nocy w laboratorium sen danej osoby jest zazwyczaj tak zły, że badacze po prostu wyrzucają wszystkie zebrane wtedy dane.

Sasaki chciała jednak wiedzieć, co dzieje się w mózgu podczas tej pierwszej nocy. Wraz z zespołem naukowców zbadała więc wzorce fal mózgowych u 35 studentów Uniwersytetu Browna.

Zespół zmierzył coś, co nazywa się aktywnością wolnofalową, która pojawia się podczas głębokiego snu. I odkryli, że podczas pierwszej nocy w laboratorium, aktywność fal wolnych była większa w pewnych obszarach prawej półkuli niż w odpowiadających im obszarach lewej półkuli.

Jednak po pierwszej nocy różnica ta zniknęła.

Aby potwierdzić, że lewa strona mózgu naprawdę była bardziej czujna, zespół przeprowadził dwa inne eksperymenty. Po pierwsze, kazali śpiącym studentom słuchać powtarzającego się standardowego tonu, po którym następował pojedynczy ton o innej wysokości.

Kiedy ktoś jest obudzony lub śpi lekko, mózg reaguje na ten "dewiacyjny ton". Mózg studentów zareagował - ale tylko po lewej stronie.

Następnie badacze odtworzyli dźwięk na tyle głośny, by obudzić osobę, która lekko spała. Okazało się, że studenci budzili się szybciej, gdy dźwięk był odtwarzany do prawego ucha, które jest połączone z lewą półkulą mózgu.

- Zdolność do odpoczynku tylko jednej strony mózgu nigdy wcześniej nie została wykazana u ludzi - mówi Niels Rattenborg, lider grupy zajmującej się snem ptaków w Instytucie Ornitologii Maxa Plancka w Seewiesen w Niemczech. Dodaje jednak, że jest to sztuczka, którą potrafi wykonać wiele zwierząt.

- Wiedzieliśmy od dłuższego czasu, że niektóre ssaki morskie, takie jak delfiny i niektóre foki, a także wiele ptaków może spać z jedną połową mózgu czujną w tym samym czasie - wyjaśnia.

Kilka lat temu Rattenborg przeprowadził eksperyment z kaczkami, który sugeruje przynajmniej jeden sposób, w jaki sen z połową mózgu zapewniał przewagę ewolucyjną. Eksperyment polegał na ustawieniu kaczek w rzędzie i obserwowaniu ich snu.

Rattenborg odkrył, że kaczki z towarzyszem po obu stronach kładły cały mózg do snu i trzymały oczy zamknięte. - Jednak kaczki na końcu rzędu spały z czujną jedną połową mózgu - mówi. - A kiedy to robiły, kierowały otwarte oko z dala od innych ptaków, tak jakby szukały zbliżających się drapieżników.

- Drapieżniki nie są wielkim problemem dla ludzi w dzisiejszych czasach. Jednak ludzki mózg został ukształtowany w czasie, gdy noce były ciemne i pełne grozy - wyjaśnia Rattenborg.

- Kiedy śpimy w nowym środowisku i nie wiemy, ile drapieżników jest w pobliżu to miałoby sens, aby utrzymać połowę mózgu bardziej czujną i wrażliwą na wstrząsy w nocy - dodaje.

Sasaki mówi, że reakcja mózgu jest mimowolna i nie ma nic, co ludzie mogą zrobić, aby temu zapobiec, nawet jeśli właśnie przylecieli na dużą prezentację odbywającą się następnego ranka. Ratunkiem pozostaje więc spora ilość kawy o poranku.

Źródło: NPR.org

W samych Stanach Zjednoczonych "ulatuje" 3,5 procent zużywanej energii - marnowanej z powodu stosowania nieefektywnych szyb w zimie i w lecie. Teraz naukowcy znaleźli sposób na wykorzystanie produktów z drzew jako zamiennika dla drogiego szkła.

Junyong Zhu, badacz z Laboratorium Produktów Leśnych USDA, we współpracy z kolegami z Uniwersytetu Maryland i Uniwersytetu Kolorado, opracował przezroczysty materiał drzewny, który wygląda jak okno jutra.

Udowodnili oni, że przezroczyste drewno może przewyższać szklane okna niemal pod każdym względem, co czyni je jednym z najbardziej obiecujących materiałów przyszłości.

Szkło jest najczęściej stosowanym materiałem w konstrukcji okien, ale ma ono kosztowną cenę - zarówno ekonomiczną, jak i ekologiczną.

Ciepło łatwo przez nie przenika, zwłaszcza przez pojedynczą szybę, co nieuchronnie prowadzi do odbierania wyższych rachunków, gdy ucieka podczas zimnej pogody i wlewa się do środka, gdy jest ciepło. Przezroczyste drewno jest około pięć razy bardziej efektywne termicznie niż szkło, co znacznie obniża koszty energii.

Produkcja szkła wykorzystywanego w budownictwie również wiąże się z dużym obciążeniem dla środowiska. Sama emisja przy produkcji szkła wynosi około 25 tys. ton metrycznych rocznie, nie uwzględniając przy tym ciężkiego śladu, jaki pozostawia też transport szkła.

Naukowcy użyli drewna z szybko rosnącego drzewa balsa o niskiej gęstości. Jest ono poddawane działaniu kąpieli utleniającej w temperaturze pokojowej, która wybiela je z prawie całej widoczności. Następnie drewno jest penetrowane przez syntetyczny polimer o nazwie alkohol poliwinylowy (PVA), tworząc produkt, który jest niemal przezroczysty.

Wyniki badań opublikowano w czasopiśmie Journal of Advanced Functional Materials w pracy zatytułowanej "Przejrzyste, mocne i izolowane termicznie przezroczyste drewno dla energooszczędnych okien".

Naturalna celuloza w strukturze drewna i pochłaniający energię wypełniacz polimerowy oznaczają, że jest ono o 3 rzędy wielkości bardziej wytrzymałe niż szkło, a także znacznie lżejsze. Może wytrzymać znacznie silniejsze uderzenia i, w przeciwieństwie do szkła, wygina się lub odpryskuje, zamiast się roztrzaskać.

Dodatkowo, przezroczyste drewno jest materiałem zrównoważonym, o niskiej emisji dwutlenku węgla i zdolności do biodegradacji znacznie szybciej niż plastik.

Jest ono wytwarzane z odnawialnych zasobów, które są również kompatybilne z istniejącymi urządzeniami do przetwarzania przemysłowego, co sprawia, że przejście do masowej produkcji nie będzie szczególnie trudne.

Biorąc pod uwagę wszystkie te potencjalne korzyści dla konsumentów, produkcji i środowiska, argumenty przemawiające za przezroczystym drewnem nie mogłyby być... bardziej transparentne.

Źródło: Good News Network

Niewiele osób wie, że istnieje przezroczysta ceramika wykonana z aluminium, która jest mocniejsza niż szkło kuloodporne i ma wyższą temperaturę topnienia niż stal nierdzewna. Nazywa się ALON i jest używana do produkcji okien pancernych.

Tlenoazotek glinu (sprzedawany pod nazwą ALON - od liter ALuminium OxyNitride - przez Surmet Corporation) jest przezroczystym materiałem ceramicznym składającym się z aluminium, tlenu i azotu. ALON jest optycznie przezroczysty (≥ 80%) w zakresie bliskiego ultrafioletu, światła widzialnego i średniej fali podczerwieni widma elektromagnetycznego. Jest czterokrotnie twardszy niż szkło krzemionkowe, 85% twardszy niż szafir i prawie 115% twardszy niż spinel glinianu magnezu. Ponieważ ALON ma strukturę spinelu sześciennego, może być wytwarzany jako przezroczyste okna, płyty, kopuły, pręty, rury i inne formy przy użyciu konwencjonalnych technik przetwarzania proszków ceramicznych.

ALON jest najtwardszą polikrystaliczną przezroczystą ceramiką dostępną komercyjnie. Połączenie właściwości optycznych i mechanicznych czyni ten materiał wiodącym kandydatem do lekkich, wysokowydajnych zastosowań w pancerzach przezroczystych, takich jak kuloodporne i odporne na wybuchy okna oraz w wielu wojskowych urządzeniach optoelektronicznych na podczerwień. Wykazano, że pancerz na bazie ALON zatrzymuje wiele pocisków przeciwpancernych o kalibrze do .50 BMG.

Jest on komercyjnie dostępny w rozmiarach tak dużych, jak monolityczne okna o wymiarach 18 na 35 cali (460 mm × 890 mm).

ALON wydaje się być również odporny na promieniowanie i uszkodzenia spowodowane przez różne kwasy, zasady i wodę.

Zastosowania

Oprócz zastosowania jako przezroczysty materiał pancerny, ALON jest używany jako okno podczerwono-optyczne. Używa się go również jako komponent czujnika, specjalistyczne kopuły IR, okna do komunikacji laserowej, a także w niektórych zastosowaniach związanych z półprzewodnikami.

Jako przezroczysty materiał pancerny, ALON zapewnia kuloodporny produkt o znacznie mniejszej wadze i grubości niż tradycyjne szkło kuloodporne. Został on nazwany przezroczystym aluminium w nawiązaniu do serii Star Trek. Pancerz ALON o grubości 1,6 cala (41 mm) jest w stanie zatrzymać pociski przeciwpancerne .50 BMG, które mogą przebić 3,7 cala (94 mm) tradycyjnego laminatu szklanego.

W 2005 roku Siły Powietrzne Stanów Zjednoczonych rozpoczęły testy ALON "w celu osłony żołnierzy".

Produkcja

ALON może być wykorzystywany do produkcji okien, płytek, kopuł, prętów, rur i innych form przy użyciu konwencjonalnych technik przetwarzania proszków ceramicznych. Jego skład może się nieznacznie różnić: zawartość aluminium od ok. 30% do 36%, co według doniesień wpływa na moduł objętościowy i ścinania tylko o 1-2%. Wyprodukowana ceramika jest poddawana obróbce cieplnej (zagęszczaniu) w podwyższonych temperaturach, a następnie szlifowana i polerowana do przejrzystości. Może wytrzymać temperaturę około 2100 °C w atmosferze obojętnej. Szlifowanie i polerowanie znacznie poprawia odporność na uderzenia i inne właściwości mechaniczne.

Źródło: Wikipedia

środa, 10 luty 2021 08:50

Czyngis-chan przykładem feministy?

Historyk Jack Weatherford w pojedynkę przeprowadził ocieplanie wizerunku Czyngis-chana. W swojej wcześniejszej książce prześledził wpływ zdobywcy na historię świata: jedna z największych i najlepiej zorganizowanych stref wolnego handlu, jaką kiedykolwiek widział glob, całkowita tolerancja religijna w imperium mongolskim - nawet koncepcja immunitetu dyplomatycznego pochodzi właśnie od Czyngis-chana.

W swojej nowej publikacji Weatherford dowodzi, że to jego córki, a nie synowie, sprawiły, że imperium Czyngis-chana odniosło sukces. I kiedy synowie zrujnowali imperium, to właśnie kobieta stworzyła Mongolię na nowo pod koniec XV wieku.

Temudżyn, młody człowiek, który został później Czyngis-chanem, dorastał w mało znaczącym klanie w mało znaczącym narodzie. Inne pasterskie narody rozkwitały na stepach na północ od Chin w XII wieku. Najeżdżały i handlowały z Chinami, walczyły o kontrolę nad Jedwabnym Szlakiem. Tymczasem Mongołowie byli mało ważnymi graczami na światowej arenie.

Wychowywany przez matkę, Temudżyn nauczył się mongolskiej duchowości - równowagi między mężczyzną i kobietą, Matką Ziemią i Ojcem Niebem. Potężniejsi władcy mongolscy nie szanowali żeńskich aspektów świata.

Gdy Temudżyn został Wielkim Chanem Mongołów w 1206 roku, miał 40 lat i liczną rodzinę, w tym "czterech samolubnych synów, którzy okazali się dobrzy w piciu, mierni w walce i kiepscy we wszystkim innym".

Ale miał też siedem lub osiem córek, których imiona i życie są znacznie mniej znane. Weatherford musiał "poskładać" ich historie na nowo z różnych źródeł. Były to z pewnością niezwykłe młode kobiety.

Małżeństwo jako misja wojskowa

Czyngis-chan prowadził politykę strategicznych małżeństw. Wydawał córkę za mąż za króla sprzymierzonego narodu. Pozostałe żony króla były usuwane. Następnie przeznaczał swojego nowego zięcia do służby wojskowej w wojnach mongolskich, podczas gdy córka przejmowała rządy w królestwie. Większość zięciów rzecz jasna ginęła w walce.

W ten sposób Czyngis-chan zbudował tarczę ochronną wokół ojczyzny Mongołów, jednocześnie rozszerzając podlegające mu terytorium. W swoich instrukcjach małżeńskich dla córki Alaqai "nie pozostawił żadnych wątpliwości, że jest to ważne zadanie wojskowe. Nie miała ona jedynie zarządzać, ale rządzić - tym samym rozpoczynając ekspansję Mongołów z narodu plemiennego w globalne imperium."

Do czasu śmierci Czyngis-chana, jego córki rządziły od Morza Żółtego do Kaspijskiego. Prawdopodobnie nigdy wcześniej, ani później, kobiety nie miały tak wielkiej władzy nad tak rozległym regionem.

Synowie zaczęli ograniczać tę władzę, gdy tylko ich ojciec umarł. Każdy z nich otrzymał w spadku terytorium, a najłatwiejszym sposobem na jego powiększenie było odebranie go siostrom.

Gdy córki starzały się i umierały, synowie (i wnuki) przejmowali ich królestwa. Władzę zdobyło nowe pokolenie kobiet: synowe Czyngis-chana, które przejęły władzę, podczas gdy ich mężowie zapili się na śmierć.

Zniszczenie dziedzictwa Czyngis-chana

Imperium mongolskie zaczęło się rozpadać na skłócone prowincje, ale władcy zawsze musieli pochodzić z rodu Borijinów Czyngis-chana. Często były to zwykłe dzieci, instalowane przez miejscowego potężnego watażkę, a następnie zabijane, gdy dorastały na tyle, by stanowić zagrożenie.

W 1464 roku Wielki Chan Manduul wziął sobie nastoletnią narzeczoną o imieniu Manduhai. Pomimo swojego tytułu, był on więźniem lokalnych watażków, a Manduhai była osobą bez większego znaczenia. Ale gdy miała 23 lata, Wielki Chan już nie żył, podobnie jak jego następca prawny, a ostatni Borijin był pięcioletnim chłopcem w niepewnym stanie zdrowia.

Małżeństwo z wdową po Wielkim Chanie było bezpośrednią drogą do tronu (niezależnie od tego, ile była warta). Ale Manduhai odrzuciła najbardziej prawdopodobnego kandydata. Następnie poślubiła pięcioletniego Batu Mongke i ogłosiła go Dayan Khanem.

- W anarchicznym społeczeństwie, w którym więzi rodzinne były wszystkim, "oboje byli zupełnie sami na tym świecie" - opisuje Weatherford. - Nie mieli rodziców, rodzeństwa, ciotek, wujków, siostrzenic, bratanków ani nawet kuzynów. Nie można było oczekiwać, że sierota i wdowa przeżyją sami, ale w rzeczywistości nie byli samotni. Mieli siebie nawzajem.

Wojownicza królowa

Wychowując swojego męża, Manduhai wyruszyła na wojnę. Musiała zjednoczyć swój lud, kontrolować strategiczne tereny trawiaste i złamać władzę lokalnych watażków - a także trzymać dynastię Ming na dystans. Ruszyła do boju wraz ze swoimi żołnierzami i systematycznie zwyciężała.

W międzyczasie dawała swojemu chłopcu-mężowi dobrą edukację, jak być skutecznym władcą. Weatherford zauważa, że "niedociągnięcia Czyngis-chana jako ojca w końcu przyczyniły się do upadku jego imperium, a tym samym zniweczyły dorobek całego życia. Miała tylko jednego chłopca i była zdeterminowana, by uczynić z niego przywódcę w czasie wojny i pokoju".

Udało jej się to nadzwyczaj dobrze. Zajęło to 30 lat wojny i dyplomacji, ale Manduhai zjednoczyła Mongolię bez walki z Chinami (Mingowie woleli zamiast tego zbudować Wielki Mur).

Miała też ośmioro dzieci z Dayan Khanem, w tym trzy pary bliźniąt - sukcesja była zapewniona. Jej potomkowie rządzili Mongolią aż do przybycia Sowietów w latach dwudziestych XX wieku.

Weatherford, antropolog, jasno wyjaśnia złożoność mongolskiej kultury i polityki, pokazując, jak wpływały one na wszystko, od życia rodzinnego po prowadzenie wojny. Ta kultura szanowała kobiety - osobisty szacunek Czyngis-chana do nich pozwolił mu osiągnąć znacznie więcej, niż mógłby osiągnąć, mając do dyspozycji tylko mężczyzn.

Choć Manduhai Mądra zawsze była dla Mongołów bohaterką ludową, niewiele zachowało się o niej zapisków. Weatherford musiał poskładać jej historię z wielu źródeł. A jest to historia niezwykła - imperium zbudowane przez brutalnego geniusza, który szanował swoje żony i córki, utracone przez jego marnotrawnych synów, a odzyskane dwa wieki później przez odważną młodą kobietę i ostatniego potomka starego chana.

Źródło: The Tyee

Gdy podasz fast food na białym obrusie w elegancko wyglądającej restauracji, część ludzi pomyśli, że to wręcz haute cuisine (w każdym razie smakuje inaczej niż to, które pochłaniasz z papierka obok dworca). Okazuje się, że można zrobić to samo z obuwiem, wystawiając buty na tle szykownego tła zarezerwowanego zwykle dla luksusowych marek, takich jak Jimmy Choo, i nakłaniając ludzi do płacenia horrendalnych marż.

Tak właśnie w 2018 roku uczyniła firma Payless w Santa Monica, przejmując były sklep Armaniego i zaopatrując go w czółenka za 19,99 dolarów i botki za 39,99 dolarów. Sieć, za pośrednictwem agencji DCX Growth Accelerator, zaprosiła grupy influencerów na wielkie otwarcie "Palessi" i poprosiła ich o opinie na temat "designerskiego" towaru.

Goście, nie mając pojęcia, że oglądają dyskontowe zszywki z centrum handlowego, mówili, że zapłaciliby setki dolarów za tak stylowe buty, chwaląc ich wygląd, materiały i wykonanie. Najwyższa oferta: 640 dolarów, co przekłada się na 1800-procentową marżę, a Palessi zarobiła ponad 3000 dolarów w ciągu pierwszych kilku godzin swojego "performensu".

Payless, czyli "Palessi", zarejestrowała te zakupy, ale nie zatrzymała pieniędzy. Influencerzy otrzymali swoją gotówkę z powrotem, wraz z darmowymi butami. Ich reakcje uchwycone w krótkich i długich reklamach - momenty typu "mamy cię" - są bezcenne.

Detalista "chciał posunąć gatunek eksperymentu społecznego do nowych ekstremów, jednocześnie wykorzystując go do wyrażenia kulturowej opinii" - powiedział Doug Cameron, dyrektor kreatywny DCX Growth Accelerator. - Klienci Payless podzielają pragmatyczny punkt widzenia i pomyśleliśmy, że prowokacyjne będzie wykorzystanie tej ideologii, aby rzucić wyzwanie dzisiejszej, dbającej o wizerunek kulturze influencerów modowych.

CMO Payless Sarah Couch mówi, że celem sieci było rozwiązanie problemów z postrzeganiem marki w czasie, gdy detaliści czują więcej sympatii niż kiedykolwiek wcześniej ze strony gigantycznych serwisów ecommerce.

- Kampania wykorzystuje ogromne rozbieżności i ma na celu przypomnienie konsumentom, że wciąż jesteśmy odpowiednim miejscem na zakupy niedrogiej mody - mówi Couch.

Reklamy ukazujące reakcje influencerów były emitowane w sieciach telewizji kablowej, takich jak Bravo, Lifetime, TBS, Telemundo i USA oraz na kanałach społecznościowych, takich jak YouTube, Facebook i Instagram przez całe wakacje.

Źródło: AdWeek.com

poniedziałek, 08 luty 2021 11:17

Największa szkolna masakra w historii USA

Columbine, Virginia Tech, University of Texas, Sandy Hook - przerażająca historia amerykańskich strzelanin w szkołach to lista, której członków nie sposób wymienić pojedynczo. Wspomnienie o jakiejkolwiek z nich automatycznie budzi skojarzenia z innymi. Jednak jedna nazwa jest wymieniania zaskakująco rzadko, a mowa o najstarszej i najbardziej śmiercionośna masakry szkolnej w historii USA: zamachu bombowym w szkole Bath.

W 1927 roku Bath było wioską liczącą 300 mieszkańców, mimo że znajdowała się 16 kilometrów od Lansing, stolicy stanu. Miejscową instytucją edukacyjną była Bath Consolidated School, zbudowana zaledwie pięć lat wcześniej, aby zastąpić rozproszone jednopokojowe szkoły na okolicznych polach uprawnych. Uczyło się w niej 314 uczniów z całego regionu, wielu z nich było dziećmi farmerów. Niektórzy uczniowie byli dowożeni, a wszyscy uczęszczali na zajęcia ze swoimi rówieśnikami w trakcie edukacji w szkole podstawowej i średniej.

18 maja był ostatnim dniem zajęć dla uczniów w tamtym roku, ale o 8:45 północne skrzydło trzypiętrowej budowli eksplodowało z taką siłą, że huk był słyszalny wiele kilometrów dalej.

- Wiedzieliśmy, że to przyszło z Bath, ale nie wiedzieliśmy co to było, więc wskoczyliśmy do starego samochodu i pojechaliśmy tak szybko jak tylko mogliśmy, żeby zbadać sprawę - powiedziała Irene Dunham dziennikowi Lansing State Journal. Stulatka jest najstarszą żyjącą osobą, która przeżyła katastrofę. Miała wtedy 19 lat, była uczennicą ostatniej klasy szkoły średniej - tego ranka została w domu z powodu bólu gardła.

- Pod dachem znajdowała się sterta ciał dzieci w wieku około pięciu lub sześciu lat, niektóre z nich miały powyrywane ręce, niektóre nogi, a część z nich nawet głowy. Nie można było ich rozpoznać, ponieważ były pokryte kurzem, gipsem i krwią - napisał lokalny redaktor Monty J. Ellsworth w swojej relacji z 1927 roku, zatytułowanej "The Bath School Disaster". - To cud, że część rodziców nie straciła przytomności, zanim zadanie wydostania dzieci z rumowiska zostało zakończone. Było to już między piątą a szóstą wieczorem, kiedy wyciągnięto ostatnie dziecko.

Podczas gdy członkowie społeczności pospieszyli na pomoc po eksplozji, zdobywając liny, aby podnieść zawalony dach i wyciągnąć uczniów i nauczycieli spod gruzów, na miejsce podjechał członek zarządu szkoły o nazwisku Andrew Kehoe. Kehoe wysiadł ze swojej ciężarówki wypełnionej dynamitem i odłamkami, wycelował w nią karabin i strzelił. W wyniku eksplozji zginął kurator szkoły, kilku innych przechodniów i sam Kehoe.

Oprócz setek kilogramów materiałów wybuchowych, które wywołały eksplozję w szkole, pracownicy straży pożarnej i policjanci znaleźli kolejne 200 kilogramów niewybuchłego dynamitu, który był umocowany w piwnicy szkoły, wraz z pojemnikiem z benzyną, który mógł być tam umieszczony w celu wywołania pożaru, gdyby zawiódł sam dynamit. Kehoe spalił również swoją farmę i zabił żonę oraz dwa konie - ich ciała znaleziono na farmie, wraz z tabliczką przyczepioną do ogrodzenia, z napisem: "Przestępców się tworzy, a nie rodzi".

Przed dokonaniem masakry Kehoe był szarym członkiem społeczności. Mieszkał z żoną, Nellie, na farmie i pełnił funkcję skarbnika w radzie szkoły w Bath. Ten były elektryk posiadał duży zapas materiałów wybuchowych - nadwyżki z czasów I wojny światowej - zakupionych od rządu, których używał, aby pomóc farmerom w usuwaniu pniaków drzew. Przed zamachem doszło do kilku niezwykłych incydentów: Kehoe zabił psa swojego sąsiada, zatłukł na śmierć jednego ze swoich koni i pokłócił się z członkami rady szkolnej o koszty bieżących podatków na rzecz skonsolidowanej placówki. Ale nigdy nie było to nic tak niepokojącego, żeby inni mieszkańcy wsi mieli jakiekolwiek podejrzenia, co się zbliża.

- Wiele z tych głupich rzeczy, które zrobił, było po prostu kretyńskimi incydentami, które ludzie od czasu do czasu popełniają - mówi Arnie Bernstein, autor książki pt. "Bath Massacre: America's First School Bombing".

Ostatecznie zginęły 44 osoby, w tym 38 uczniów. Nie był to pierwszy zamach bombowy w historii kraju - co najmniej osiem osób zginęło podczas wiecu na Haymarket Square w Chicago w 1886 roku, a 30, gdy bomba eksplodowała na Manhattanie w 1920 roku. Ale żaden nie był tak śmiercionośny jak ten, ani nie pochłonął tak wiele żyć dzieci.

Gazety starały się nadać sens tej tragedii. Nazywały Kehoe szalonym, obłąkanym, niepoczytalnym. Chociaż w tamtym czasie niewiele rozumiano na temat chorób psychicznych, media wciąż próbowały odkryć przyczyny zamachu. - W czerwcu poprzedniego roku powiadomiono go, że hipoteka na jego farmie zostanie przejęta, i to mogła być okoliczność, która uruchomiła w jego mózgu mechanizm anarchii i szaleństwa - twierdził "New York Times", a "Boston Daily Globe" sugerował, że dwa urazy głowy mogły zakłócić jego normalne myślenie.

- W podsumowaniu śledztwa napisano, że przez cały czas sprawca był racjonalnie myślący - mówi Bernstein. - Trzeba mieć racjonalny umysł, żeby to wszystko zaplanować. W rzeczywistości nie ma żadnego powodu takiego obrotu spraw.

W bezpośrednim następstwie zamachu bombowego, społeczność miasta została zalana kondolencjami i darowiznami, a także turystami. Podczas gdy w weekend w domach w Bath odbywały się pogrzeby, przez miasto przejechało aż 50 tys. osób, powodując ogromne korki. Jednak niemal tak szybko, jak narastała medialna gorączka, tak szybko się ona skończyła - po części z powodu pierwszego w historii lotu transatlantyckiego Charlesa Lindbergha, który odbył się dwa dni po zamachu. W połączeniu z brakiem prawdziwych mediów masowych, zamach bombowy w Bath szybko zniknął z obiegu wiadomości.

- W pewnym sensie to prawdopodobnie najlepsza rzecz, jaka mogła się przytrafić miastu, ponieważ dało im to czas na żałobę i przyswojenie - mówi Bernstein.

W ciągu jednego roku szkoła została wyremontowana, a zajęcia przeniesiono z lokalnych sklepów z powrotem do budynku szkolnego. Szkoła pozostała na swoim miejscu aż do lat 70-tych, kiedy to została zburzona i zastąpiona parkiem pamięci. W centrum parku stoi kopuła, dokładnie w tym samym miejscu, w którym znajdowałaby się na budynku szkoły. Dla Bernsteina jest to miejsce ciszy i spokoju, odpowiedni hołd dla uczniów i członków społeczności, którzy zginęli.

- W obliczu horroru odkrywamy, jak bardzo jesteśmy przyzwoici - mówi Bernstein. - To, według mnie, jest pięknem Bath.

Źródło: Smithsonian Magazine

Tuż po premierze Mass Effect 3 w sieci pojawiało się wiele wpisów dotyczących kontrowersyjnego zakończenia gry - niektóre melodramatyczne, inne całkowicie uzasadnione. Jednak zaistniało również niezwykle kreatywne posunięcie tych, którzy poczuli się zlekceważeni przez zastosowanie takiego zakończenia trylogii - inicjatywa, za którą należałoby przyznać nagrodę za dowcip i czysty geniusz.

W 2012 roku wysłano ponad czterysta babeczek do biura BioWare, dostarczając tym samym smaczną wiadomość. Każde ciastko zostało polukrowane w jednym z trzech kolorów - czerwonym, zielonym i niebieskim - aby reprezentować wybory związane z zakończeniem Mass Effect 3. Wszystkie babeczki są waniliowe, podobnie jak cały lukier, co oznacza, że bez względu na to, jakiego wyboru dokonasz, wszystko będzie miało ten sam smak.

Była to zagrywka jednego sfrustrowanego gracza, który zdecydował się zapłacić firmie Fuss Cupcakes 1005 dolarów za takie zlecenie, ale w ciągu godziny od ogłoszenia jego sprytnego planu, kolejni fani wpłacili poprzez PayPal jeszcze więcej pięniedzy. Wszystkie datki zostały nagrodzone możliwością dołączenia osobistej wiadomości do tortów, podczas gdy reszta gotówki została przekazana firmie Full Paragon.

BioWare odebrało babeczki i przekazało je do Edmonton Youth Center.

Niezależnie od tego, jakie są wasze poglądy, jest to całkiem sprytne wbicie szpilki i prawdopodobnie najlepsza rzecz, jaka wynikła z tej całej katastrofy. Niektórzy nazywają to zagranie "niewiarygodnie pasywno-agresywnym", ale inni zaś twierdzą, że jest to bardziej pasywno-agresywnie niewiarygodne. Chrzanić to, debata skończona, dajcie fanom to, czego chcą. Zasłużyli na to.

Źródło: Destructoid.com

piątek, 05 luty 2021 10:18

Eksperymenty USA na ludziach w Gwatemali

Eksperymenty syfilisowe w Gwatemali były prowadzonymi przez Stany Zjednoczone eksperymentami na ludziach, przeprowadzanymi w Gwatemali w latach 1946-1948. Eksperymentami kierował lekarz John Charles Cutler, który uczestniczył również w późnej fazie eksperymentu kiłowego w Tuskegee. Lekarze zarażali żołnierzy, prostytutki, więźniów i chorych psychicznie syfilisem i innymi chorobami przenoszonymi drogą płciową, bez świadomej zgody badanych. W wyniku eksperymentu zginęły co najmniej 83 osoby. Badania serologiczne kontynuowano do 1953 r. z udziałem tych samych narażonych grup społecznych oraz dzieci z państwowych szkół, sierocińca i wiejskich miasteczek, jednak celowe zarażanie pacjentów zakończyło się wraz z zakończeniem pierwotnych badań. 1 października 2010 r. prezydent USA, sekretarz stanu oraz sekretarz ds. zdrowia i usług oficjalnie przeprosili Gwatemalę za naruszenie zasad etycznych, które miało miejsce. Gwatemala potępiła ten eksperyment jako zbrodnię przeciwko ludzkości i tamtejsze władze wniosły pozew sądowy.

Kontekst historyczny

Od 1947 roku prowadzono badania nad zapobieganiem syfilisowi na królikach poprzez wstrzykiwanie penicyliny. Mniej więcej w tym samym czasie specjaliści medyczni, w tym amerykański chirurg generalny dr Thomas Parran, starali się poszerzyć wiedzę na temat chorób przenoszonych drogą płciową i odkryć bardziej skuteczne metody leczenia u ludzi. Wraz z początkiem II wojny światowej, ten nacisk na nową wiedzę stał się silniejszy i zdobył więcej zwolenników. Było to w dużej mierze spowodowane wysiłkiem, aby chronić amerykańską populację wojskową przed rosnącymi infekcjami chorób wenerycznych, takich jak rzeżączka, a także szczególnie bolesnym reżimem profilaktyki, który obejmował wstrzykiwanie proteinianu srebra do penisów badanych. W tym czasie szacowano, że choroby weneryczne dotkną 350 tys. żołnierzy, co równałoby się z likwidacją dwóch dywizji zbrojnych w ciągu roku. Koszty tych strat, które w tamtym czasie wyniosłyby około 34 milionów dolarów, spowodowały pilne przyspieszenie badań nad metodami leczenia chorób wenerycznych.

Pierwszym eksperymentem, który nastąpił po naciskach na nowe osiągnięcia w leczeniu STD i środkach zapobiegawczych, były eksperymenty więzienne w Terre Haute w latach 1943-1944, prowadzone i wspierane przez część tych samych osób, które brały udział w gwatemalskich eksperymentach z syfilisem zaledwie kilka lat później. Celem tego eksperymentu było znalezienie bardziej odpowiedniej profilaktyki STD poprzez zarażenie rzeżączką osób zapisujących się spośród populacji więziennej. Choć początkowo pomysł wykorzystania ludzi budził kontrowersje, poparcie dr Thomasa Parrana i oficera wykonawczego Korpusu Medycznego Armii Stanów Zjednoczonych, pułkownika Johna A. Rodgersa, pozwoliło dr Johnowi F. Mahoneyowi i dr Cassiusowi J. Van Slyke na rozpoczęcie eksperymentów. Dr John Cutler, młody współpracownik dr Mahoneya, pomagał w prowadzeniu eksperymentów, a następnie stanął na czele eksperymentów z syfilisem w Gwatemali.

Eksperymenty w Terre Haute były prekursorem eksperymentów gwatemalskich. Jako pierwsze pokazały, jak gorliwie przywódcy wojskowi naciskali na nowe osiągnięcia w walce z chorobami wenerycznymi i ich gotowość do zarażania ludzi, a także wyjaśniły, dlaczego klinicyści prowadzący badania wybrali Gwatemalę - aby uniknąć ograniczeń etycznych związanych z indywidualną zgodą, innych niekorzystnych konsekwencji prawnych i złego rozgłosu.

Klinicyści prowadzący badania

Eksperymentami kierował lekarz United States Public Health Service - John Charles Cutler, który wcześniej brał udział w podobnych eksperymentach więziennych w Terre Haute, w których wybranych ochotników zarażano rzeżączką.

Cutler brał również później udział w późnych etapach eksperymentu z kiłą w Tuskegee. Podczas gdy w eksperymencie Tuskegee śledzono naturalny rozwój kiły u osób już zarażonych, w Gwatemali lekarze celowo zarażali zdrowe osoby chorobami, z których część może być śmiertelna, jeśli nie jest leczona. Wydaje się, że celem badania było określenie wpływu penicyliny na zapobieganie i leczenie chorób wenerycznych. Badacze płacili prostytutkom zarażonym kiłą za uprawianie seksu z więźniami, podczas gdy inne osoby były zarażane poprzez bezpośrednie zaszczepienie im bakterii. Poprzez celowe narażenie na rzeżączkę, kiłę i chancroid, w eksperymentach wzięło udział łącznie 1308 osób. Z tej grupy, w przedziale wiekowym 10-72 lata, 678 osób (52%) można uznać za poddane jakiejś formie leczenia. Ukrywając się przed społeczeństwem, John Charles Cutler wykorzystywał zdrowe osoby w celu udoskonalenia tego, co nazywał "czystą nauką."

Dr John F. Mahoney prowadził eksperymenty w więzieniu Terre Haute i nadzorował dr Cutlera podczas eksperymentu z syfilisem w Gwatemali. Mahoney ukończył studia medyczne w 1914 roku, a cztery lata później został mianowany asystentem chirurga w United States Public Health Service. Do 1929 roku dr Mahoney pracował jako dyrektor Laboratorium Badań nad Chorobami Wenerycznymi na Staten Island, gdzie w 1943 roku rozpoczęły się eksperymenty w Terre Haute, tam też po raz pierwszy asystował mu Cutler. Po zaprzestaniu eksperymentów w Terre Haute z powodu braku możliwości precyzyjnego zakażenia uczestników rzeżączką, dr Mahoney zajął się badaniem wpływu penicyliny na kiłę. Jego badania wykazały ogromny sukces w leczeniu penicyliną i armia amerykańska przyjęła ją do receptury STD. Chociaż wydawało się to obiecujące, Mahoney i jego współpracownicy kwestionowali długoterminową skuteczność eliminacji choroby całkowicie u ludzi. Mahoney, Cutler i inni badacze uważali, że mniejsza, bardziej kontrolowana grupa osób do badań byłaby bardziej pomocna w znalezieniu tego lekarstwa. Doprowadziło to do wykorzystania obywateli Gwatemali jako uczestników badania.

Genevieve Stout była pracownikiem Pan American Sanitary Bureau, która promowała i ustanowiła badania serologiczne w gwatemalskich laboratoriach. Zainicjowała VDRL i Centrum Szkoleniowe w Ameryce Środkowej począwszy od 1948 roku i pozostała w Gwatemali do 1951 roku. Tutaj przeprowadziła kilka niezależnych eksperymentów serologicznych do badań nad STD po dr Cutlerze.

Dr Funes i dr Salvado byli również pracownikami Pan American Sanitary Bureau, którzy pozostali w Gwatemali po zakończeniu pracy dr Cutlera.  Chcąc rozwijać swoją karierę zawodową, zdecydowali się pozostać i kontynuować obserwacje uczestników eksperymentów nad syfilisem, np. poprzez zbieranie danych od sierot, więźniów, pacjentów psychiatrycznych i dzieci szkolnych. Takie okresowe zbieranie danych polegało na pobieraniu próbek krwi i nakłuciach lędźwiowych od uczestników. Dane były wysyłane z powrotem do Stanów Zjednoczonych, gdzie wiele z tych próbek krwi wykazało pozytywny wynik testu na syfilis. Dr Funes zbierał próbki od uczestników do 1953 roku.

Przeprosiny i odpowiedź

Informacje na temat tych eksperymentów odkryła profesor Susan Mokotoff Reverby z Wellesley College. Reverby znalazła te dokumenty w 2005 roku podczas śledztwa nad badaniami nad syfilisem w Tuskegee, w zarchiwizowanych papierach Cutlera, i podzieliła się swoimi odkryciami z przedstawicielami rządu Stanów Zjednoczonych.

Francis Collins, dyrektor NIH w momencie ujawnienia tych doniesień, nazwał eksperymenty "mrocznym rozdziałem w historii medycyny" i dodał, że współczesne przepisy zabraniają prowadzenia badań na ludziach bez świadomej zgody.

W październiku 2010 roku rząd Stanów Zjednoczonych oficjalnie przeprosił i ogłosił, że łamanie praw człowieka w tych badaniach medycznych jest nadal potępiane, niezależnie od tego, ile czasu upłynęło. Po przeprosinach Barack Obama zażądał 24 listopada 2010 roku przeprowadzenia śledztwa przez Prezydencką Komisję do Badania Problemów Bioetycznych. Komisja doszła dziewięć miesięcy później do wniosku, że eksperymenty "wiązały się z rażącym naruszeniem etyki, ocenianym zarówno w świetle dzisiejszych standardów, jak i rozumienia samych badaczy". We wspólnym oświadczeniu Sekretarz Stanu Hillary Clinton i Sekretarz Zdrowia i Usług Społecznych Kathleen Sebelius powiedziały:

Choć wydarzenia te miały miejsce ponad 64 lata temu, jesteśmy oburzeni, że tak naganne badania mogły być prowadzone pod przykrywką zdrowia publicznego. Głęboko żałujemy, że do tego doszło i przepraszamy wszystkie osoby, które zostały dotknięte tak odrażającymi praktykami badawczymi. Zachowanie prezentowane podczas badań nie reprezentuje wartości USA, ani naszego zaangażowania na rzecz godności ludzkiej i wielkiego szacunku dla mieszkańców Gwatemali.

Prezydent Barack Obama przeprosił prezydenta Álvaro Coloma, który nazwał eksperymenty "zbrodnią przeciwko ludzkości".

- Z raportu jasno wynika, że amerykańscy badacze rozumieli głęboko nieetyczną naturę badań. W rzeczywistości gwatemalskie badania nad syfilisem były prowadzone akurat w czasie, gdy w Norymberdze (grudzień 1946 - sierpień 1947) rozwijał się "Proces Lekarzy", w którym 23 niemieckich lekarzy stanęło przed sądem za udział w nazistowskich programach eutanazji lub eksperymentów medycznych na więźniach obozów koncentracyjnych - oznajmił Obama.

Rząd USA zwrócił się do Instytutu Medycyny o przeprowadzenie przeglądu tych eksperymentów począwszy od stycznia 2011 roku.

Źródło: Wikipedia

Free Joomla! template by L.THEME