Islandia może być najlepszym miejscem na świecie dla miłośników książek - a Święta Bożego Narodzenia na Islandii mogą być dla nich najlepszym okresem w roku. 93% Islandczyków czyta co najmniej jedną książkę rocznie, więc nie jest zaskoczeniem, że kraj ten zajmuje trzecie miejsce pod względem umiejętności czytania i pisania na świecie (według badań pierwsze dwa miejsca okupują Finlandia i Norwegia). Na Islandii co dziesiąta osoba wydaje swoją książkę za życia, a w 2011 roku Reykjavík (stolica) został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

W Stanach Zjednoczonych początek sezonu świątecznego jest sygnalizowany przez bezceremonialną zamianę cukierków Halloween na dekoracje świąteczne w witrynach sklepowych w całym kraju 1 listopada. Jeśli kogoś ominie przypadkowy odsłuch "All I Want for Christmas" przed Świętem Dziękczynienia może uważać się za prawdziwy fenomen. Tymczasem na Islandii sezon świąteczny oficjalnie rozpoczyna się wraz z opublikowaniem Bokatidindi - katalogu każdej nowej książki wydanej w Islandii. Podkreślmy to raz jeszcze - Islandzkie Stowarzyszenie Wydawców rozprowadza bezpłatny katalog książek do każdego islandzkiego domu. A ludzi ogarnia szał.

Tak zaczyna się islandzka tradycja książki wigilijnej zwana jólabókaflóð. Cóż to takiego? Jólabókaflóð lub "Yule Book Flood" ("Świąteczny zalew książek") powstało podczas II wojny światowej, kiedy import zagraniczny był ograniczony, zaś papier był względnie tani. Ludność Islandii nie była wystarczająco duża, aby utrzymać całoroczny przemysł wydawniczy, więc wydawcy książek zalali rynek nowymi tytułami w ostatnich tygodniach roku. Chociaż wręczanie książek nie jest niczym wyjątkowym w Islandii, tradycja wymiany tytułów w Wigilię Bożego Narodzenia, a następnie spędzenia wieczoru na czytaniu, staje się powoli zjawiskiem kulturowym. W ostatnich latach traktujący o tym mem rozprzestrzenił się szeroko w mediach społecznościowych, a mole książkowe na całym świecie korzystają z tego pomysłu.

(Jeśli zastanawiasz się, jak wymówić jólabókaflóð, wymową fonetyczną jest yo-la-bok-a-flot - możesz ją usłyszeć tutaj).

Tak oto swoje wspomnienia świąteczne z 2016 roku opisuje Guinevere de la Mare: "W ostatnie święta moja rodzina zebrała się, aby świętować w Portland w stanie Oregon. To był całkiem spory tłum. Moja przyrodnia siostra i jej żona wzięły ślub na tydzień przed świętami Bożego Narodzenia, więc dalsza rodzina rodziców i rodzeństwa oraz partnerów, a także braci i sióstr przyrodnich oraz teściów, i wszystkie dzieci jeszcze bardziej zwiększyły naszą liczebność. Przeanalizowałam ludzi z mojej listy prezentów i podjęłam decyzję wykonawczą, aby zrobić coś innego w tym roku. Zamiast drążyć mój mózg i tracić oszczędności, otworzyłam aplikację Goodreads i skierowałem się do księgarni. Właśnie inicjowałam rewolucję w świątecznych prezentach.

Pomysł był prosty: jedną częścią rewolucji był Jolabokaflod, kolejną randka w ciemno z książką i uniknięcie niepotrzebnych zakupów. Na mojej liście było 10 osób dorosłych, więc kupiłam 10 najlepszych książek, które przeczytałem w poprzednim roku. Tylko książki, które oceniłam pięcioma gwiazdkami, kwalifikowały się i musiały być atrakcyjne dla więcej niż jednej osoby z listy. Na szczęście miałam do dyspozycji obszerną listę używanych książek Powella, więc wyznaczyłam sobie limit 10 dolarów na książkę i zaczęłam polować."

Przeglądając kolejne publikacje, tworzyłam krótkie opisy w głowie dla każdego tytułu. Następnie, podobnie jak w przypadku randki w ciemno z książką, owinęłam książki i napisałam kilka słów na papierze dekoracyjnym, aby wyrazić poczucie gatunku i stylu."

Źródło: Read it Forward

Co kraj to obyczaj. Niektóre dziwią, inne szokują, czasami wprawiają w zachwyt. Trzeba jednak przyznać, że pewna peruwiańska społeczność stosuję praktykę, która może łączyć te trzy aspekty.

Free Joomla! template by L.THEME