Jak gra w „kamień, papier, nożyce” zadecydowała o aukcji wartości 20 milionów dolarów

kamienie

Uściski dłoni od dawna pełnią kluczową rolę w transakcjach na światowym rynku sztuki. Jednak wiosną 2005 roku, to inny gest zaważył na losie transakcji wartości wielu milionów dolarów.

Japoński gigant elektroniczny, Maspro Denkoh Corporation, postanowił wystawić na aukcji cenne dzieła ze swojej kolekcji sztuki, które Jonathan Rendell, zastępca prezesa domu aukcyjnego Christie’s, określił w wywiadzie dla NPR mianem „klejnotów korony”. Ich wartość szacowano na około 20 milionów dolarów. Zbiory miały trafić pod młotek podczas sprzedaży impresjonistów i sztuki współczesnej w Nowym Jorku. Prezes Maspro, Takashi Hashiyama, stanął przed dylematem: przekazać kolekcję domowi aukcyjnemu Sotheby’s czy Christie’s. Wobec równorzędnych atutów obu firm, zdecydował przekazać decyzję samym zainteresowanym, zapraszając ich przedstawicieli do Tokio na rozstrzygnięcie sprawy za pomocą gry w „kamień, papier, nożyce”.

Zwycięzca miał uzyskać prawo do zarządzania aukcją, co przyniosłoby znaczne zyski. Wśród dzieł znajdowały się między innymi pejzaż Paula Cézanne’a „Les grands arbres au Jas de Bouffan” (1885-87), a także prace takich mistrzów jak Pablo Picasso, Vincent van Gogh, Paul Gauguin, Pierre-Auguste Renoir, Pierre Bonnard, Marc Chagall i Camille Pissarro.

Hashiyama nie widział niczego niestosownego w tym, by gra w „kamień, papier, nożyce” zadecydowała o losie tych dzieł sztuki. „To może wyglądać na dziwne dla innych”, przyznał w rozmowie z Wall Street Journal. „Ale jest to najlepszy sposób na dokonanie wyboru między dwoma równie dobrymi opcjami”.

Domy aukcyjne przyjęły wyzwanie z różnym nastawieniem. Kanae Ishibashi, ówczesna prezes Christie’s w Japonii, potraktowała zadanie bardzo poważnie. Zanurkowała w psychologię gry i zasięgnęła porady u 11-letnich bliźniaczek Alice i Flory Maclean, córek Nicholasa Macleana, dyrektora międzynarodowego działu sztuki impresjonistycznej i nowoczesnej w Christie’s. Ich znajomość dziecięcych zabaw miała tu okazać się kluczem do sukcesu.

Dziewczynki poradziły Ishibashi, aby zaczęła od nożyczek, ponieważ, jak Flora wyjaśniła „New York Timesowi”, „kamień jest zbyt oczywisty, a nożyczki pokonują papier”. Przygotowując się do pojedynku, dyrektor Christie’s także się modliła, nosiła amulety i stosowała inne rytuały na szczęście.

Z kolei Sotheby’s traktował grę jako zależną od przypadku. „W zasadzie nie przykładaliśmy wagi do strategii” – powiedział Blake Koh, wówczas specjalista w biurze domu w Los Angeles, w wywiadzie dla „Timesa” (aktualnie pracownik domu aukcyjnego Phillips). „Nie przygotowywaliśmy żadnej taktyki”.

Ostatecznie, w dniu rozstrzygnięcia, Ishibashi stanęła naprzeciw swojego rywala z Sotheby’s w sali konferencyjnej. Po emocjonującym „pojedynku” okazała się zwycięzcą.

Źródło: CNN

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *