Jak notatka lekarska dla Winstona Churchilla stała się viralowa

Winston Churchill w Kanadzie

Winston Churchill, postać znana z błyskotliwych ripost, inspirujących przemówień oraz przywództwa Wielkiej Brytanii w czasie II wojny światowej, miał również słabość do alkoholu. Wśród historyków trwa debata, czy jego zamiłowanie do picia kwalifikuje go jako alkoholika.

Churchill zaczynał dzień od „porannego płukania ust whisky”, nie przerywając picia aż do wieczora. Szczególnie cenił sobie znany trunek Johnny Walker Red Label, a podczas lunchu delektował się butelką szampana, z wyraźną preferencją do marki Pol Roger, serwowanego w odpowiedniej temperaturze. Wieczór zwykle kończył degustując wyborną brandy. Jego zdolność do konsumpcji alkoholu była tak znana, że podczas wizyt w Białym Domu, personel nazywał je „godzinami Winstona”, ponieważ jego nawyki alkoholowe wyłączały prezydenta Roosevelta z pracy na kilka dni. Churchill sam stwierdził: „Alkohol wyciągnął ze mnie więcej niż ja z alkoholu”.

Nie powinno więc dziwić, że Churchill uzyskał specjalne „zwolnienie lekarskie”, pozwalające mu na spożywanie alkoholu podczas prohibicji w Stanach Zjednoczonych.

Notatka lekarska z 1932 roku, ujawniona przez Meredith Frost na Twitterze, brzmi nieco zabawnie:

„Potwierdzamy, że powypadkowa rekonwalescencja Winstona Churchilla wymaga spożywania napojów alkoholowych, zwłaszcza podczas posiłków. Ilość jest nieokreślona, lecz minimalne wymagania to 250 centymetrów sześciennych.”

Za tym dokumentem kryje się jednak ciekawa historia.

Jak relacjonuje Martin Gilbert w biografii „Winston Churchill: The Wilderness Years”, w grudniu 1931 roku Churchill, będąc w Nowym Jorku, uległ wypadkowi. Spiesznie przekraczając ulicę po wyjściu z taksówki, został potrącony przez samochód jadący z prędkością 55 km/h. Churchill, przyzwyczajony do ruchu ulicznego w Anglii, nie spodziewał się niebezpieczeństwa nadciągającego z prawej strony.

Z poważnymi urazami, w tym złamanym nosem, żebrem i raną głowy, trafił do szpitala Lenox Hill. Tam, odczuwając brak alkoholu, poprosił lekarza o „chloroform lub coś w tym rodzaju”. Mimo poważnego stanu nie stracił poczucia humoru, co przejawiał w rozmowach ze swoim detektywem Thompsonem, do którego miał rzec: „Prawie mnie dopadli, Thompson”.

Rekonwalescencję spędził na Bahamach, gdzie do zdrowia doprowadzały go kąpiele morskie, masaże i inne zabiegi. W lutym wrócił do Stanów, aby wznowić przerwane wykłady, tym razem zaopatrzony w lekarskie zaświadczenie, umożliwiające mu spożywanie „preferowanych leków”. Wcześniej, próbując ominąć prohibicję, Churchill przemycał brandy w kamiennych butelkach z gorącą wodą.

Taka historia tylko potwierdza status Churchilla jako legendy.

Źródło: Yahoo!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *