Narkotyk, który napędzał Blitzkrieg

blitzkrieg

10 maja 1940 roku siły Adolfa Hitlera wyruszyły na podbój Francji i Niderlandów. Ich błyskawiczna wojna znana jako Blitzkrieg zaskoczyła wszystkie siły przeciwnika, a szybki atak przez tak zwany nieprzenikniony las Ardenów pogrążył francuską obronę w chaosie. W ciągu kilku tygodni Paryż został zajęty bez oporu. Wehrmacht zrewolucjonizował tym samym działania wojenne.

Niemcy zdali sobie sprawę, że szybkość w połączeniu z błyskawicznymi i zdecydowanymi bitwami była kluczem do sukcesu militarnego. Ich taktyka Blitzkriegu polegała na przewadze powietrznej, zastosowaniu szybkich czołgów, stałej łączności radiowej i nieustępliwie nacierającej piechocie. Taktyka ta pozwoliła Niemcom zdobyć więcej terytorium w mniej niż 100 godzin, niż w ciągu 4 lat podczas I wojny światowej.

Element zaskoczenia był kluczowy dla ówczesnego niemieckiego sukcesu. Generałowie, którzy sprzeciwiali się szlakowi ardeńskiemu, obawiali się, że efekt zaskoczenia zostanie utracony, ponieważ żołnierze będą musieli odpoczywać w nocy. Jednak po rozpoczęciu kampanii wojska niestrudzenie maszerowały dzień i noc, aby dotrzeć do granicy francuskiej w ciągu zaledwie kilku dni.

Jak osiągnęli tak nadludzki wyczyn? Czy można było wierzyć nazistowskiej propagandzie? Czy była to czysta wola narodu niemieckiego i przeznaczenie aryjskiej rasy panów, aby podbić wszystkich, którzy im się sprzeciwiali – czy też armia Hitlera miała innego asa w rękawie?

Po klęsce w I wojnie światowej niemiecka gospodarka popadła w ruinę, a Wielki Kryzys lat 20. i 30. mocno uderzył w kraj. Zażywanie narkotyków wśród ludności stopniowo wymknęło się spod kontroli, przy powszechnym nadużywaniu kokainy i opiatów. Podczas gdy Republika Weimarska, niemiecki rząd w latach 1919-1933, walczyła o uzdrowienie niemieckiej gospodarki, krajowe firmy farmaceutyczne przełamywały ten trend. Narkotyki stały się dostępne na każdym rogu ulicy.

W 1938 roku niemiecka firma farmaceutyczna Temmler zaczęła reklamować sprzedaż swojego nowego flagowego produktu o nazwie Pervitin. Opisywany jako doskonały środek podnoszący na duchu, lek szybko stał się sensacją, a ludzie chwalili jego właściwości zwiększające wydajność. Od gospodyń domowych po aktorów, narkotyk był wkrótce spożywany we wszystkich kręgach niemieckiego społeczeństwa, z częstotliwością, która pozwoliłaby uwierzyć, że był to zwykły cukierek. Wspomagany przez fakt, że można go było początkowo kupić bez recepty, cudowny Pervitin stał się nowym uzależnieniem w kraju.

Nie trzeba było długo czekać, aby lek trafił do sił zbrojnych, co wkrótce miało zostać okrzyknięte mianem wojskowego raju. Pervitin zwalczał zmęczenie, wyzwalając podwyższony stan czujności i pobudzając konsumenta świeżą falą motywacji i koncentracji. Pozwalał ludziom pracować dłużej, a w świecie żołnierzy, gdzie sen był wrogiem, Pervitin stał się prawdziwym lekarstwem. Podnosił również pewność siebie, dając konsumentowi poczucie niezwyciężoności, co prowadziło do wzrostu podejmowania ryzyka. Pod każdym względem lek zapewniał ludziom „neuronowe fajerwerki”.

Jednocześnie tłumił uczucia empatii, głodu i pragnienia oraz zmniejszał wrażliwość na ból. Była to idealna broń do przekształcania żołnierzy w doskonałe maszyny bojowe – a generałowie doskonale o tym wiedzieli.

Otto Ranke, lekarz wojskowy i dyrektor Instytutu Fizjologii Ogólnej i Obronnej w berlińskiej Akademii Medycyny Wojskowej, rozpoczął testowanie leku i chociaż odkrył skutki uboczne, doszedł do wniosku, że jest to „doskonała substancja do pobudzenia zmęczonego oddziału(…) i cenna pod względem militarnym substancja”.

Pervitin był silną metamfetaminą, dziś lepiej znaną jako „krystaliczna meta”. Używano jej już podczas kampanii polskiej we wrześniu 1939 roku, a do maja następnego roku produkowano ją dla żołnierzy w milionach sztuk.

Według Normana Ohlera, autora książki Blitzed: Narkotyki w nazistowskich Niemczech, „Pervitin naprawdę pomaga człowiekowi stać się walczącym robotem. Wyobraźmy to sobie w skali kilkuset tysięcy ludzi, ciężko uzbrojonych i szturmujących terytorium wroga, to po prostu wydaje się całkowicie szalone”.

W dniu 17 kwietnia 1940 roku niemieckie dowództwo wydało wszystkim lekarzom sił zbrojnych bezprecedensowy dekret o środkach pobudzających, pierwszy w historii wojskowości. „Doświadczenia z kampanii w Polsce pokazały, że w niektórych sytuacjach na sukces wojskowy decydujący wpływ miało przezwyciężenie zmęczenia w oddziale, któremu postawiono wysokie wymagania. Dostępne stają się stymulanty do przerywania snu, a Pervitin zostaje metodycznie włączony do wyposażenia medycznego”.

Zalecana dawka wynosiła jedną tabletkę dziennie i dwie na noc, a działanie każdej trwało do 12 godzin. Armia niemiecka była pierwszą w historii działań wojennych, która oficjalnie polegała na leku chemicznym.

Gdy siły Hitlera nieustraszenie maszerowały na Francję z metamfetaminą płynącą w ich żyłach, rozpętał się nowy rodzaj wojny. „Blitzkrieg był napędzany przez metamfetaminę, żeby nie powiedzieć, że był wręcz na niej oparty” – mówi historyk medycyny dr Peter Steinkamp w książce Ohlera.

Listy z linii frontu rzuciły światło na masowe uzależnienie od Pervitinu, na które wkrótce zaczęli cierpieć niemieccy żołnierze. Wojskowi pisali do domów błagając o większą ilość używki, a niemieckie załogi pancerne nadały mu przydomek Panzerschokolade, czyli „czekolada pancerna”.

Dopiero w 1941 roku został on sklasyfikowany jako środek odurzający i nielegalny narkotyk przez nazistowskiego dowódcę ds. zdrowia Rzeszy, Leo Contiego. Pisząc w liście cytowanym w książce Ohlera, Conti stwierdził, że „cały naród(…) uzależniał się od narkotyków. Pojawienie się tolerancji na Pervitin może sparaliżować całą część populacji… Każdy, kto stara się wyeliminować zmęczenie za pomocą Pervitinu, może być całkiem pewien, że doprowadzi do postępującego wyczerpania fizycznych i psychicznych rezerw wydajności, a ostatecznie do całkowitego załamania”. Zakaz Contiego nie był jednak przestrzegany, a gdy czołgi Hitlera wjechały do Rosji w ramach operacji Barbarossa, konsumpcja Pervitinu wzrosła jeszcze bardziej.

Retoryka antynarkotykowa, którą Hitler i jego partia wygłaszali, aby pomóc sobie dojść do władzy na początku lat 30-tych, była całkowicie oparta na hipokryzji. Naziści traktowali narkomanów jak przestępców, a swojego führera przedstawiali jako czystego zbawcę, który oczyści Niemcy i przywróci im dawną chwałę. Jednak zaledwie kilka lat później kraj prowadził wojnę, w której metamfetamina wypełniała kieszenie każdego niemieckiego żołnierza, a ich ukochany wódz był nieustannie „na haju” po koktajlach dostarczanych mu przez jego osobistego lekarza, dr Theodora Morella.

Morell, były lekarz okrętowy w tropikach, który założył popularną klinikę w Berlinie, był znany w połowie lat 30. jako najlepszy i najbardziej dyskretny lekarz w mieście. Po wyleczeniu Heinricha Hoffmana, oficjalnego fotografa Rzeszy, z rzeżączki, ten przedstawił go Hitlerowi. Wódz cierpiał na silne bóle brzucha i po tym, jak Morell złagodził objawy tabletką zdrowych bakterii jelitowych o nazwie Mutaflor, Hitler uczynił go swoim osobistym lekarzem w 1936 roku.

Od tego momentu do końca wojny Morell widział Hitlera częściej niż jakakolwiek inna osoba. Zaaplikował mu ponad 800 zastrzyków, koktajli zawierających około 74 różnych substancji, od kokainy po morfinę, testosteron i hormony zwierzęce po opiaty i stymulanty, takie jak metamfetamina. Tak zwane „Vitamultins” lub suplementy witaminowe Morella zwiększały swoją moc, gdy działania wojenne odbiły się na coraz słabszym Hitlerze.

„Zawsze musiałem przeprowadzać krótkie kuracje z wysokimi dawkami”, napisał Morell w swoich notatkach, „i musiałem przekraczać granice dopuszczalności, mimo że wielu kolegów potępiłoby mnie za to. Ale zrobiłem to i mogę ponieść odpowiedzialność, ponieważ gdyby leczenie zostało zawieszone w tym czasie, Niemcy zostałyby rzucone na kolana”.

Do kwietnia 1945 roku Hitler przyzwyczaił się do zażywania wielu tabletek dziennie wraz z licznymi zastrzykami. Niektórzy teoretyzowali, że do czasu, gdy odebrał sobie życie w Führerbunker, wykazywał wczesne oznaki choroby Parkinsona. Ohler uważa, że wykazywał również objawy odstawienia, ponieważ fabryki dostarczające leki dla Morella zostały zbombardowane.

W ostatecznym rozrachunku to właśnie führer – człowiek, który odmawiał picia alkoholu i jedzenia mięsa – najlepiej uosabia paradoks i rażącą hipokryzję nazizmu.

Źródło: Sky History

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *