Trendy w pielęgnacji skóry z przeszłości: toksyczne, a czasem wręcz śmiertelne

kosmetyki

Zabiegi upiększające – od pielęgnacji włosów po pielęgnację skóry i makijaż – nie zawsze były tym, co można nazwać zdrowym. W końcu „za piękno warto umrzeć”, przynajmniej tak głosi angielskie powiedzenie.

A prawda jest taka, że wystarczy zerknąć do historii, aby odkryć trendy kosmetyczne, które według dzisiejszych standardów wywołałyby niemałe zaskoczenie.

Weźmy na przykład normy urody wiktoriańskiej Anglii, kiedy ratsbane – biała proszkowa forma arsenu – była popularnym składnikiem makijażu, mimo że była jednocześnie niezwykle toksyczną trucizną.

U źródeł angielskiej mody leżała popularna egzotyka Styrii, austriackiego kraju związkowego, w którym zapoczątkowano praktykę spożywania arszeniku. Osoby konsumujące go dążyły do naśladowania ówczesnych standardów urody, decydując się na taki krok z nadzieją na uzyskanie gładkiej, kremowej cery, wolnej od przebarwień. Tak rozpoczęła się XIX-wieczna europejska obsesja na punkcie arszeniku jako produktu upiększającego, który – choć śmiertelny i mogący wyrządzić ogromne szkody dla zdrowia – był nadal używany przez niektórych w celu osiągnięcia panujących wtedy standardów piękna.

Przejrzyjmy podręczniki historii i dowiedzmy się więcej o niektórych z najbardziej znanych toksycznych trendów kosmetycznych z przeszłości, od arszeniku po promieniowanie rentgenowskie.

Arsenowe wafle na cerę

Arsen jest naturalnym pierwiastkiem występującym w skorupie ziemskiej, ale w swojej nieorganicznej formie może być bardzo niebezpieczny po spożyciu. Zatrucie może skutkować rakiem, chorobami układu krążenia i słabym rozwojem poznawczym. Niemniej jednak w 1890 roku dr James P. Campbell zaczął sprzedawać arsenowe „wafle do cery”, które – jak sam gwarantował – były „całkowicie bezpieczne i nieszkodliwe dla nikogo”.

Kobiety skubały wafle, a nawet myły się trucizną, mając nadzieję na osiągnięcie idealnej cery, wolnej od „piegów, zaskórników, pryszczy, wulgarnych [!] zaczerwienień, żółtej lub błotnistej skóry i innych zniekształceń twarzy”. Nie wiedzieli, że arsen powoli ich zabijał. Jak na ironię, narażenie na działanie arsenu nie tylko powodowało nasilanie się przebarwień w miarę upływu czasu, ale mogło również powodować powstawanie ciemnych plam na skórze dłoni i stóp.

Arsen w makijażu nie jest jedynym toksycznym trendem kosmetycznym, który wielokrotnie powracał w historii. Ołów był również stosowany w kosmetykach od czasów starożytnych. Egipcjanie byli jednymi z pierwszych zwolenników makijażu na bazie ołowiu, używając go jako pigmentu w eyelinerze.

Maseczka śmierci królowej Elżbiety I

Niezależnie od tego, czy znają ją z imienia, czy nie, w dzisiejszych czasach większość ludzi widziała gdzieś wizerunek angielskiej królowej Elżbiety, która była prawdopodobnie najbardziej znana ze swojej jasnej, niemal nieziemsko bladej skóry. Kiedy objęła tron w 1558 roku, był to okres intensywnych niepokojów w Anglii i Irlandii. Po egzekucji swojej matki, Anny Boleyn, Elżbieta została uznana za nieślubną i została królową dopiero po przedwczesnej śmierci swojego przyrodniego rodzeństwa, które ją poprzedziło, pozostawiając monarchię w chaosie. Dlatego tym ważniejsze dla Elżbiety było utrzymanie doskonałego wizerunku, który emanował autorytetem, wzmocnionym jej nieziemsko czystym wyglądem.

Jej upiorna cera była wynikiem podkładu zwanego czasem „duchami Saturna” lub „wenecką cerą”, wykonanego z białego ołowiu i octu. Nosiła go, aby uzyskać bladą skórę kojarzoną z ówczesną szlachtą, a także ukryć blizny po ospie. Elżbieta zaczęła stosować makijaż z białego ołowiu wkrótce po objęciu tronu i nosiła go codziennie aż do śmierci 45 lat później.

Z czasem jej blada skóra zaczęła przypominać trupią, a ciemnoniebieska linia wokół dziąseł była widoczna za każdym razem, gdy królowa się uśmiechała. Poważne przebarwienia skóry sprawiały, że jej wyraz twarzy wyglądał na rozmazany, jakby jej twarz powoli się topiła. A przez cały czas ołów wchłaniany przez skórę na jej twarzy stopniowo zabijał prawie każdy organ w jej ciele, w tym cały układ nerwowy, co doprowadziło do nieco dziwnego zachowania.

Niektórzy uważają, że właśnie dlatego Elżbieta była znana z wybuchowego temperamentu, który pogorszył się pod koniec jej panowania. W miesiącach poprzedzających śmierć królowa Elżbieta odmawiała jedzenia i picia, co również mogło przyczynić się do zgonu. Ostatecznie zmarła i chociaż oficjalna przyczyna śmierci pozostaje nieznana, wielu uważa, że uległa zatruciu ołowiem.

Zatrucie rtęcią a rozjaśnienie skóry

Niestety, niebezpieczne techniki rozjaśniania skóry nie są unikalne tylko dla dawnych czasów. Obecnie wybielanie skóry nadal jest niebezpiecznym trendem kosmetycznym, pomimo nierzadko śmiertelnych kosztów. Zamiast arsenu czy ołowiu, w kremach i mydłach rozjaśniających skórę często można znaleźć rtęć. Znana również jako „żywe srebro” ze względu na swój metaliczny kolor i niską temperaturę topnienia, rtęć jest niezwykle trująca dla ludzi. Chociaż FDA zabrania jej stosowania (z wyjątkiem rzadkich przypadków jako środka konserwującego), kremy rozjaśniające skórę na bazie rtęci są nadal nielegalnie sprzedawane w Stanach Zjednoczonych.

W 2010 roku 28-letnia kobieta została przyjęta do szpitala po tym, jak przez 11 miesięcy poddawała się zabiegom wybielania skóry na bazie rtęci w salonie kosmetycznym. Jej dolegliwości obejmowały ból stawów i skrajny obrzęk twarzy. Lekarze wkrótce odkryli u niej zespół nerczycowy, spowodowany nieprawidłową pracą nerek.

W innym przypadku wystąpienie demencji i epilepsji u 54-letniej kobiety powiązano z kremem rozjaśniającym skórę o wysokim poziomie rtęci, którego używała codziennie przez sześć lat. Rezonans magnetyczny wykazał, że jej mózg był pokryty zmianami. Obie kobiety zaprzestały stosowania kosmetyków, by następnie poddać się leczeniu, które uratowało im życie.

Rad w produktach kosmetycznych

Pierwiastek rad jest szczególnie niebezpieczny, ponieważ jest wysoce radioaktywny. Wystawienie się na jego promieniowanie może uszkodzić DNA w komórkach, a w wielu przypadkach (jak obecnie wiemy) prowadzić do raka. Niemniej jednak – dawno, dawno temu, na początku XX wieku, zanim stało się to powszechną wiedzą, rad był również stosowany w produktach kosmetycznych dla kobiet. Kiedy odkryto go pod koniec XIX wieku, niewiele wiedziano o jego poważnych zagrożeniach. Rad był stosowany w różnych kosmetykach, w szczególności w kremach do twarzy, i był reklamowany jako zwiększający blask.

Usuwanie włosów za pomocą promieni rentgenowskich

W latach dwudziestych XX wieku usuwanie owłosienia osiągnęło nowe ekstremum po tym, jak austriacki lekarz Leopold Freund i jego zespół zauważyli, że promieniowanie rentgenowskie – po raz pierwszy odkryte przez niemieckiego fizyka Wilhelma Roentgena w 1895 roku – powoduje wypadanie włosów. Promieniowanie rentgenowskie wkrótce stało się najnowszym trendem kosmetycznym do usuwania niechcianego owłosienia na ciele. Chociaż z pewnością nie wiedziały one o niebezpiecznych skutkach ubocznych, których mogą doświadczyć w późniejszym życiu z powodu tego zabiegu, wiele kobiet zostało poparzonych w wyniku zabiegu, często z powodu bardzo niskiego poziomu wyszkolenia i doświadczenia techników. Nadmierna ekspozycja na promieniowanie rentgenowskie może prowadzić do raka, a stosowanie go jako metody usuwania owłosienia jest niepotrzebną ekspozycją, która w minimalnym stopniu może spowodować uszkodzenie skóry, a w najgorszym przypadku – raka. Depilacja woskiem może czasami być nieco bolesna, ale przynajmniej nie jest śmiertelna.

Przestroga na przyszłość

W całej historii pielęgnacji skóry, osoby poszukujące piękna zbyt często sięgały po toksyczne produkty. Największą ironią jest to, że chociaż mieli nadzieję na poprawę swojej cery, miejscowe stosowanie tego, co dziś wiemy, że jest trujące, z czasem pogorszyło wygląd ich skóry. Niektórzy mogli nawet nie zwracać uwagi na śmiertelny wpływ tych produktów na organizm, będąc gotowymi do poniesienia wysokich kosztów uzyskania często nieosiągalnych standardów piękna. W rezultacie niektórzy, jak królowa Elżbieta, coraz bardziej polegają na tych produktach, aby poprawić swój wygląd, nawet jeśli szkodliwe składniki powoli ich zabijają.

Źródło: Curology

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *